niedziela, 20 września 2015

O miłości do imigrantów

Dzisiaj zamieszczam fagment głoszenia jakie odbyło się u mnie w domu z okazji cotygodniowej grupy domowej Kościoła Chwały (kto z Ochoty to zapraszam).

Temat niezwykle ważny w obliczu obecnych wydarzeń w Europie.

https://drive.google.com/file/d/0B_6q8iRh40DwTHBhT0REX3UzUWM/view?usp=sharing

wtorek, 14 lipca 2015

Boży Generałowie - Recenzja

Właśnie jestem po lekturze wydanej przez wydawnictwo Nadzieja dla Przyszłości książki Roberta Liardona „Boży Generałowie - sukcesy i porażki”.


Książkę uważam za genialną. Naprawdę widać, że autor poświecił całe swoje życie, aby wypełnić Boże powołanie dla swojego życia - gromadzenia faktów związanych ze słynnymi w Ameryce Bożymi sługami, którzy osiągnęli coś wiec niż inni.
Książka, choć omawia tylko 12 ze współczesnych (pierwsza połowa XX w.) Bohaterów Wiary i tak liczy sobie 430 stron. Omówienie wszystkich wielkich i zasłużonych dla Boga wymagałoby pewnie, ok dziesięć razy tyle wiec owe 430 jest dobrym kompromisem. W języku angielskim ukazały się kontynuacje prezentujące kolejnych wielkich, ale w języku polskim aktualnie mamy tylko tą - sztandarową pozycję.

Książka omawia nie tylko życia prywatne ludzi oraz ich służbę od kuchni. W pewnym sensie omawia też spory kawałek nieznanej polakom historii chrześcijaństwa. Genezy, wybuchu, rozkwitu i zmierzchu przebudzenia zielonoświątkowego i odnowienie działania Ducha Świętego w ciele Chrystusa, z którego owoców możemy korzystać do dzisiaj. Myślę, że każdy, kto chce choć trochę zrozumieć plany Boże dla świata oraz tego, co Bóg robi dzisiaj, ta lektora jest obowiązkowa. Czytając tę książkę, naprawdę otwierają się oczy, że Bóg jest wielki, nigdy nie śpi i nieustannie chce błogosławić ludzi. Jedyne co go ogranicza to brak robotników na żniwo.

Książka, choć nie jest podręcznikiem, a raczej wciągającą opowieścią z obfitą ilością fotografii ułatwiającą czytelnikowi wejść w klimat opisywanych czasów, buduje wiarę bardziej niż nie jedno kazanie czy głoszenie. Czytając, co Bóg faktycznie przez tych ludzi dokonał, co stronę pojawiało mi się w głowie zdanie „Panie! Chce tego tutaj!”. Wskrzeszenia, uzdrowienia, dopasowujące się buty na komendę, pojawiające się ze znikąd pieniądze jako nagroda opuszczenia kraju na wiarę, umierające bakterie na rękach, konfrontowanie szatańskich planów dzięki duchowemu wejrzeniu, podnoszenie się z alkoholizmu, depresji, biedy aż do służby będącej sięgnąć tysiące, a nawet miliony, to wszystko tylko ułamek tego, co przedstawia ta książką. A przecież opiera się ona na faktach łatwych do weryfikacji, gdyż postacie te są przecież autentyczne.

Autor nie wybiela opisywanych bohaterów. Wręcz przeciwnie bezlitośnie punktuje ich potknięcia i upadki w celu wyciągnięcia z nich przestrogi dla nowych pokoleń. Tytuł „sukcesy i porażki” doskonale opisuje zawartość książki. Uważam, że z opisanymi tu sytuacjami będzie w stanie uosobić się każdy, kto, choć raz spróbował kiedyś podjąć się pracy dla Pana. Autor tak samo, jak i ja, stawia tezę, że omówieni przez niego ludzie nie byli wcale jakoś specjalnie wyjątkowi, wręcz przeciwnie. Dzięki tej książce widzimy, że każdy z nas może stać się Bożym Generałem i że nie jest to aż tak trudne i niezwykłe jak diabeł chciałby, abyśmy myśleli. Jest co prawda pewna cena do zapłacenia i wiele pułapek, ale dzięki takim książkom jak ta nam, którzy kontynuujemy sztafetę, będzie dużo łatwiej.

Podsumowując – Boży Generałowie to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Boga lepiej niż tylko z obrazka i kilku fajerwerków w kościele.

sobota, 14 lutego 2015

Francine Rivers - Rachab

Dziś druga z pięciu książek "Rodowodu Łaski" Francine Rivers.

Rachab. Prostytutka z Jerycha. Druga kobieta wymieniona w rodowodzie Jezusa. I kolejna, która nie była Izraelitką. Co było takiego w niej, że znalazła się w linii Jezusa?

Kiedy Izraelici w końcu po 40 latach wędrówki po pustyni stanęli u brzegu Jordanu, pierwszym miastem jakie zobaczyli było Jerycho - miasto o potężnych murach, wydające się wszytskim nie do zdobycia. Pamiętajmy że Izraelici nie mieli przecież żadnych machin oblężniczych. Jozue zachęcony przez Boga że nic dla niego nie będzie niemożliwe, wysyła dwóch szpiegów, aby zbadali miasto, poznali ludzi, obejrzeli umocnienia i znaleźli jego słaby punkt. I tu pojawia się nasza bohaterka.
Jej dom był zbudowany tuż przy murach miejskich dzięki czemu widziała kto wchodzi i kto wychodzi miasta. Jak to się stało, że szpiedzy weszli do jej domu? Przecież według Prawa nierządnice się kamienowało, więc była dla nich nieczysta. Może nie wiedzieli kim jest? Ale jak nie rozpoznać kobiety, która ubiera się jak prostytutka, pachnie jak prostytutka i tak się zachowuje?

Tu wchodzi na scenę Francine. Autorka buduje całą historię, pokazuje co było takiego w Rachab, że spotkanie ze szpiegami w ogóle się wydarzyło. A poza tym, kto widział przyjmować szpiegów do swojego domu i ukrywać ich przed królem? Pamiętajmy, że Rachab okłamuje posłanników króla, ratuje szpiegów i nie dość, że pomaga im uciec, to jeszcze podpowiada, jak uniknąć pogoni!  Czy tak czyni ktoś, kto czuje się obywatelem miasta, ktoś kto jest patriotą? Oczywiście, że nie! Tylko dlaczego ona zrobiła to, co zrobiła?
Rachab była wyjątkowa wśród mieszkańców Jerycha. Uwierzyła w to, co mówiono o Izraelitach. Że ich Bóg wyprowadził ludzi z Egiptu, że pokonali królów Amoryckich po drugiej stronie Jordanu. Uwierzyła, że Bóg Izraela jest silniejszy niż wszystkie bożki Jerycha. Rachab zaufała Izraelitom i powierzyła im życie swoje i swojej rodziny licząc na to, że dzięki temu się jej zycie zostanie uratowane przez gniewem jedynego Boga.

Historia Rachab jest barwna, jak jej życie. Pojawia się miłość i odwaga. Każda kobieta może dostrzec w Rachab kawałek siebie. Tej zagubionej kobiety, która ma dość swojego losu i zaczyna walczyć o nową jakość w swoim życiu, a za odwagę i determinację zostaje nagrodzona.

Ta historia pokazała mi, że jestem taką kobietą jak Rachab. Mam swoje wady i zalety. I skoro ona nie znając Nowego Przymierza, stała się godna znalezienia się w genealogii Jezusa, to o ileż bardziej ja żyjąc w czasie Nowego Przymierza, mając nieograniczony dostęp do łaski Bożej, mogę być kobietą taką jak ona: pełną wiary, nadziei, odwagi, która porzuca stare, aby wejść w nowe, lepsze rzeczy. I nie ogląda się za siebie.

Rachab została matką Booza, a ten jak wiemy został mężem Rut...

środa, 11 lutego 2015

Francine Rivers - Tamar

W ciągu ostatnich 5 miesięcy przeczytałam jakieś 11 książek. Oprócz jednej, która zahaczała o kulinaria, i którą dostałam na gwiazdkę, cała reszta to książki które są jak najbardziej w klimacie tego bloga. Oznacza to, że zaczynam cykl recenzji kobiecym okiem serii "Rodowód Łaski" Francine Rivers przedstawiający pięć kobiet wymienionych w rodowodowodzie Jezusa podanym w  Ewangeli Mateusza w pierwszym rozdziale.

Pierwszą z nich była Tamar.

Szybkie przypomnienie. Juda, brat Józefa (tego, co go bracia sprzedali jako niewolnika do Egiptu) wyrusza z domu swego ojca Jakuba do pewnego miasta kananejskiego. Tam bierze sobie za żonę Kananejkę i ma z nią 3 synów. Tamar która jest mieszkanką tamtego narodu zostaje poślubiona najstarszemu z nich, a kiedy ten umiera, kolejnemu. Kiedy jej drugi mąż także umiera (to trzeba mieć szczęście, że umiera ci dwóch mężów pod rząd) Juda nie chce wydać ją za trzeciego najmłodszego syna Szelę (na jego miejscu chyba też miałabym obawy) choć według prawa  powinien. Ale dość historii. Tę każdy może przeczytać w 38 rozdziale księgi rodzaju.                               

Co jest wyjątkowego w historii, którą maluje przed naszymi oczami Francine? Autorka przedstawia wiele rzeczy, które na pierwszy rzut oka są nieoczywiste. Dlaczego Juda uciekł od ojca? Może nie mógł patrzeć na ból ojca, który stracił ukochanego syna Józefa? Może dręczyły go wyrzuty sumienia? Dlaczego Juda wybrał na żonę Kananejkę? Przecież Jakub, Izaak i Abraham wybierali kobiety z tej samej rodziny. A on wybrał pogankę. Czy to mogło mieć wpływ na jego rodzinę, na wychowanie jego synów? To wiele pytań na sam początek historii. Autorka odpowiada na nie z dużą celnością, a jej odpowiedzi pasują do reszty biblijnej historii. Motywacje bohaterów, ich myśli wprowadzają nas w wartką akcję. To książka, przy której nie można się nudzić. Przeczytanie jej zajeło mi jeden przedłużony wieczór, ale ja szybko czytam, więc wam może zająć to chwilę dłużej. 

W książce biblijne postacie ożywają. Tamar staje się kobietą z krwi i kości. Kimś, kto ma uczucia i myśli. To odważna dziewczyna, która bierze to, co jej się zgodnie z Prawem należy. Jest tak odważna, że wybiera bardzo ryzykowne rozwiązanie. Mimo to wychodzi zwycięska, bo Bóg honoruje odwagę, Prawo i prawość. Tamar jest prawą kobietą, nie robi nic, co byłoby nie w porządku w stosunku do  własnej rodziny, a także tej, do której weszła przez małżeństwo. Każda kobieta może spojrzeć na siebie przez pryzmat tej kobiety i sprawdzić, jak wygląda na tle Bożej kobiety. Tamar musiała być wyjątkowa, skoro jako poganka zostaje włączona do rodowodu Jezusa i wymieniona w nim jako jedna z pięciu. Przekonaj się sam, czy na to miejsce zasłużyła.


Następna wymieniną przez Ewangelistę kobietą była zaś Rachab...

poniedziałek, 1 września 2014

Ten kto zwycięży....

"Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Ten kto zwycięży:
  • Będzie mógł spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym – Obj 2:7
  • Nie dozna szkody od drugiej śmierci – Obj 2:11
  • Dostanie nieco z manny ukrytej i biały kamyk, a na tym kamyku będzie wypisane jego nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje – Obj 2:17
  • Dostanie władzę nad narodami – Obj  2:26
  • Zostanie przyobleczony w szaty białe, i Jezus nie wymaże imienia jego z księgi żywota, i wyzna jego imię przed swoim Ojcem i przed jego aniołami – Obj 3:5
  • Tego Jezus uczyni filarem w świątyni jego Boga i już z niej nie wyjdzie, i wypisze na nim imię Boga, oraz swoje nowe imię i nazwę Bożego miasta (Nowego Jeruzalem) – Obj 3:12
  • Dostąpi pozwolenia od Jezusa aby zasiąść z nim na jego tronie, tak jak on dostał pozwolenia aby zasiąść wraz z Ojcem na jego tronie – Obj 3:21 
  • Dostapi darmo dostępu do źródła wody żywota i Jezus będzie mu Bogiem, a on będzie mu synem – Obj 21:7

 
Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” – 1Kor 15:57

Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” - 1J 5:4

piątek, 17 stycznia 2014

Słowa mają moc


Greckie słowo "Ρήμα" (czytaj REMA) oznacza dosłownie "słowo sprawcze" lub słowo zmieniające rzeczywistość w sposób natychmiastowy. W kręgach charyzmatycznych często tłumaczone jest w jako "słowo żywe" czyli dostarczające objawienie.
Słowo to w NT pojawia się według Wielkiego Słownika dokładnie 68 razy, z czego większość dotyczy opisu słów wypowiedzianych przez Jezusa w formie nauk i przypowieści do ludzi.

Jednym z dobrych przykładów Ρήμα w użyciu jest czterokrotnie powtórzona przez Ewangelistów historia zaparcia się Piotra. Biblia podaje:

"Wtedy Jezus mu odpowiedział: Zapewniam cię, dziś, tej nocy, zanim kogut dwukrotnie zapieje, trzykrotnie się Mnie wyprzesz."- Mk 14:30
"Ale on tym bardziej zapewniał: Nawet gdybym miał z Tobą umrzeć, nie wyprę się Ciebie. Podobnie utrzymywali wszyscy." - Mk 14:31

"I potem, po raz drugi, zapiał kogut. Wówczas Piotr przypomniał sobie słowo, które skierował do niego Jezus: Zanim kogut dwukrotnie zapieje, trzykrotnie się Mnie wyprzesz. I wybuchnął płaczem." - Mk 14:72

Słowa wypowiedziane przez Jezusa były oczywiście proroctwem jednakże w wersecie 72 wszyscy czterej ewangeliści nazywają wypowiedź Jezusa do Piotra jako Ρήμα czyli słowo sprawcze. Innym przykładem jest znana historia o drzewie figowym, któremu Jezus nakazał uschnąć, rozkazy do demonów o zakazie gnębienia ludzi i nakazie wyjścia z nich, uciszenie burzy na morzu i wiele innych.

"Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem." - Iz 55:11

Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę, że tak samo, jak z tymi przykładami tak samo jest z KAŻDYM słowem "Ρήμα" wypowiedzianym przez Pana, a więc i z tym o naszym zbawieniu, uwolnieniu od grzechu, przyszłym zmartwychwstaniu, a także o doczesnym uzdrowieniu naszych ciał przez krew jego syna (Iz 53:5)

Po drugie musimy zdać sobie sprawę, że my również jako spadkobiercy mocy Jezusa w postaci jego ducha w nas, mamy moc (i prawo) do wypowiadania słów Ρήμα. Daje nam to zdolność do budowania królestwa Bożego na ziemi oraz niszczenia królestwa szatana jednak obciążone jest dużą odpowiedzialnością! Pan przestrzega nas:

"A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego Ρήμα, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu." - Mt 12:36

Jak widać, Jezus stawia sprawę dość ostro. Nic dziwnego, albowiem czyni to w trosce o wszystkich (no może z wyjątkiem diabła). Każda bezużyteczna czy dosł. "o złym owocu" dla królestwa Ρήμα z godnie z Iz 55:11 musi wydać jakiś inny owoc, czyli najprawdopodobniej na rzecz królestwa diabła.
Myślicie że jest to łatwe? Wcale nie! Była to nawet jedna z trzech prób jaką Jezus musiał przejść podczas kuszenia na pustyni. Po 40 dniach poszczenia naprawdę każdemu chciałoby się złamać post i "skorzystać z mocy" przemieniając te kamienie w chleb. Jezus tego dnia nauczył się jednak kontrolować tę moc i nie nadużywać autorytetu jaki dał mu Bóg.

Niestety ludzie rzadko przechodzą tego typu próby, wypowiadają Ρήμα, które niszczy innych ludzi i buduje królestwo diabła. Skomentował to sam Jezus:

"Ja zaś mówię wam, że każdy, kto się gniewa na brata swego [bez powodu], będzie oddany sądowi, a kto by powiedział {bez powodu} swemu bratu [w pogardzie]: „[Twoja głowa] jest pusta”, będzie oddany sanhedrynowi, a kto by powiedział: „Idiota”, będzie oddany w gehennę ognia" - Mt 5:22 (dosł)

Użyte przez Jezusa frazy to właśnie przykłady "Ρήμα". Czy zdarza się wam mówić do innych: "Jesteś głupi", "Masz krzywe nogi" albo "Nie uda mi się to" (ogłaszając przez to niewiarę) ? To są właśnie bezużyteczne "Ρήμα" i to przed wypowiadaniem takich rzeczy przestrzega nas Jezus. A co ze słowami wypowiadanymi przez niewierzących takimi jak "A niech go diabli wezmą!"? To też jest Ρήμα i działa ona równie dobrze.

Wracając do przykładu z Piotrem widać, że na nic zdało mu się zaprzeczanie treści słowa wyzwolonego przez Jezusa. Słowo Ρήμα wypowiedziane z wiarą stanie się na 100% no chyba, że ktoś wypowie Ρήμα o odwrotnym skutku z większą wiarą. Czy można jednak powiedzieć Ρήμα z wiarą większą niż Bóg? NIE, tego nie można (Uff. Tron Boga jest bezpieczny). Można za to powiedzieć Ρήμα niezgodne z Bożą wolą i niestety będzie ono działać tu na ziemi, ale także i w niebie i pod ziemią (co jest powodem tego, że na ziemi jest tak dużo zniszczenia i chaosu).
Gdy więc zdarzy ci się wypowiedzieć Ρήμα które nie ma dobrego owocu to po prostu wypowiedź Ρήμα odwrotne i napraw to, co zniszczyłeś w sferze ducha. Ponadto, gdy usłyszysz, że ktoś wypowiada Ρήμα którego celem jest zniszczenie, ty jako wierzący wypowiedz Ρήμα budujące z większą wiarą niż człowiek, który to wyzwolił (okaż sprzeciw na zagrabianie przez diabła kolejnych dusz i szczęścia innych). Jeśli jesteśmy "wierzący" powinno być nam chyba z automatu łatwiej niż typowym ludziom, którzy pogrążeni są w ateistycznym racjonalizmie.  Gdybyśmy zawsze tak robili, świat byłby rajem (a na pewno byłby u dużo bliższy). Zachęcam więc używajmy jak najwięcej takich zwrotów jak "Błogosławię cię", "Jesteś dobrym człowiekiem", "Jesteś mądry i zdolny" także w kontekście do siebie np "Uda mi się!"

Jakub w swoim liście powszechnym podkreśla to jeszcze raz:

"[Językiem] wysławiamy Pana i Ojca i [tym samym językiem] przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak, bracia moi, być nie powinno." - Jk 3:9-10

Co prawda Jakub w wersecie 3:2 używa słowa "Λόγος" (czytaj LOGOS) oznaczającego dosłownie "słowo trwające" lub naukę i przykazania, jednak w sensie ogólnym wypowiadane Λόγος także ma moc sprawczą, co udowodnił Jezus w dyskusji z szatanem w Mt 4:3-10.

A wiecie, że nasza rola nie ogranicza się tylko do "sprzątania po niewierzących"? To że możemy wypowiadać Ρήμα oznacza, że możemy też błogosławić ludzi, kraj, zwierzęta i wszystko to, co chcemy, czyniąc sobie ziemie poddaną (1Moj 1:28). Możemy też błogosławić samych siebie i też będzie to wyzwolona Ρήμα czego już nie mówią podręczniki psychologi od autoafirmacji.
 
Uważajmy jednak, aby w euforii o mocy słowa, którą mamy nie zapominać, że choć słowa Ρήμα mają moc sprawczą, to tym co sprawia, że możemy wszystko, jest WIARA. Nie da się powiedzieć Ρήμα bez wiary (lub gdy niewiara jest bardzo duża). Pamiętać trzeba, że w gniewie też działa nasza wiara w słowa, które wypowiadamy, choć my nie zawsze jesteśmy tego świadomi.

"Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście [za pomocą Ρήμα] tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie" - Mt 17:20 

Jeszcze jedna historia. Tym razem o centurionie, który zasłyną z wielkiej wiary. 

"[Setnik zaś] rzekł: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój."- Mt 8:8
"Rzekł Jezus do setnika: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie! I został uzdrowiony sługa w tej godzinie." - Mt 8:13

Z powyższych wersetów dowiadujemy się, że centurion prosi Jezusa o wyzwolenie słowa i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że centurion prosi o Λόγος czyli o naukę, a nie o Ρήμα.
Gdy zastanawiałem się, dlaczego centurion nie poprosił o "Ρήμα" doszedłem do wniosku, że to nie "Ρήμα" Jezusa uzdrowiła sługę, ale czysta wiara centuriona połączona z działaniem (w tym przypadku posłanie po Jezusa i przełamanie tabu, że Rzymski dowódca może potrzebować żydowskiego rabina). Jezus odpowiedział na tą wiarę (jak zawsze zresztą). Dał mu więc nie tylko Λόγος które chciał, ale i Ρήμα choć nie z własnej wiary, ale z jego wiary. Oznacza to że równie dobrze centurion mógł sam wyzwolić "Ρήμα" bo miał dość wiary. Potrzebował jedynie nauki, jak to się robi (i że w ogóle można) i dlatego prosił o Λόγος.
Temat wiary i uzdrowienia daleko jednak wykracza po za to, co chciałem dzisiaj powiedzieć, więc na razie na tym zakończę. 

Na koniec, jeszcze jedna mała uwaga. Ρήμα musi brzmieć, a więc być wypowiadana ustami na głos. Niestety, jeśli jest ona w naszych myślach, jest tak samo bezużyteczna niczym czołg w hangarze.

"Ustami swymi opowiadam Wszystkie wskazania ust twoich." - Ps 119:13
"Wysławiać będę Pana wielce ustami moimi, A wobec wielu chwalić go będę" - Ps 109:30

poniedziałek, 23 września 2013

Posłowie Pojednania

Ostatnio rozważałem fragment z 2 listu do koryntian 5:18-20. Wiele razy czytałem ten fragment i bezrefleksyjnie przelatywałem go, myśląc, że nie ma on w sobie nic głębszego. A jednak gdy zacząłem czytać go w wersji dosłownej, uświadomiłem sobie, jak bardzo go nie rozumiałem....

Wersja z biblii warszawskiej:
A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem” 2Kor 5:18-20.

Służba pojednania zlecona przez tego, który pojednał świat pełny grzechu ze sobą, czyli doskonałą świętością brzmi na pierwszy rzut oka dość przerażająco. To tak jakby ktoś, kto dokonał połączenia ognia z wodą albo serca z rozumem oczekiwał, że teraz my chrześcijanie mielibyśmy dokonywać podobnych (niemożliwych do wykonania) rzeczy. Np. pojednywać skłócone śmiertelnie siostry albo nawet dwa narody (np. Korę Pn i Pd). Czy my w ogóle możemy dorównać Bogu i tego dokonać? 

Otóż TAK. Możemy.

Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani” - Mat 5:9

Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi” - Rz 8:14

Zobaczmy. Jak wiemy Duch Boży, który jest w nas, mówi do nas i objawia nam wolę Ojca (1J 4:17). Jeśli więc słuchamy głosu jego (Joz 24:24) i wykonujemy, stajemy się jego dziećmi, a więc i jego pracownikami, ludźmi mądrymi, na których on może polegać.

Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce” - Mt 7:24

Jeśli więc jesteśmy dziećmi (synami/córkami) to znaczy, że wykonujemy pokój. Dosłownie, ubiegamy się oń i ścigamy go. Dążymy wszystkimi możliwymi środkami, aby panował pokój. Czasem nawet kosztem samego siebie (a najczęściej naszego ego, które Jezus nakazał nam krzyżować).
Oczywiście pokój, który jest bardzo ważną rzeczą w sercu Boga, nie narusza nigdy jego sprawiedliwości. Pamiętajmy, że sam Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny i Książę Pokoju (Iz 9:5) Jezus Chrystus powiedział:

Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz” - Mt 10:34

Nie chcę się skupiać na tym, za bardzo, aby nie tracić głównego wątku, jednak z grubsza wyjaśnię tę dość trudną w zrozumieniu dla początkującego wypowiedź. Otóż Jezus nie przynosi nam polecenia, abyśmy pozwalali wszystkim, aby nas wykorzystywano i maltretowano nas, aby też nie daje polecenia świętej WOJNY, że wszystkimi kto jest nie po naszej stronie. Jezus uprzedza nas, że jego osoba wywołuje podziały. Świat doczesny, który niestety leży w rękach diabła tak bardzo nienawidzi Jezusa, że będzie nienawidził również tych, którzy są jego. I stąd też pokój nie zawsze jest możliwy, jednak mamy do niego dążyć!

Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi” - J 15:19
Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie” - Rz 12:18

A więc wracając, zacytuję teraz dosłowną wersję początkowego wersetu.

A wszystko to jest z Boga, który pojednał nas z sobą samym przez Chrystusa i dał nam służbę pojednania, jako że Bóg w Chrystusie stał się pojednującym świat z sobą samym, nie zliczając im ich grzechów, oraz tym który położył w nas słowo pojednania. W imieniu Chrystusa, jako Boga [aktywnie] przywołującego [do siebie] poprzez nas, jesteśmy [jego] posłami. [I dlatego] w imieniu Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem” - 2Kor 5:18-20 (dosł)

Przyjrzyjmy się uważnie. Bóg nadaje nam SŁUŻBĘ pojednania (dosł. ciągnięcia ku innym) lub inaczej mówiąc służbę „pojednywania” każdego z każdym wliczając w to także i nas. Daje nam też SŁOWO pojednania, a więc Ducha Św. który przypomni nam wszystko to, co mówił Jezus. Daje nam więc zadanie i narzędzia. W pewnym sensie daje nam też nową tożsamość. Albowiem jak wynika z powyższego: „W imieniu Jezusa […] jesteśmy jego posłami”.

Niektórzy bibliści uważają, że sformułowanie „W imieniu Jezusa” w tym przypadku oznacza dosłownie „W jego miejsce” (pod jego nieobecność, w zamian). Biblia uczy nas więc że tak jak Jezus pojednał grzeszny świat ze świętym Bogiem, tak i my możemy pojednywać ludzi ze sobą, a nie tylko ludzi, ale i całe narody, gdyż sam Pan powiedział przecież:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca” - J 14:12

Czy chcesz tego, czy nie, od dnia, w którym wyznałeś, że Jezus Chrystus jest twoim Panem i przyjąłeś ducha świętego do swojego wnętrza, stałeś się posłem pojednania. Nie jest to jednak wcale zła rola. Nawiązując do Mt 5:9, to jest to nawet rola błogosławiona. Niestety choć błogosławiona nie jest ona wcale łatwa.
O ile działania na rzecz pojednania Korei Pn z Pd brzmią jeszcze jako tako w zasięgu (zwłaszcza jak pomyślisz, że stoi za tobą potężny Bóg) to np. działania na rzecz pojednania skłóconego od 20 lat ojca z wujkiem brzmią o wiele gorzej co? A pojednanie SIEBIE (co wierze się z wybaczeniem) z twoim największym wrogiem, który np. poderwał twoją niedoszłą dziewczynę lub podkablował cię szefowi w pracy, brzmi już całkiem niemożliwie ?

Nie martw się. Wzmocniony nowym, odnowionym przez Chrystusa duchem możesz zdziałać naprawdę wiele. Ja sam jestem tego najlepszym przykładem. Bóg jest Bogiem cudów i potrafi pomóc ci pojednać nawet najbardziej zatwardziałe osoby, jeśli tylko mu na to pozwolisz i będziesz uparcie dążyć do odrzucania natury świata i zewnętrznego cielesnego człowieka, a przyoblekać się w tego wewnętrznego duchowego pełnego natury Chrystusa i miłości, która przykrywa wiele grzechów. Jeśli dalej uważasz, że brak ci sił do tego typu działań lub stoi ci przed oczami osoba, z którą powinieneś się pojednać, jednak nie umiesz tego zrobić (tak jak ja przez 10 lat w stosunku do własnej mamy) polecam ci modlitwę i rozmowę z dojrzałym chrześcijaninem. Możesz też poczytać inne posty na tym blogu, na podobne tematy zaczynając od posta Wiata w Chrystusa. Jeśli chcesz, możesz również napisać maila do mnie z prośbą o modlitwę i poradę.

Wracając do meritum. Z godnie z definicją słownikową poseł jest to przedstawiciel dyplomatyczny reprezentujący swoje państwo (królestwo niebieskie) i swojego króla (Bóg) w obcym państwie (świat) lub wobec obcego monarchy (diabeł).

Czy jesteś gotowy do przyjęcia tej roli? Jeśli chcesz stawać się uczniem Chrystusa i chcesz, aby twój wpływ na świat rósł, oraz jeśli chcesz, aby twoja rodzina przemieniała się z godnie ze standardami Bożego królestwa (zbawienie i błogosławieństwo) to gwarantuje ci, że bycie posłem pojednania przybliży cię do tego szybciej, niż byłbyś w stanie uwierzyć.

Nie pełniąc służby dla oka, jakobyście chcieli ludziom się przypodobać, lecz jako słudzy Chrystusowi, którzy pełnią wolę Bożą z całej duszy, służąc dobrą wolą jako Panu, a nie ludziom, wiedząc, że każdy, czy niewolnik, czy wolny, otrzyma od Pana zapłatę za to, co dobrego uczyni” - Ef 6:6-8


wtorek, 23 lipca 2013

"Żydzi - naród przyszłości" Recenzja książki

Ostatnio przeczytałam książkę Ulfa Ekmana „Żydzi naród przyszłości”. Z pozoru kolejna książka o historii narodu Żydowskiego. Ale tylko z pozoru. Książkę czyta się świetnie. Jest napisana lekko i kompetentnie. Autor, świetnie opisuje przyczyny i ciągi przyczynowo – skutkowe. Jedynie tak z patriotycznego punktu widzenia można się przyczepić do poruszanej kwestii polskiej, ale o tym dalej.

W książce, na początku autor porusza kwestię powstania Narodu Żydowskiego, czyli wyjście z Egiptu, nadanie prawa, ukształtowanie mentalności. Dodatkowo jest świetna część poświęcona Bożej wierności względem Żydów. I ta część jest chyba moją ulubioną. Bóg jest wierny. To Jego permanentna cecha. Kompletnie niezmienna. A wybranie Żydów na ukochany naród jest wieczne i niezmienne jak sam Bóg. Ekman umiejętnie wprowadza wiele cytatów na poparcie tego, co pisze, więc nie można mu zarzucić manipulowania Pismem.
Kolejnym rozdziałem jest Ziemia. Ten rozdział poświęcony jest terytorium państwa Żydowskiego. Krok po kroku od Abrahama autor pokazuje, jak to się stało, że konkretne tereny trafiały pod panowanie Żydowskie.
W kolejnych rodziałach autor pokazuje powstanie antysemityzmu. Co może niektórych zaskoczyć, istnieje również antysemityzm chrześcijański. Tu zainteresowanych odsyłam do książki. Przecież nie mogę opisać całości, bo przecież nie byłoby po co jej czytać, a recenzja ma raczej zachęcać.
Bardzo ciekawy jest też dodatek z chronologicznym przedstawieniem historii narodu Izraelskiego począwszy od 2000 p.n.e. (Abraham) aż do 2003 n.e. kiedy to książka ukazała się drukiem w USA, oraz kilka mapek i zestawień demograficznych.

Dla kogo jest ta książka? Dla każdego, kto choć trochę jest zainteresowany tematyką żydowską. Książka jest biblijna to raz. Dwa jest pisana z perspektywy chrześcijańskiej, a nie żydowskiej i ich kulturowego bla bla. Chrześcijańskie ujęcie historii narodu wybranego przez Boga na wieki, ujawnia (dla niektórych może zaskakującą) role Izraela dla samego chrześcijaństwa. Książka obala schematy, w których wyrośliśmy, pokazuje kim Żydzi byli, są i będą w historii zbawienia całej ludzkości, oraz kim są w planie Boga dla świata i ludzi.

Niestety Polska jest przez Ekmana wrzucona do jednego worka z Rosją w kontekście antysemityzmu. Ekman przywołuje nawet pogrom Żydów w Płocku z okresu międzywojennego. Osobiście mam na ten temat trochę do powiedzenia.  W XVI w. Polska była nazywana Rajem dla Żydów. Na terenach polskich żyło wtedy ok. 80% światowej populacji Żydów. W XVII w. Polska była drugim po Turcji skupiskiem Żydów w Europie i ich liczebność szacuje się na pół miliona. XVIII w. jak wiemy, był czasem rozbiorów. Ciężko tu mówić o tym, jak Polacy traktowali Żydów, ponieważ ludność zaczęła się mieszać, a polityka społeczna nie była polityką polską, a państw zaborczych. Jednakże w XVIII w. tuż przed zaborami Żydzi liczyli sobie 800 tyś. i stanowili 8% społeczeństwa polskiego. Rzeczywiście najgorsza sytuacja była w zaborze rosyjskim. W XIX w. na terenach polskich mieszkało ok. 4 mln Żydów co stanowiło 4/5 światowej populacji. Po odzyskaniu niepodległości Polskę zamieszkiwały 3 mln Żydów, co stanowiło jedną z największych społeczności na świecie. Mówiono głośno o pogromach, ale wysłannicy mający zbadać sytuację Żydów w międzywojennej Polsce stwierdzi, że incydenty były rozdmuchane a sytuacja Żydów w Polsce jest lepsza niż w państwa ościennych, a największe pogromy odbywają się nie w Polsce, a na Ukrainie. W 1921 populacja Żydów stanowiła 10,5% całej ludności Polski.

Jako ciekawostkę dodam, że 6339 odznaczeń Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata (najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane nie-Żydom) należy do Polaków. Stanowi to 26% wszystkich do tej pory przyznanych odznaczeń i tym samym stawia Polskę jako najliczniej reprezentowany kraj. Myślę więc że nazwanie Polski jako całości krajem antysemickim jest grubym przesadzeniem.

Podsumowując przymykając oko na niezrozumienie autora szczegółów Polskiej relacji z Izraelem i przemycane zafałszowania historycznych wynikających jak się domyślam z niewiedzy książka jak najbardziej nadaje się do polecenia zwłaszcza tym który odczuwają dziwną (i nie Bożą) niechęć do narodu wybranego.