środa, 25 grudnia 2019

Wiara Bogu w czasach władzy nauki - cz2: Języki i zasiedlenie kontynentów

Jedną z rzeczy które objawił mi Bóg a propos pytań o zgodność nauki ze słowem Bożym jest temat potopu i czasów krótko po nim. Jezus powiedział, że czasy jego drugiego przyjścia będą podobne pod względem "kultury" i zepsucia rodzaju ludzkiego, jak w czasach w których żył Noe. Warto wiec przyjrzeć się trochę więcej tym "czasom".

"Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego." - Mt 24:37

Ciekawostka. Za dni Noego było zniszczenie ziemi przy pomocy wylania wody. Bóg obiecał później, że nigdy już nie zniszczy ziemi za pomocą wody. Czytając księgę objawienia widzimy, że przyjście Chrystusa poprzedzi zniszczenie ziemi za pomocą wylania.... ognia.

Zastanawiałem się kiedyś, jak to jest możliwe, że na ziemi w rożnych jej zakątkach i kontynentach tak bardzo odległych od Babilonu, znajdują się ludzie o tak bardzo odmiennych językach, kulturach i kolorach skóry.
Biblia mówi, że po potopie z arki wyszło 8 osób i to od nich powstał potem cały współcześnie znany gatunek ludzki. Odliczając Noego i jego żonę, którzy raczej nie mieli już dzieci po zejściu z arki, zasadniczo pozostają tylko trzy pary - synowie Noego i ich żony. Wszyscy oni mieli jeden język. Ich potomkowie również mieli ten sam język (Rdz 11:1). Czytamy dalej, że osiedlili się oni w mieście Babilon i mnożyli się. Bardzo intensywnie się mnożyli i nie rozprzestrzeniali się za bardzo. Wręcz przeciwnie podjęli działania, aby hamować ekspansję, czym zdenerwowali Boga, który przecież nakazał ekspansję (Rdz 1:28).

"Potem rzekli: Chodźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi!" - Rdz 11:4 

Biblia uczy nas, że w czasach Noego ziemię nawiedzali Synowie Boży (Rdz 6:2). Hebrajskie słowo użyte w tym miejscu oznacza istoty zrodzone bezpośrednio przez Boga. Dla odróżnienia "ludzie" są nazywani przez Biblię Hebrajską "synami Adama". Synowie Boży jest to określenie istot innych niż ludzie. Najprawdopodobniej jakiegoś rodzaju aniołów. Sądząc z kontekstu ich nieposłuszeństwo Bogu wskazuje, że są to upadli aniołowie - jakiś rodzaj demonów.

"A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi [Nefilim], których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni." - Rdz 6:4

Nefilim to synowie pół ludzcy pół demoniczni. Przykładem tego gatunku był np Goliat z Gat. Były to istoty okryte sławą tak dużą, że występują też innych kulturach niehebrajskich np. Grecy i ich półbogowie tacy jak Herkules. Sława nefilim mogła też wynikać z tego, że byli obdarzeni nie tylko nieprzeciętną siła ale i wiedzą, którą uzyskiwali od swoich pozaziemskich ojców. Prywatnie uważam, że to nie kosmici (którzy notabene nie istnieją), ale właśnie mefilim wybudowali takie monumenty jak Stonehenge, piramidę Cheopsa, meksykańskie artefakty, Moai itp. Faktem jest to, że nefilim rodzili się także po potopie i prawdopodobnie byli obecni w pierwotnym Babilonie i aktywnie uczestniczyli przy budowie wieży Babel.

Nefilim z pewnością oprócz wiedzy technologicznej dzieli się także umiejętnością mowy za pomocą sobie tylko znanych języków. To, że tak było wtedy świadczy choćby fakt, że dzieje się to także i obecnie (tzn, że istoty inne niż ludzie przekazują ludziom inny język). Przykładem jest np język enochianski podyktowany przez szatana ludziom w XVI w.

Stłoczeni w jednym miejscu mieszkańcy Babilonu "wspierani" przez nefilim z pewnością zaczęli się dzielić na klany i rody, a także prawie na pewno oprócz wspólnego języka "z arki" zaczęli używać i rozwijać inne "lokalne" ograniczone do rodów slangi i dialekty podyktowane im przez nefilim. Być może, zaczęły też powstawać lokalne wariacje i dialekty obok języka wspólnego dla wszystkich. Przecież nawet obecnie narody mają wiele dialektów "swojego" języka w zależności od regionu. Im liczniejszy naród tym dialektów więcej.

"Wtedy zstąpił Pan [Jezus], aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie. I rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić." - Rz 11:5-6 

Bóg zobaczył, że grzech ludzi odrodził się (pycha i nieposłuszeństwo). Zniszczenie ziemi kolejnym potopem było już wykluczone bo potop był jedynie lekcją, która jak widać nie zadziałała. Bóg widział, że siłą człowieka, która wpycha go w pychę jest wspólny język. Postanowił wiec, że zabierze im ten wspólny język (ten który wynieśli z arki). Przy okazji uczynił też coś bardzo "niecodziennego" co początkowo umykało mojej uwadze. Czytajmy dalej....

"I rozproszył ich Pan stamtąd po całej ziemi, i przestali budować miasto."- Rdz 11:8

Teraz mała dygresja. Biblia co najmniej dwa razy mówi o czymś takim jak "fizyczne przeniesienie ciała przez ducha" (nie mylić z wizją czy przeniesieniem do nieba i z powrotem). Mówiąc językiem nauki: teleportacja.

"Duch Pański porwał Filipa i eunuch nie ujrzał go więcej, [...] Filip zaś znalazł się w Azocie [...]" - Dz 8:39-40

Duch święty potrafił "teleportować" Filipa, wiec czemu nie mógłby "teleportować" mieszkańców pierwotnego Babilonu na wszystkie skraje ziemi.

Sytuacja, która wtedy powstała bardzo przypomina mi grę komputerową Sid Meier's Civilization, gdzie gracz wciela się w początkującą cywilizacje mając do dyspozycji jedynie osadnika zdolnego do budowy miasta oraz kilku początkujących wojowników. Poziom technologiczny nacji na początku to tylko rolnictwo, hodowla zwierząt, budowa prostych miast zdolnych do budowy prostych budynków typu pomnik czy spichlerz. Zdecydowanie NIE jest to poziom człekopodobnych odzianych w skóry mieszkańców jaskiń, którzy boją się błyskawic i dzikich zwierząt. Z czasem nacja gracza spotyka inne nacje, które pojawiły się w sąsiedztwie i one również rozglądały się po okolicy szukając zasobów potrzebnych do przetrwania i rozwoju. Gracze nie wiedzą, gdzie zaczynają (na mapie świata), ani gdzie są inni gracze. Nie mogą też z początku ze sobą rozmawiać, bo mają inne języki !

Faktem jest, że Bóg pomieszał języki mieszkańcom Babilonu. Ja rozumiem to tak, że po prostu Bóg sprawił, że ludzie "zapomnieli" ich wspólny język wyniesiony z arki, a pozostawił im tylko rodowe dialekty, które powstały jako ewolucje języka wspólnego pomieszane z domieszkami pochodzące od nefilim. Ponadto Bóg przeniósł ich (rozproszył) w różne miejsca na całej ziemi, przy okazji troszkę modyfikując ich DNA tak, aby podkreślić różnicę pomiędzy nowo powstałymi narodami, a przy okazji pomóc im przetrwać w nowym często zupełnie innym środowisku (o zupełnie innym klimacie niż ten do którego wcześniej przywykli). Zaczęli oni zupełnie nową cywilizacje, choć początki mieli wspólne, a różnice miedzy nimi tak naprawdę są niewielkie w stosunku do tego, co ich łączy - to że wszyscy są ludźmi z tą samą (lub bardzo zbliżoną) wiedzą technologiczną, mającymi tych samych przodków i język, który wyewoluował z tego samego języka. Z czasem różnice te choć drobne okazały się dominujące a podsycani grzechem zaczęli toczyć wojny z "dawnymi braćmi" którzy wyglądali i mówili inaczej niż oni.

Wszystko to stało się jednego dnia, a nie tak jak chce nam mówić świecka nauka podczas dziesiątek tysięcy lat migracji i ewolucji rozpoczętej od małp w jaskiniach, które systematycznie zasiedlały kolejne kontynenty.

Czy tak rzeczywiście było? Tego nie możemy powiedzieć na 100%. Na pewno jest to jedna z pośród wielu możliwych opcji, które godzą tekst biblijny z ustaleniami naukowców na temat genezy języków oraz z zaobserwowanymi faktami dotyczącymi pojawienia się i istnienia wielu kultur w tak odległych zakątkach świata w bardzo odległych czasach (ok 3000-2000 p.n.e).

To jest artykuł z serii: Wiara Bogu w czasach władzy nauki. Pozostałe części możecie znaleźć tutaj:
Część 3: Arka Noego i Zwierzęta 


UZUPEŁNIENIE: (31.12.2019)

Archeologia udowadnia, że jeszcze przed czasem w którym możemy domniemywać, że był potop istniały już wtedy rożne wersje języków np. tzw. staroegipski oraz starosumeryjski. Nawet jeżeli nikt nie pomylił się w datowaniu potopu (co też jest możliwe) nie ma w tym nic niezwykłego. Zwróćmy uwagę, że przed potopem kształt ziemi mógł być zupełnie inny niż dzisiaj. Odległość miedzy miastami staroegipcjan (miejsca budowy piramidy Cheopsa), a miastami posługującymi się językiem starosumeryjskim mogła być inna niż dzisiaj. Prawdopodobnie nie była ona bardzo duża. 

Ponadto nefilim istnieli prawdopodobnie już przed potopem. Ich ojcowie - czyli byty duchowe - przetrwały potop! A skoro tak to gdy nowi ludzie, po rozproszeniu z pod Babilonu pojawili się na terenach zamieszkałych przez te zniszczone potopem miasta (bo to jeszcze nie były odrębne cywilizacje w tym sensie jakim rozumiemy to słowo dzisiaj) to synowie tych duchów - nowi nefilim - "kontynuowali" niejako plan i zamysł owych ojców (może nawet zwierzchności) dla tych terenów i to stąd różnice archeologiczne pomiędzy tym co jest datowane jako przed potopem i po potopie są miejscami niewielkie. Miejscami, ponieważ prawdopodobnie nowi mieszkańcy nie przyjęli wszystkiego, tak samo jak ich poprzednicy stąd, też np. kopie piramidy Cheopsa mają się daleko do pierwowzoru z przed potopu. Nie można też wykluczyć "profanacji" zabytku, który zastali, który zaowocował pomieszaniem tego, co było z czasów wcześniejszych z tym co nastało nowe.

Można też zadać pytanie dlaczego nowi mieszkańcy tych ziem nie zostawili po sobie opisów swojego wielkiego zaskoczenia ową sytuacją - przeniesienie w nowe nieznane sobie miejsce? Archeolodzy jak dotąd nie dopatrzyli się istotnych "skoków" w rozwoju "cywilizacji", które możemy próbować nazywać przedpotopowymi jak np Egipska. Dlaczego? Ano np. z tego powodu, że prawdopodobnie gdy Bóg umieszczał nowych mieszkańców tych ziem to nie tylko zmienił im DNA (tym którym to było potrzebne), ale też mógł trochę pomieszać ich wspomnienia. Być może ludzie którzy pojawili się w obcym miejscu mieli poczucie, że to od zawsze był ich dom, a pytanie skąd się tu wzięli nie miało dla nich najmniejszego znaczenia. Po prostu zwieli się do pracy urządzania się w nowych ziemiach lub czasem jak w przypadku Egipcjan w pozostałościach po potopie. Nawet obecnie takie "emocjonalne stany oswojenia z nowym" łatwo jest wywołać odpowiednią dawką rożnych psychotropów, wiec co dopiero podczas takiego "wydarzenia" jak teleportacja przez Ducha Świętego.

Powtórzę: Wszystko co napisałem to oczywiście tylko teoria i domysły, bo jak było naprawdę dowiemy się dopiero w niebie. To co pisze jest jednak zarysem tego jak można pogodzić obserwowane fakty z tym co wiemy z kart Biblii.


 

wtorek, 24 grudnia 2019

Wiara Bogu w czasach władzy nauki - cz1: Wstęp

Jako uczeń Chrystusa wierzę, że słowo Boże jest prawdą. CAŁE Słowo Boże, które spisane zostało w księgach Biblii, bez dodatków powstałych z przyczyn polityczno-ludzkich (tzw. księgi deuterokanoniczne) jest prawdą.

Gdy oddałem swoje życie Jezusowi, zrozumiałem, że rzeczywistością, która mnie otacza i w której żyje, NIE  JEST to, co widzę lub to, co wydaje mi się, że doświadczam zmysłami czy urządzeniami pomiarowymi zbudowany w oparciu o ułomne naukowe modele. Biblia mówi że:

"Rzeczywistością [...] jest Chrystus" - Kol 2:17

Kim jest Chrystus, to bardzo szeroki temat, na tą chwilę możemy skupić się, na tym, że innym jego imieniem jest po prostu "Słowo Boże." (Obj 19:3).

To wszystko razem ugruntowało mnie w przekonaniu, że Słowo Boże jest jedynym pewnym (gwarantowanym przez autorytet Jezusa) opisem świata - tego co było, jest i będzie. Wszystko inne to tylko ludzkie domysły, teorie i kłamstwa stworzone przez Bożego przeciwnika na potrzeby dyskredytacji Boga oraz zwodzenia dusz.


Wierzę, że Jezus urodził się z dziewicy oraz zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Wierzę też, że wszystko inne, co Bóg mówi w swoim słowie jest prawdą, np. że życie człowieka trwać będzie 120 lat i ani roku krócej (Rdz 6:3). Jeśli wiec odrzucę choćby jedną linijkę, poddam w wątpliwość całość i nic, włącznie ze zmartwychwstaniem, nie jest już "na pewno" (a tego właśnie chce diabeł). Właśnie dlatego zostałem niejako "zmuszony" do przyjęcia za prawdę także i te wersety, których nie rozumiem.

I to jest klucz. To, że czegoś nie rozumiem nie oznacza, że jest to nieprawdą. Punktem wyjścia jest jednak to, że to nie świecka, humanistyczna teoria naukowa, choćby nie wiem jak ścisła, jest prawdą, ale to co czytam w Słowie jest prawdą, nawet jeśli na tę chwilę jeszcze nie rozumiem, co autor miał na myśli pisząc dany werset. Na szczęście kto pyta, temu odpowiedzą, tak wiec Bóg nie trzyma w niewiedzy tych, którzy go kochają i często udziela nam swoich odpowiedzi przez objawienie.

Trzeba jednak uważać na tłumaczenia. Niestety w przytłaczającej większości tłumaczenia są wadliwe lub po prostu niedoskonałe. Aby z tym walczyć niekoniecznie musimy uczyć się starożytnej greki i hebrajskiego (choć na pewno nam to nie zaszkodzi). Często wystarczy wziąć kilka rożnych tłumaczeń i je porównać. Często dopiero, gdy porównam wiele tłumaczeń danego zdania, Bóg ujawnia mi to, co naprawdę chciał powiedzieć i często jest to radykalnie inne od tego, co obowiązuje w potocznej interpretacji i tłumaczeniu danego wersetu.

Jedną z rzeczy, w które wierzę DOSŁOWNIE jest np. to że Bóg stworzył ziemię w 6 dni, a siódmego dnia odpoczął. Nawet powszechnie uznani popularyzatorzy tezy, że: "Nauka nie jest sprzeczna z Biblią", twierdzą że opisy stworzenia są tylko metaforą, opowiastką lub dopiskami spisanymi wiele set lat po Mojżeszu na potrzeby hebrajskiej propagandy.

Chcę podkreślić że nie jestem przeciwko uprawianiu nauki w możliwie najściślejszy z możliwych sposobów. Bóg powiedział:

"Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną. Panujcie [...]" - Rdz 1:28

Człowiek powinien wiec czynić sobie ziemię poddaną za pomocą narzędzi, które ma. Umysł i kreatywność są dane od Boga i mamy ich używać. Jednak jak z każdym narzędziem trzeba uważać, w jakim celu się je stosuje.

Jako fizyk z wykształcenia, również wyznaję zasadę, że "Nauka jest niesprzeczna z Biblią" o ile słowo Nauka zastąpimy słowem "zasady przyrody", a nie ludzkimi nakładkami tych zasad.

Jako uczeń Chrystusa twierdzę jednak, że ziemia i "gatunek" ludzki powstał ok. 5700 lat temu, a każda teoria, która twierdzi inaczej jest po prostu błędna. W końcu, kto ma rację? Naukowcy, których nawet nie znam czy Chrystus - syn Boga Stwórcy, któremu powierzyłem swoje życie?

Obecnie świat zdominowany przez diabła i grzech zwalcza prawdę. Kto cytuje słowo Boże jest uznany za oszołoma, a monopol na "prawdę" ma tylko świecka nauka produkująca takie tezy jak teoria wielkiego wybuchu czy tzw "miliardy lat temu". Śmiem twierdzić, że np. sprzeczna z Biblią teoria ewolucji człowieka od małpy i jaskiniowca jest dzisiaj niczym złoty posąg przed którym każdy musi ugiąć swoje kolana, bo inaczej będzie w najlepszym wypadku wyśmiany, a jego kariera zawodowa będzie zdruzgotana (Dn 3:4-6).

"Mówił więc Jezus do ludzi, którzy uwierzyli w niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie" - J 8:31

Istnieje bardzo wiele teorii mogących wyjaśnić zgodność literalnej interpretacji Biblii (łącznie z jej pierwszym rozdziałem) z odkryciami geologów, fizyków czy astronomów i obiecuję, że niedługo napiszę kilka z nich.

Podobnie sprawa ma się z potopem czy pochodzeniem człowieka i procesem ewolucji. Również tutaj nie ma żadnej sprzeczności miedzy "przyrodą" i faktami doświadczalnymi, a tym co mówi Bóg przez swoje słowo. O tym również napiszę.

Kłamstwo i poróżnienie wprowadza szatan po to, aby pokazać świat bez Boga i bez zbawiciela. Świat, w którym nie ma grzechu, nie ma piekła i nie ma sądu. Jest tylko nauka i człowiek w centrum.

Jestem radykalny, ale tego wymaga ode mnie prawda. A ty? Do której z tych grup się zaliczasz? Ufasz Bardziej Bogu czy ludziom ?

"A teraz, czy chcę ludzi sobie zjednać, czy Boga? Albo czy staram się przypodobać ludziom? Bo gdybym nadal ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusowym." - Gal 1:10

"Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej ludzi słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie" - Dz 4:19

PS: Jeszcze słowo komentarza. Nauka śmieje się z religii twierdząc, że religia nic nie potrafi zrobić, a tymczasem nauka przyniosła ludzkości same postępy. I ma rację ! Religia rzeczywiście w porównaniu z nauką jest śmiechu warta, przyniosła ludzkości same straty i jest do wyrzucenia na śmietnik historii. W tym tekście nie mówiłem bowiem o religii czy o kościelnictwie, ale o Słowie Bożym, które z martwą religią (uczynkami bez wiary i bez posłuszeństwa Biblii) nie ma nic wspólnego.

 

To jest artykuł z serii: Wiara Bogu w czasach władzy nauki. Pozostałe części możecie znaleźć tutaj: Część 2: Języki i zasiedlenie kontynentów




poniedziałek, 14 października 2019

Uzupełnienie do pierwszych rozdzialów Biblii


Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię” (1Moj 1:1)

„Potem Bóg odłączył od siebie dwie części. Pierwszej z nich nadał imię „Jezus", drugą zaś nazwał „Duch Święty”. Byli oni wszyscy jednym. Każdy miał tę samą moc i wolę co pozostali, i choć mogli oni przebywać w różnych miejscach byli oni przez cały czas połączeni w jedno.

Następnie Bóg stworzył w niebie ogromne zastępy istot, które nazwał Aniołami ponieważ byli mu oni posłuszni we wszystkim. Gdy Aniołowie byli już gotowi podzielił ich według roli i siły na grupy i zastępy. Ustanowił też pomiędzy nimi przywódców i przywódców z spośród przywódców.  Imiona najwyższych rangą przywódców to Lucyfer, Michał i Gabriel. Tym trzem Bóg udzielił władzy do nakazywania swojej (tzn. tych przywódców) woli wobec trzeciej części wszystkich Aniołów, które stworzył. Oni sami zaś pełni wolę wyłącznie Boga.

Następnie Bóg stworzył w niebie domy dla swoich aniołów, oraz miejsce w którym będą mogły przebywać i ćwiczyć się w usługiwaniu mu. Gdy wszystko to było gotowe Bóg stworzył na końcu wielką świątynię, którą nazwał SWOIM DOMEM, a w jej środku wielki tron symbolizujący jego wszechwładzę.

Następnie Bóg wybrał z pośród trzech dowódców anielskich Lucyfera, aby ten był wyższy od pozostałych dwóch i aby on poświecił całe swoje istnienie do tego, aby wielbić Boga i oddawać mu niekończącą się wieczną chwałę. Po pewnym czasie Lucyfer dostał do pomocy nowe istoty, które stworzył Bóg. Były one przeznaczone tylko i wyłącznie do oddawania Chwały Bogu i były do tego odpowiednio ukształtowane. Lucyferowi nie dał jednak władzy nam nimi.

To nie spodobało się Lucyferowi, który przez chwilę czuł się już jak zarządcą całego nieba i drugi po samym Bogu. Był on istotną niebywale mądrą i potężną w swoich możliwościach, a także wrażliwą na każdy wymiar emocji. Powiedział wiec do Boga: „Mój Panie. Czy chwała którą ci oddaje wraz z podległymi mi aniołami, nie jest wystarczająca dla ciebie? Po ci jeszcze te dodatkowe istotny, które cię wielbią? Jeżeli mało ci Chwały, którą ci daję zwolnij mnie Panie z przysięgi związanej woli wobec ciebie, a wtedy jako wolna istotna będę oddawać ci Chwałę lepiej niż teraz”.

Bóg spojrzał na Lucyfera i odpowiedział mu: „Faktycznie chwała wolnej istoty jest lepsza od twojej oraz od istot które stworzyłem specjalnie do tego, aby oddawały mi chwałę. Dlatego też spełnię twoją prośbę i uczynię cię wolną istotą w swojej woli.” Bóg miał już bowiem wymyślony nowy plan w którym planował użyć Lucyfera. Bóg wiedział bowiem, że serce Lucyfera nie było gotowe do wytrzymania presji wielkości oddawanej Bogu chwały jaka go otaczała i że któregoś dnia zbuntuje się i wyciągnie po nią rękę. Bóg obmyślił sobie tego dnia, że stworzy nową istotę. Całkowicie różną od Aniołów i od początku przygotuje ją do tego, aby mogła żyć w chwałę Bożej mając wolną wolę od początku. Bóg stworzył ją w swoim umyślę i nazwał Człowiekiem. Zaplanował, że będzie ich tak wiele jak Aniołów, ale będą one całkowicie różne od siebie. Każdy człowiek będzie inny i każdego Bóg wtedy stworzył w swoim umyśle i zaplanował dla niego przyszłość. Bóg wiedział jednak, że aby człowiek mógł oddawać mu wieczną chwałę, najpierw będzie musiał mieć możliwość wyboru, który go sprawdzi.

W tym czasie w niebie doszło do sytuacji o której Bóg wiedział, że nastanie. Lucyfer obdarzony wolną wolą stracił panowanie nad swoim sercem i wraz z podległymi mu oddziałami swoich aniołów wypowiedział Bogu posłuszeństwo i zażądał, aby to on teraz był obiektem chwały i zasiadał na tronie w świątyni. Michał i Gabriel nie pozwolili mu na to. W niebie rozgorzała wielka bitwa, której Lucyfer nie mógł wygrać bo podległych mu było tylko 1/3 wszystkich aniołów w Niebie.

Bóg ukarał więc Lucyfera i wraz z nim wszystkich podległych mu aniołów zrzucając ich z Nieba na ziemię w której nie było wówczas nic. Tam Lucyfera ogarnęła wściekłość i nieustannie całymi wiekami napełniał się on nienawiścią do Boga ślubując sobie, że będzie jego przeciwnikiem w każdej sytuacji co znaczy, że stał się Szatanem. Jego anioły zaś nazywano od tego dnia demonami, gdyż są to upadłe anioły. Szatan niszczył co tylko mógł na ziemi, aby uśmierzyć swoją niewyczerpaną wściekłość na Boga, nie mógł jednak zrobić nic więcej.

Pewnego dnia Bóg powiedział do siebie: „Nadszedł czas, aby podnieść wymiar kary dla Lucyfera, który ogłosił się naszym przeciwnikiem. Stworzymy teraz człowieka i damy mu LUDZKIE CIAŁO dzięki, któremu będzie on miał władzę na ziemi, aby panował nad wszystkim co tam jest, także nad Lucyferem [który ciała nie ma]. Najpierw jednak przemieńmy ziemię na której mieszka Lucyfer w miejsce raju i nieskończonej obfitości w której człowiek będzie mógł żyć w pełni szczęścia i wdzięczności, a następnie nakażemy mu, aby drwił z szatana mając to wszystko. A gdy dopełni się czas zabierzemy człowieka, który wygrał z szatanem do nieba, aby był z nami i wtedy będzie oddawał nam chwałę jako istota wolna i przetestowana.”

A ziemia była [wówczas] pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód” (1Moj 1:2) […..] „Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój; Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.” (1Moj 1:26-27) [….] „A człowiek i jego żona byli oboje nadzy, lecz nie wstydzili się [bo okrywała ich chwała Boża]” (1Moj 2:25)

„Szatan widząc, że Bóg stworzył człowieka jako istotę prawie równą Bogu i że człowiek dostał od Boga wszystko czego on sam pragnął, to jest przede wszystkim władzy, a także widząc że człowiek został stworzony, aby w przyszłości oddawać Bogu wieczną chwałę co przecież on sam kiedyś robił, wpadł w furię. Znienawidził on człowieka tak samo jak Boga i za wszelką cenę zapragnął jego zniszczenia i cierpienia, a przede wszystkim pragnął, aby plan Boży w postaci tego, że człowiek będzie oddawał chwałę Bogu nie ziścił się i aby człowiek zamiast Bogu, oddawał chwalę jemu. Szatan wiedział jednak, że Adam mając ciało ma władze nad wszystkim, także nad nim. Jedyne co mógł zrobić to przekonać go, aby ten sam oddał się w jego ręce i aby dobrowolnie przekazał mu swoją władzę i aby to szatan rękami człowieka panował na ziemi, a nie zaś człowiek. Wymyślił wiec KŁAMSTWO, którym chciał zwieść człowieka i wytrącić go z pod otaczającej go Bożej ochrony. Tak właśnie szatan stał się diabłem czyli ojcem kłamstwa. Nie wiedział, że tym co zamierza uczynić, tak naprawdę wypełniał wolę Boga, którą było przetestowanie człowieka i danie mu wyboru. Ponieważ chwała Boża chroniła człowieka szatan aby mówić do człowieka musiał wykorzystać zwierzę. Z spośród wszystkich zwierząt poddał mu się tylko wąż.”

A wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść?” (1Moj 3:1) […..] „A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości,[uwierzyła kłamstwom diabła i] zerwała z owoc [z zakazanego drzewa] i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł. (1Moj 3:6)

„Sprzeciwili się w ten sposób Bożej woli (tzn. zgrzeszyli) i przez to chwała, która ich otaczała odeszła od nich, bo stali się brudni grzechem – czymś czego Bóg nie tolerował i nie mógł dotykać, aby nie umniejszać swojej świętości.”

„Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy.” (1Moj 3:7) […..]

„Następnie Bóg wziął parę zwierząt i zabił je na oczach Adama i jego żony mówiąc: „Każdy kto grzeszy musi zostać zgładzony, ale cudze życie to jest żywa krew może przykryć grzech tak abym go nie widział i abym nie wymierzył wam kary natychmiast choć i tak będzie miał on swoje konsekwencje. Tak właśnie dzieje się teraz. Ta krew przykryła przede mną wasz grzech niedopilnowania ogrodu i nieposłuszeństwa wobec mnie”. Następnie Bóg zdarł z tych zwierząt skórę…”

I uczynił Bóg Adamowi i jego żonie odzienie ze skór, i przyodział ich” (1Moj 3:21) [….] „Usunął go więc Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. I tak wygnał człowieka z raju.” (1Moj 3:23-24)

„Szatan widział, że pozbawiony przykrycia chwały Bożej człowiek jest teraz dla niego łatwym celem i że już nie musi używać zwierząt aby do niego mówić. Nadal jednak nie miał władzy nad człowiekiem, ale wiedział, że aby móc w pełni nim manipulować i aby móc sprawować poprzez niego władze na ziemi, oraz aby móc zabijać ludzi i zmuszać ich do oddawania chwały sobie musiał najpierw sprawić, aby człowiek miał więcej grzechu i aby jego relacja z Bogiem była jak najgorsza. Doskonalił się on wiec w coraz to bardziej wyrachowanym kłamstwie i szeptał on i jego demony do uszu ludzi kusząc ich do kolejnych grzechów.” 

Następnie [po wygnaniu z Raju] Adam obcował z żoną swoją Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina. […] a potem urodziła jeszcze brata jego Abla” (1Moj 4:1-2). 

„Ponieważ po utracie przykrycia chwały Bożej ludzie przestali widzieć Boga oczami naturalnymi Adam uczył swoich synów o Bugu, a także, że należy oddawać mu hołd i ofiary. Abel szukał wiec Boga i rozmawiał z nim (tzn. modlił się) choć go nie widział, tak jak jego ojciec Adam w czasie gdy był w Raju. Pytał się Boga jaka ofiara będzie mu miła, a Bóg odpowiedział mu, że będzie to ofiara z krwi ponieważ ona ma moc przykrycia grzechu. Kain zaś nie pytał Boga bo na początku w ogóle nie planował składać Bogu ofiary.”

 Abel był [wiec] pasterzem trzód [choć wtedy jeszcze człowiek miał zakaz zjadania zwierząt], a Kain uprawiał rolę [dla jedzenia]." (1moj 4:2) [….] „Wówczas rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. [Diabeł] kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.” (1Moj 4:6-7)
„Jednak Kain wybrał, aby nie słuchać rady Bożej, ale rady diabła tzn. aby zabić Abla. Diabeł powiedział mu bowiem, że w ten sposób ulży swoim emocjom i zniknie powód jego zawstydzenia.”
Rzekł wiec Kain do brata swego Abla: Wyjdźmy na pole! A gdy byli na polu, rzucił się Kain na brata swego Abla i zabił go." (1moj 4-8) [….]

„Szatan był cierpliwy i nieustający. We dnie i w nocy szeptał do uszu wszystkich ludzi mówiąc im kłamstwa na temat Boga. Człowiek zaś pozbawiony chwały Bożej stopniowo acz konsekwentnie ulegał tym kłamstwom i zaczynał coraz bardziej służyć nie Bogu, lecz Szatanowi, którego miał przecież uciskać i nad nim panował.”


I tak to trwało, aż do czasu gdy Jezus zstąpił i narodził się jako człowiek. On będąc w ciele i ograniczeniach ciała jako jedyny nie uległ presji, którą wywierał szatan i jego królestwo, które w miedzy czasie zbudował. Jezus nie zgrzeszył i będąc całkowicie czystym oddał swoje życie za nas. Od tamtej pory grzech człowieka przykryty jest krwią samego Boga, a więc jest to przykrycie doskonałe - grzech został zmazany, a Boża chwała mogła wrócić na każdego, kto tylko z tej ofiary skorzysta.

"Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz" - Rz 10:9

Teraz wiec kościół - społeczność wywołanych zbawionych przez Jezusa ludzi, wyposażonych w moc ducha świętego (Dz 1:8), który także zstąpił na ziemię może realizować Boży cel - gnębić i poniżać diabła i wydzierać mu to co bezprawnie zabrał.

A czy ty należysz do TEGO właśnie kościoła ? Czy nadal jesteś przykryty ciemnością i przebywasz w królestwie diabła ? Metaforę odpowiedzi na to pytanie możesz znaleźć TU