poniedziałek, 29 czerwca 2020

O czasach Noego słów troche wiecej....

Ostatnio napisałem dwa teksty (Babel i języki oraz Potop i zwierzęta) dotykające czasów życia Noego. Nie ukrywam, że słowa Jezusa z Mt 24:37 są dla mnie niesamowitą inspiracją i bardzo pociągają mnie do ich zgłębiania. Dzisiaj chciałbym rozwinąć kilka wątków, które pominąłem w obu wspomnianych tekstach.

"Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego." - Mt 24:37

Noe - kadr z animacji pod tytułem Księga Ksiąg
Po pierwsze zastanówmy się, co tak naprawdę według Biblii wydarzyło się "za dni Noego". Noe jako jeden z nielicznych ludzi z kart biblii był nazwany przyjacielem Boga (Rdz 6:9). Był też w pierwszej trójce najdłużej żyjących ludzi na ziemi - przeżył 950 lat (ciekawa grafika na ten temat znajduje się tutaj). Po nim ludzie żyli już zdecydowanie krócej. Wymieńmy najważniejsze fakty z jego życia w kolejności mniej więcej chronologicznej:

1. Zepsucie rodzaju ludzkiego - wszech-dominacja grzechu - Rdz 6:5
2. Wizytacja upadłych aniołów i zradzenie Nefilim - Rdz 6:4
3. Nakaz budowy arki na suchym lądzie, zapowiedź potopu i wydrwienie przez mu współczesnych - Rdz 6:13-22
4. Globalny potop i śmierć prawie wszystkich ludzi i zwierząt lądowych na całej planecie
5. Zawarcie z przymierza Boga z człowiekiem - obietnica niepowtórzenia globalnego potopu
    - Rdz 10:10-11
6. Kompletna zmiana klimatu planety - pierwszy deszcz w historii
7. Przyzwolenie przez Boga na mięsożerność ludzi - Rdz 10:3
8. Odbudowa cywilizacji z ośmiorga ludzi
9. Ponowny bunt ludzi i rozpoczęcie budowy wieży Babel - Rdz 11:4
10. Pomieszanie języków i "rozproszenie" ludzi oraz zwierząt po całej planecie (wraz z modyfikacją ich DNA) - Rdz 11:8 (zobacz komentarz w Babel i języki)
11. Kult politeistyczny, powołanie Teracha do osiedlenia się z Kaananie.
12. Bunt Teracha, przejęcie i dokończenie powołania przez Abrama.

Całkiem sporo jak na życie jednego człowieka. Aby omówić te punkty podzielmy je sobie na trzy etapy. Pierwszy to życie przed potopem. Drugi to życie po potopie, ale przed rozproszeniem. Trzeci to życie po rozproszeniu.
 
Pierwszy okres życia Noego to czasy, w których pamięć o Edenie była wciąż żywa, jednocześnie był to czas, w którym diabeł myślał, że może dokonać bezkarnie wszystkiego. Grzech szerzył się powszechnie. Nie było żadnych zasad i ograniczeń nadanych przez Boga ludziom z wyjątkiem spożywania tylko roślin oraz nie wyrządzania nikomu cierpienia w  tym zabijania. Jedynym nakazem było zaś rozprzestrzenianie się, rozmnażanie i czynienie ziemi poddanej sobie.
Bardzo mało znamy szczegółów z tych czasów, ale wiele możemy wywnioskować z kontekstu całej biblii. Na przykład ogrom grzechu widać w wersecie Rdz 6:9 w kontekście Mt 11:11.

"Noe był człowiekiem sprawiedliwym. Na tle swojego pokolenia był nieskazitelny. Noe przyjaźnił się z Bogiem." - Rdz 6:9
"Zapewniam was: Spośród tych, którzy wyszli z łona kobiet, nie było większego niż Jan Chrzciciel, ale najmniejszy w Królestwie Niebios jest większy niż on" - Mt 11:11

Jezus opisał Jana jako kogoś znakomitszego niż Noe, a znamy przecież wady i grzechy Jana. Noe na pewno także miał podobne wady, a Jezus sugerował, że miał ich nawet więcej. Pomimo to na tle swojego pokolenia biblia mówi o nim jako  "nieskazitelnym". Był za pewne światłem w morzu ciemności, grzechu, samolubstwa, pychy, bałwochwalstwa, mordu, czarów i nieposłuszeństwa.
To właśnie w tych czasach rodzili się Nefilici obdarzeni nie tylko mocą fizyczną, ale i duchową, a ponadto wiedzą "nie z tego świata". Wiedza Nefilitów popchnęła świat do wysokiego rozwoju technologicznego, ale i do jeszcze większego zepsucia.

"Bóg patrzył na ziemię i widział jej zepsucie, ponieważ wszystko, co żyło, postępowało niegodziwie."- Rdz 6:12

Sformułowanie "wszystko, co żyło" oznacza, że nie chodzi tylko o ludzi. Część lub nawet większość zwierząt były za pewne "zmutowane" - zmienione i zniszczone przez to, co zrobił im kompletnie zdeprawowany człowiek wsparty potężnymi duchowymi mocami ciemności oraz wiedzą, której konsekwencji użycia nie umiał ogarnąć (została mu ona objawiona zbyt szybko). Jeżeli niczym szczególnym dla Faraona była przemiana drewnianych lasek w węże (Wj 7:11), to za pewne czymś typowym, choć może bardziej zaawansowanym, była zamiana jaszczurek w wielkie krwiożercze, uzębione i kolczaste maszyny do zabijania, których szczątki dzisiaj nazywamy dinozaurami. Ponadto równolegle do działań człowieka mógł też zachodzić inny proces odpowiedzialny za pojawianie się na ziemi tych istot. Nie można wykluczyć, że istoty te rodziły się podobnie do sposobu, w jakim rodzili się Nefilici. Skoro zbuntowani "synowie Boży" (tzn. upadli aniołowie) obcowali cieleśnie z ludźmi, to dlaczego nie mieliby tego robić ze zwierzętami? Dla diabła pedofilia, zoofilia, nekrofilia to przecież "chleb powszedni". Zwierzęta także musiały być oczyszczone, nie tylko ludzie. Spójrzmy w tym kontekście na werset Rdz 7:2. Równie dobrze mógłby on brzmieć tak:

[Bóg mówi do Noego:] "Spośród wszystkich zwierząt czystych weź ze sobą po siedem, samca i samicę, a ze zwierząt nieczystych weź tylko po parze, [a zwierząt zmutowanych nie zabieraj w cale]" - Rdz 7:12

Zwróćmy uwagę, że w czasach Noego ludzie nie wiedzieli jeszcze, co to są zwierzęta czyste i nieczyste. Formanie Bóg wyjaśnił to dopiero dużo później, gdy dyktował Mojżeszowi zasady dla narodu wybranego. Noe musiał wiec usłyszeć od Boga tę definicję wcześniej. Zwierzęta zmutowane tych definicji nie spełniały, a wiec na arkę Noego nie zostały zabrane i w konsekwencji wyginęły.

To nie wyklucza tego, że część zwierząt, które dzisiaj nazywamy dinozaurami weszły jednak na arkę, gdyż spełniały definicje czyste/nieczyste. Jak już mówiłem w poprzednich tekstach, zostały on jednak zabite przez ludzi i nie przetrwały do dzisiejszych czasów.

Noe jednak znał wszystkie te zwierzęta. Żył pośród tych mutantów, Nefilitów, grzechu, deprawacji, rozdmuchanej ponad czas technologicznie cywilizacji ponad 500 lat. Wystarczająco dużo, aby poznać jak bardzo była zła. Moim zdaniem w czasie potopu, gdy oglądał zagładę tego wszystkiego, prawdopodobnie nie było mu nawet smutno.

Po potopie Noe musiał zmierzyć się z kolejnym gigantycznym wyzwaniem, jakie postawił mu Bóg - odbudową cywilizacji ludzkiej. Noe w pewnym momencie stanął w roli i miejscu podobnym do Adama - na niedużym obszarze nowej, pięknej i czystej ziemi, której nie znał, bo całkowicie się ona zmieniła po potopie, otoczony wszystkimi lądowymi zwierzętami na ziemi był odpowiedzialny za to, co stanie się dalej. Musiał dopilnować, aby nowa ziemia i nowa cywilizacja była inna od tej, którą znał z sprzed potopu. Wiedział już z kim walczy i znał cenę pomyłki.

Jak wiemy nie udało mu się to. Prawdopodobnie bardzo szybko po zejściu z Arki pojawiła się jakaś forma grzechu u jednej z 8 osób chodzących na ziemi. Potem było już tylko gorzej. Noe zapewne próbował ostrzegać ludzi przed powrotem do politeizmu i grzechu do końca swych dni, ale był za pewnie w odosobnieniu. Wielkim ciosem było dla niego ponowne spotkanie Nefilitów. Zło zaczęło się odradzać.

Moim zdaniem to właśnie uczucie utraconej szansy na powrót do ziemi bez grzechu był przyczyną załamania się Noego i jego upicie się (Rdz 9:21). Dziś wiemy, że tylko Jezus swoim pierwszym i drugim przyjściem mógł przywrócić stan ziemi bez grzechu. Noe tego wówczas nie wiedział.

Rodzi się więc pytanie: Po co był potop? Biblia udziela wiele odpowiedzi na to pytanie. Wymieńmy teraz tylko dwa. Po pierwsze po to, aby usunąć mutantów - zwierzęcych oraz ludzkich. Po drugie Bóg pokazał w ten sposób człowiekowi, że zabicie grzesznika nie usuwa grzechu. Była to też okazja do ustanowienia nowych zasad np. tego, że od teraz zwierzęta miały się człowieka bać (Rdz 9:2), oraz że człowiek będzie mógł jeść ich mięso bez grzechu.

Jest jeszcze jedna wyjątkowość Noego, która upodabnia go do Adama. Tylko oni dwaj w historii ludzkości stanęli przed tak wielkim zadaniem jakim jest założenie nowej cywilizacji bez wsparcia starszych od siebie ludzi - rodziców czy kogokolwiek innego. 

Jego pradziadek Henoch został zabrany przez Boga jeszcze zanim Noe się narodził. Z czterema pozostałymi żyjącymi przodkami nie miał za pewnie, aż takiej relacji. Ojca i dziadka stracił w przed dzień potopu. Być może nawet w samym potopie. O ile Metuszalach już swoje przeżył (969 lat) i być może po prostu przyszedł jego czas, to śmierć jego ojca wygląda na tle mu współczesnych jako przedwczesna. Zaryzykuje tezę, że ojciec Noego Lamech był zbuntowany i obrażony na Boga. Gdy urodził mu się Noe Lamech życzył sobie aby jego syn był pociechą w ziemi, którą Bóg przeklną. Dla mnie przyjaciel Boga by tak nie powiedział, raczej ktoś komu ziemia nie błogosławi i któremu we wszystkim jest pod górkę. Jak wiemy nie z winy Boga.

"Lamech miał sto osiemdziesiąt dwa lata, kiedy urodził mu się syn. Nadał mu on imię Noe, mówiąc: Ten nam będzie pociechą w naszej pracy i w trudzie naszych rąk na tej ziemi, którą PAN przeklął" - Rdz 5:28-29

Noe wchodząc do arki wyłącznie z żoną, synami i ich żonami musiał porzucić zbuntowanego ojca, wiedząc że umrze w potopie. Nawet jeżeli Lamech umarł z innego powodu niż potop, Noe na arce był wolny od więzów rodzinnych, a w nowym świecie był zdany tylko na Boga i siebie.

Dalszych dziejów Noego biblia już nie opisuje, pomimo tego, że po potopie Noe żył jeszcze 350 lat i dożył narodzin Abrahama. Co robił w tym czasie i gdzie żył, pozostaje wiec tylko kwestą domysłów. Podzielę się z wami tym, co mogło się z nim dziać.

Żaden człowiek przed Noem i po nim myślę, że również nie miał okazji oglądać tak wielu niezwykłych rzeczy.  Nikt przed nim nie doświadczył też tak szybkiego przyrostu naturalnego. Abram był bowiem potomkiem w 10 pokoleniu.

Z pośród osób, na które Noe mógł mieć bezpośredni wpływ na szczególną uwagę zasługuje Peleg.


"[...] imię jednego Peleg, gdyż za jego czasów ludzkość się podzieliła [...]" - Rdz 10:25 (EIB)

Inne tłumaczenie mówi: "Peleg, gdyż za jego czasów podzielili się mieszkańcy ziemi". Wzmianka o tym w rodowodzie musiała oznaczać coś niezwykle ważnego. Moim zdaniem to był czas budowy wieży Babel, którą Noe własnymi oczami oglądał i cudownego "rozproszenia", które miało wtedy miejsce. W którym dokładnie roku życia Pelega została wzniesiona wieża Babel nie wiemy. Wiemy jednak że za jego życia Pelega świat wszedł fazę, którą znamy do dzisiaj - zasiedlona cała planeta, podział ludzi na rasy, mięsożerne zwierzęta, mnogość gatunków itd. (zobacz komentarz w Babel i języki). Noe to wszystko oglądał.

Gdy narodził się Peleg, Noe miał ok. 700 lat, czyli było to już ok. 100 lat po potopie. Wszyscy ludzie na planecie żyli stłoczeni w jednym obszarze. Peleg był dopiero 5 pokoleniem od Noego, wiec szansa na ich bezpośrednią rozmowę i przekazanie opowieści o starym świecie była spora. Za Pelega długość życia bardzo znacząco się skróciła i Noe również to widział - że kolejni jego wnukowie są coraz słabsi. 


Wielką zagadką, pozostaje najbardziej interesujący okres życia Noego, czyli czas po rozproszeniu -  ostatnie ok. 150-250 lat. Czy pamięć Noego się zmieniła podczas rozproszenia ludzi tak jak sugerowałem, że stało się innym ludziom? Czy został uwolniony od przeszłości - widoku ginącego stoczonego grzechem świata, który pomimo wszystko się odrodził ponownie do zła? Tego nie wiemy.
Nie wiemy nawet tego, czy do ostatnich chwil życia wytrwał w wierności Panu, bowiem wielu biblijnych bohaterów dobrze zaczynało, ale źle kończyło.

Ja sądzę, że Noe do ostatnich dni pamiętał wszystko. Nawet to, że przed Pelegiem wszyscy żyli razem w jednym kraju. Wierzę, że Bóg z racji tego, że Noe był jego przyjacielem nie zmienił jego pamięci podczas rozproszenia, tak jak zmienił ją jego synom i innym ludziom. Wierzę też, że Noe zachował wierność Panu do końca oraz, że z woli Boga przekazał swoją historię, i wiedzę o starym świecie wybranemu przez Boga Terachowi i jego synowi Abramowi. Być może dla nich był to pierwszy raz gdy usłyszeli o jedynym Bogu JHWH, stworzycielu nieba i ziemi.

Na Terachu za pewne nie zrobiło to wrażenia bo jak wiemy Terach do samego końca swojego życia nie opuścił Charanu i bożków które były tam czczone. Na Abramie zaś przykład życia Noego stał się kamieniem milowym w jego życiu. Uważam, że to właśnie dzięki Noemu Abram poznał Boga w sposób na tyle niereligijny, że jako jeden z nielicznych sam wkrótce został wliczony w poczet przyjaciół Boga. Rozstanie Noego z Lamechem jego ojcem było zaś da Abrama świadectwem, które pomogło mu porzucić swojego ojca, którego uznał za martwego w duchu (jako zadeklarowanego bałwochwalcę) oraz cały znany sobie grzeszny "świat" i zacząć całkowicie nowy ród w teorii mający być blisko Boga, tak jak Noe ok. 300 lat wcześniej. Abram był świadom cenności wiedzy, którą dostał od Noego i zatroszczył się o to aby jego potomkowie pamiętali to przez pokolenia, aż do czasu gdy Mojżesz uwiecznił ją na zwojach Tory, które czytamy dzisiaj my.

Dziedzictwo Noego ugruntowało obecny nam świat. Moim zdaniem wszystkie monoteistyczne religie świata zwane dzisiaj Abrahamowymi, mają swój początek nie od Abrahama, ale tak naprawdę od Noego. Czyż nie jest to piękne zakończenie misji życia? Moim zdaniem, życia tak niezwykłego, że życie żadnego innego człowiek nie może się z nim równać.

 

"Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego." - Mt 24:37

Wiec jak to będzie z tym przyjściem syna człowieczego? Czego możemy się spodziewać w czasie przyjścia Jezusa po raz drugi? Prześledźmy skrótowo wydarzenia opisane przez Jezusa oraz Ap. Jana w księdze objawienia jako analogi punktów z życia Noego, które opisałem powyżej.

1. Będzie panować zło, zepsucie, grzech, czary, egoizm, nieposłuszeństwo Bogu i jawny bunt,
2. Rozpoczną się wizytacje upadłych aniołów lub jak to nazwał Jezus, fałszywych mesjaszy i antychrystów oraz owoców ich działania na ziemi. 
3. Odnowienie (obudzenie) prawdziwego kościoła - miejsca schronienia dla wybranych Bożych - a następnie pochwycenie go "na obłoki" - miejsca bezpiecznego przed zbliżającą się zagładą.
4. Globalna katastrofa spowodowana nie wodą, ale ogniem - rozpoczęcie plag opisanych w księdze objawienia i 7 lat wielkiego ucisku,
5. Drugie przyjcie Jezusa jako Pana na ziemi wraz z służącym mu kościołem - ustanowienie nowych zasad funkcjonowania na ziemi (koniec panowania diabła),
6. Wdrażanie nowych zasad funkcjonowania świata - lud Boży panuje zmieniając gospodarkę, politykę, kulturę, naukę i wszystko na całej ziemi.
7. Jezus jako najwyższy sędzia, panujący z Jerozolimy - stolicy nowego świata, pozwala ludziom iść drogą, którą chcą iść - tzn. nie zmusza ich do nawrócenia się na chrześcijaństwo. Wielu pozostaje, wiec nadal w grzechu i skrytym buncie.
8. Jezusem wraz z Kościołem buduje nowe wspaniałe tysiącletnie królestwo,
9. Wypuszczenie diabła z więzienia i ponowny bunt ludzi przeciwko Jezusowi - gromadzenie się armii wrogów Pana w około Jerozolimy,
10. Definitywne rozwiązanie "problemu grzechu" - Bitwa ostateczna i zniszczenie przeciwników Bożych ("przeniesienie" ich do jeziora ognia),

A potem już nie trzeba powoływać nowego Abrahama, bo będzie nowe niebo i nowa ziemia, a lud Boży będzie z Jezusem na wieki.

"Ja, Jezus, posłałem mojego anioła [(gr.) aggelon tzn. zwiastuna, posłańca], aby o tym wszystkim złożył wam świadectwo skierowane do kościołów. [...]." - Obj 22:16

 






poniedziałek, 1 czerwca 2020

Wiara Bogu w czasach władzy nauki - cz3: Arka Noego i Zwierzęta

Ostatnio znajomy zadał mi pytanie, nad którym sam zastanawiałem się od dłuższego już czasu. Jak pogodzić Biblijny potop z "ustaleniami" (tzn. faktami, a nie hipotezami oceny tych faktów) dzisiejszych naukowców? Ekstremalnie szeroki temat.... Na szczęście kolega zapytał tylko o jeden aspekt, a mianowicie o zwierzęta w arce Noego i dzisiejszą mnogość gatunków na całej ziemi.
Na początku nie znałem odpowiedzi, ale spędziłem trochę czasu na modlitwie i wierzę, że odpowiedź przyszła do mnie z nieba, a nie z "mądrości tego świata" (1Kor 3:19).

Na Wikipedii czytamy, że obecnie na ziemi żyje ok 1,3 mln różnych gatunków zwierząt. Trzeba by też doliczyć te, których jeszcze nie odkryto oraz te, które wiemy, że wymarły (i nie mam tu na myśli tzw. dinozaurów). Biblia mówi zaś:

"Z wszelkich istot żyjących, z wszelkiego ciała wprowadzisz do arki po parze z każdego, [...] Niech to będzie samiec i samica. [...] weź [też] z sobą wszelką żywność, którą się jada, i zgromadź u siebie, aby była na pokarm dla ciebie i dla nich."- Gen 6:19,21
"Ze wszystkich zwierząt czystych weź z sobą po siedem, samca i samicę, a ze zwierząt nieczystych po parze, samca i samicę. Także z ptactwa niebieskiego po siedem, samca i samicę, aby zachować przy życiu ich potomstwo na całej ziemi."- Gen 7:2-3

Gdyby traktować ten tekst literalnie współczesną kalką oznaczałoby to, że na arce musiałoby być miejsce dla około 10 mln sztuk zwierząt oraz prowiant dla nich na czas prawie 1 roku, czyli lekko licząc kilka mln ton żywności. To jest po prostu niemożliwe. Jaka wiec jest prawda? Był ten potop czy nie? A może jak chce twierdzić nauka, objął on swoim zasięgiem tylko mały fragment kontynentu, a reszta świata razem ze zwierzętami i ludźmi pozostała nietknięta?
Ja wierzę Bogu, a Bóg piórem Mojżesza powiedział wyraźnie - cała ziemia i wszystkie zwierzęta oraz wszyscy ludzie. Jak wiec pogodzić jedno z drugim ? Ano np tak:

Mogło być bowiem tak, że przed potopem na ziemi żyło znacznie mniej gatunków zwierząt niż obecnie. Być może liczba gatunków w znaczeniu takim jak to rozumiemy dzisiaj była bardzo mała i równa np. tylko kilka tysięcy lub nawet setek.
 
Biblia mówi, że Adam - pierwszy człowiek - musiał samodzielnie wymyślić imię dla każdego zwierzęcia (gatunku). Dopiero gdy skończył to zadanie, zaczął być smutny, że nie ma wśród zwierząt, które nazwał, żadnej istoty takiej jak on, Bóg stworzył dla niego kobietę. Wnioskuję więc, że czas jaki mu to zadanie zajęło, nie mógł być długi, a to implikuje, że ilość zwierząt (gatunków) nie mogła wynosić milionów.

Tak wiec, gdyby do arki weszło tylko kilka tysięcy sztuk zwierząt, a przecież tylko nieliczne z nich były dużych rozmiarów, to z pewnością zmieściłyby się wraz z zmagazynowaną żywnością na statku o powierzchni pokładu ok. 9 tyś m2 jak to szacują uczeni na podstawie tekstu biblii.

W ogóle świat przed potom był radykalnie inny niż obecny, nie tylko z powodu inaczej ułożonych kontynentów. Większość biblistów jest zgodnych np. w tym, że przed deszczem, który spadł w trakcie potopu, nigdy wcześniej nie było deszczu, a Noe był pierwszy człowiekiem w historii, który widział deszcz (to dlatego, gdy zobaczył następny deszcz po wyjściu z arki przestraszył się myśląc, że będzie kolejny potop, a Bóg musiał go zapewnić, że potopu takiego jak ten już nigdy nie będzie). Nie było deszczu, bo nad całą ziemią unosiła się mgła, sklepienie wody nazwane niebem Gen 1:7 która nawadniała ziemię. Obieg wody w przyrodzie, klimat, a nawet rozkład masy planety był zupełnie inny niż dziś. Także łańcuch pokarmowy był zupełnie inny. Na początku w Edenie, gdy jeszcze nie było grzechu na ziemi, Bóg dał ludziom na pokarm wyłącznie rośliny. Tak samo zwierzętom

"Wszystkim zaś dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios, i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie rośliny. I tak się stało."- Gen 1:30

Dopiero później, gdy nastał grzech, zaczęło się mięsożerstwo, na które nie było Bożej zgody, ale człowiek robił, co chciał - grzeszył. Dopiero po potopie Bóg POZWOLIŁ ludziom jeść mięso, co za pewne nie oznaczało, że od razu ludzie jedli tylko mięso, ale że ich dieta powoli "ewoluowała" w stronę znaną nam dzisiaj. Zresztą skok spożycia mięsa do poziomu obecnego nastąpił tak naprawdę dopiero ok XVII wieku po Chrystusie.

Zwróćmy uwagę, że zanim Bóg otworzył drzwi arki, ziemia obsychała bardzo długo. Bóg dał bowiem czas ziemi, aby odrodziła się roślinność do stanu, w którym mogła już swobodnie wyżywić zwierzęta wypuszczone z arki, które jak postuluje mogły być wyłącznie roślinożerne. Na dowód tej tezy zwróćmy uwagę, że Noe nie zabrał na pokład arki dodatkowych zwierząt jako pokarmu dla zwierząt mięsożernych. Dokładnie taka ilość zwierząt jak weszła do arki, to i z niej wyszła, a przecież surowe mięso nie mogłoby przetrwać roku i się nie zepsuć. To musiałby być cud, nie mniejszy niż sam potop, czego oczywiście wykluczyć całkiem nie mogę.

Wiele zwierząt współczesnych, tak jak i ludzie, jest przystosowana do spożywania zarówno mięsa jak i roślin np. Panda Wielka, ale z jakiegoś powodu preferują tylko jedną formę pokarmu. Moim prywatnym zdaniem im więcej jest grzechu na ziemi, tym większe było i jest "ciśnienie w duchu", aby zarówno ludzie jak i zwierzęta jedli mięso.


Podsumujmy. Gdy ludzie zeszli z arki i zaczęli się rozmnażać, również zwierzęta zeszły z arki i zaczęły się powoli rozmnażać zasiedlając coraz to dalsze tereny od arki, choć ludzie jak wiemy starali się nie rozprzestrzenić. Nikt nie zabijał tych zwierząt, one same też się nie zabijały, co najwyżej zabijano tylko te tzw. "czyste", ale ich po zejściu z arki było na dzień dobry 7 razy więcej wiec niewielka ilość, która umierała jako składana w ofierze lub jako powoli rosnący w popularność pokarm ludzi nie mogła zagrozić istnieniu gatunku.

Ludzie i zwierzęta żyły wiec na skrawku terenu w okolicach późniejszej wieży Babel, pozostała zaś część planety pozostawała pusta, niezasiedlona, aż do dnia "rozproszenia" ludzi po całej ziemi za pomocą cudu przeniesienia, o czym pisałem w poprzednim poście: Języki i zasiedlenie kontynentów. Pisałem wówczas, że podczas tego niezwykłego wydarzenia Bóg prawdopodobnie nie tylko przeniósł ludzi mówiących jednym językiem w nowe miejsce, aby stworzyli osobny od innych naród i cywilizację, ale także, że przy okazji Bóg zmienił trochę tym ludziom ich DNA tak, aby mogli przetrwać nowe warunki klimatyczne, w których się znaleźli.  
Biblia nie rozwija mocno tego wątku, jednak wierzę że był on najbardziej fundamentalnym dniem w historii ludzkości dla kształtowania się obecnego kształtu zasiedlenia planety. Dlaczego Biblia mówi o tym tak oszczędnie? Ano dlatego, że Biblia jako list Boga do swoich dzieci koncentruje się przede wszystkim na:
  • Przekazaniu drogi do zbawienia (ewangelii o Jezusie Rz 10:9), 
  • Przedstawieniu Boga,
  • Przekazaniu lekcji dotyczących tego, jak żyć (co jest dobre, a co złe),
  • Ostrzeganiu przed konsekwencjami grzechu,
  • Ukazaniu tego, jaki był plan Boży i jak będzie on realizowany na przestrzeni czasów
Wszystkie inne tematy są w Biblii poruszane zdawkowo jako mało ważne. Nie oznacza to, że Biblia całkiem milczy w pozostałych tematach, ale że one są po prostu drugo- lub trzeciorzędne nawet jeśli nam wydawałoby się, że są najważniejsze ze wszystkich. Bo w końcu, kto ma decydować o tym, co jest ważne? Naukowcy czy Bóg ?

Wracając do tematu zwierząt. Jednym z możliwych, czyli zapewne nie jedynym możliwym połączeniem biblijnego tekstu o arce i zwierzętach z faktami mnogości zwierząt na obecnej ziemi jest to, że Bóg podczas tego "rozproszenia" ludzi, rozproszył w raz z nimi także zwierzęta. Mało tego. Stawiam tezę, że podczas "rozpraszania" zwierząt wraz z ludźmi im także Bóg zmienił DNA tworząc różnicowanie gatunkowe na masową skalę.

Tak wiec dla przykładu jedna para np. żółwi, która była z Noem na arce, po opuszczeniu arki nie mając naturalnych zagrożeń rozmnożyła się pewnie od kilkuset do kilku tysięcy osobników. Niektóre zwierzęta mnożą się bowiem szybciej, inne wolniej. Gdy jednak nastąpił moment "rozproszenia" Bóg każdego z tych żółwi odrobinę zmienił tak, aby umożliwić mu przetrwanie w nowym obszarze planety. Być może także przy okazji dokonał też ich rozmnożenia tak jak np Jezus rozmnożył chleb i ryby podczas karmienia ludzi (Mt 14:19-21).

Jeśli języków jest współcześnie ponad 4 tyś, a podczas rozproszenia było pewnie dużo więcej i właśnie tyle powstało narodów, to zapewne co najmniej równie dużo a pewnie i więcej powstało też gatunków jednego zwierzęcia tzn. że każdy pierwotny gatunek z arki został rozmnożony na 4 lub więcej tysięcy podgatunków. Jeśli wiec do arki weszło kilka tysięcy zwierząt, czyli powiedzmy 2 tyś. par (samiec i samica) jednego gatunku i każdy został podzielony na powiedzmy 5 tys podgatunków to razem da nam to ok. 10 mln gatunków. Później przez te ok 4,5 tys lat licząc do dzisiaj człowiek większość tych gatunków wymordował, a część z nich zmieniła się na skutek mikroewolucji gatunkowej wywołanej zmianami klimatu, będących skutkiem grzechu człowieka. W ten sposób do dzisiaj mogłoby pozostać te 1,3 mln, o których czytamy w świeckich naukowych książkach.

Idąc dalej. Od tego dnia zwierzęta nie mogły się już rozmnażać w niekontrolowany sposób, bo byłoby ich za dużo. Bóg wprowadził więc selekcjonujący liczebność populacji rozszerzony łańcuch pokarmowy. Od tego dnia zwierzęta znane dzisiaj jako mięsożerne porzuciły dietę wyłącznie roślinną i zaczęły polować na zwierzęta roślinożerne. Ściślej: zostały do tego zmuszone przez Boga, który wprowadzał "aktualizacje" łańcucha pokarmowego w przyrodzie. To, że ten stan nie jest "normalny" potwierdza fakt, że gdy szatan zostanie ostatecznie wrzucony do jeziora ognistego razem z wszelkim ludzkim grzechem to zwierzęta ponownie wrócą do wzorca z Edenu i przestaną jeść mięso.

"I będzie [taki dzień, że] wilk gościem jagnięcia, a lampart będzie leżał obok koźlęcia. Cielę i lwiątko, i tuczne bydło będą razem, a mały chłopiec je poprowadzi. Krowa będzie się pasła z niedźwiedzicą, ich młode będą leżeć razem, a lew będzie karmił się słomą jak wół" - Iz 11:6-7

Więcej o fascynującym życiu i "przygodach" Noego znajdziecie w kolejnym artykule pt "O czasach Noego słów trochę więcej".

Post Sciptum

A Dinozaury? To temat na osobny artykuł jednak coś krótko napiszę teraz. Otóż moim zdaniem większość wielkich gadów, których kości możemy oglądać dzisiaj w muzeach, nigdy nie istniały. Tylko bardzo niewielka ilość skamielin tego typu zwierząt jest kompletna (tzn. należą do tego samego osobnika), pozostałe są zaś tylko hipotezami na podstawie kilku kości i kreatywnego dorabiania kości pochodzących od innych zwierząt. Te bezsprzecznie kompletne to po prostu resztki "normalnych" zwierząt, których przedstawiciele musieli być na arce lub był tam ich wspólny przodek z czasów z przed rozmnożenia gatunkowego. Dzisiaj ich nie ma, ponieważ ludzie je wymordowali tak jak miliony innych gatunków zwierząt np. Mamuty. Zresztą fascynacja "dinozaurami" zaczęła się dopiero w drugiej połowie XIX w. a wiec stosunkowo niedawno. Wcześniej były to po prostu coraz rzadziej widywane zwierzęta opisywane w świeckich jak i Biblijnych manuskryptach (np. Lewiatan opisywany w Hi 40:25,41:26 jako gad, notabene - król zwierząt).

Można by też zapytać, dlaczego ich kości są głęboko pod ziemią? Otóż dlatego, że podczas potopu ziemia bardzo się zmieniła, łącznie z przemieszczeniem kontynentów. Nie trudno w takich warunkach o przykrycie jednych warstw ziemi innymi warstwami ziemi i pogrzebanie resztek zwierzęcych i ludzkich naprawdę głęboko, z czego zapewne do dzisiaj przetrwały tylko nieliczne "okazy", te które miały to szczęście trafić na sprzyjający konserwacji "grunt".


AKTUALIZACJA 2.06.2020:

Uściślając powyższe. Zwierzęta w Edenie były roślinożerne (łącznie z tymi, które dzisiaj nazywamy dinozaurami np. Tyranozaur - o ile w ogóle takie zwierzęta rzeczywiście istniały). Te z pośród nich które dzisiaj wiemy, że są mięsożerne i mają do tego przystosowany aparat kostny, za pewnie wyglądały wtedy inaczej niż dziś. Np. nie miały kłów lub innych kolców przystosowywanych do walki i zabijania. Dopiero, gdy Bóg "rozpraszał" je po całej ziemi wtedy zmienił ich DNA, tak aby przystosować je nie tylko do nowych warunków klimatycznych, ale też do nowej roli, którą miały pełnić w łańcuchu pokarmowym jako mięsożercy. W pewnym sensie były to więc inne zwierzęta choć "przodków" miały wspólnych czyli te okazy, które zeszły z arki.
Dalej to, że przed rozproszeniem ludzi i zwierząt spod wierzy Babel ludzie i zwierzęta były generalnie roślinożerne nie wyklucza istnienie okazów mięsożernych, które stały się takie na skutek grzechu w przypadku ludzi oraz czarów w przypadku zwierząt.

Co to są czary to temat zdecydowanie na inny raz (polecam mój artykuł na temat tutaj). Teraz bez wdawania się w szczegóły zwróćmy uwagę, że gdy Mojżesz czynił cuda przed Faraonem, który więził Izraela, na faraonie początkowo nie zrobiły żadnego wrażenia takie sprawy jak np. przemiana kija w węża. Otóż magowie faraona także to uczynili i z pewnością nie mocą Bożą bo przecież Bóg nigdy nie występuje sam przeciw sobie.

"Faraon wówczas kazał przywołać mędrców i czarowników, a wróżbici egipscy uczynili to samo dzięki swej tajemnej wiedzy" - Wj 7:11

Skoro wiec magowie mocą demoniczną mogli przemienić kij w węża, oraz wodę w krew to tym bardziej zwierzęta roślinożerne w mięsożerne czyniąc je bardziej adekwatne do królestwa diabła które szatan poprzez tego typu magów sprowadzał na ziemię.

Skoro tak, to oznacza, że nie tylko przed rozproszeniem mogły istnieć mięsożerne okazy zwierząt, ale również i przed potopem co tłumaczyłoby dlaczego znajdujemy np. ostre kły "tyranozaurów" głęboko pod ziemią. Uważam jednak, że Noe takich okazów na arkę nie zabierał, a mimo to nakaz Boży o zabraniu "wszystkich" zwierząt wypełnił.


Na koniec podkreślę po raz wtóry, że wszystko co powyżej napisałem to tylko hipoteza. Zapewne jedna z wielu możliwych, która odrzuca ewolucje, tzw. miliony lat i świecki świat bez Boga jaki wciska nam oficjalna nauka uczona współcześnie na uniwersytetach

sobota, 11 kwietnia 2020

O Ismaelu słów kilka....

Ismael, ojciec Arabów, zazwyczaj kojarzy nam się negatywnie. Czy to słuszna nalepka? Przyjrzyjmy się bliżej jego osobie oraz faktom z jego życia zapisanych w Biblii. Zacznijmy od kontekstu.

Bóg zawarł z Abrahamem przymierza (nie jedno, ale kilka, które się uzupełniają i łączą). Po zawarciu pierwszego z nich (Rdz 15:4) Abraham wiedział już, że Bóg wzbudzi z jego wnętrza potomstwo, które będzie na tyle liczne, aby zasiedlić ogromny teren na Bliskim Wschodzie i pokonać zamieszkałe tam ludy.

Abraham uwierzył Bogu, za co został usprawiedliwiony przez wiarę i czekał. W tym czasie diabeł podszedł go za pomocą jego żony, tak samo jak Adama w Edenie. Rozpalił w Sarze chciwość posiadania dziecka zanim wypełni się Boża obietnica. Sara zaproponowała Abrahamowi  cielesne rozwiązanie, które miało przyspieszyć wypełnienie Bożego planu. Jak wiemy takie rozwiązania zazwyczaj kończą się źle. Zaproponowała, aby jej niewolnica- Hagar, została matką dziecka Abrahama. Zgodnie z ówczesnym prawem, syn niewolnicy byłby prawowitym dziedzicem Abrahama. Sara jednak pożałowała swojego pomysłu, ponieważ Hagar zaczęła nią pogardzać. Niewolnica uciekła na pustynie. Była  już w ciąży i zapewne  umarłaby w wraz z duchową "pomyłką" Abrahama, ale stało się inaczej.

Bóg posłał anioła do Hagar, tak jak to czynił do nielicznych w tym czasie. Hagar dostąpiła tym samym wielkiego wybrania. Wróciła do Abrahama, Ismael mógł się bezpiecznie  urodzić i dorastać w spokoju przez 13 lat, kiedy to Bóg w milczeniu wystawiał Abrahama na próbę.

Pomyślcie, jak bardzo Abraham zżył się ze swoim wytęsknionym synem. Czekał na niego 86 lat! Wiedział, że jego potomek będzie źródłem zasiedlenia całego Kanaanu i trwał w tym przekonaniu przez 13 lat. W tym czasie Abraham jako przykładny ojciec kochał swojego syna i przekazał mu wszystko, co umiał i posiadał - wszystkie swoje nadzieje, marzenia, plany. Tak jak każdy ojciec był dumny z postępów swojego syna. Razem z Ismaelem przeszli już wiele przygód, historii i nigdy Bóg nie dał mu do zrozumienia, że coś może być nie tak. W takich to okolicznościach po 13 latach milczenia Bóg ustanowił z Abrahamem kolejne przymierze:

"Oto przymierze moje z tobą jest takie: Staniesz się ojcem wielu narodów. Nie będziesz już odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, gdyż ustanowiłem cię ojcem mnóstwa narodów. Rozmnożę więc ciebie nad miarę i wywiodę z ciebie narody, i królowie pochodzić będą od ciebie.  I ustanowię przymierze moje między mną a tobą i potomkami twoimi po tobie według pokoleń ich jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim i potomstwa twego po tobie." - Rdz 17:4-7
Zwróćmy uwagę że w tym przymierzu Bóg nie powiedział o jakich potomków Abrahama chodzi. Oni wszyscy, a wiec również i Ismael na wieki będą pod tym przymierzem, a Bóg będzie chciał być ich Bogiem. Znakiem powyższego przymierza miała być obrzezka. Dopiero później Bóg dodał kolejną część przymierza (nowe przymierze):

"Potem rzekł Bóg do Abrahama: Saraj, swej żony, nie będziesz nazywał Saraj, lecz imię jej będzie Sara.  Będę jej błogosławił i dam ci z niej syna. Będę jej błogosławił i stanie się matką narodów, od niej pochodzić będą królowie narodów." - Rdz 17:15-16

Dopiero w tym momencie Bóg ujawnił Abrahamowi, że Ismael jego dotychczas jedyny i ukochany syn nie będzie objęty tym przymierzem tzn. wszystkie poprzednie przymierza obejmą Ismaela, a to jako pierwsze już nie. W umyśle Abrahama nastąpił zgrzyt - Jak to? Mój ukochany syn ma coś stracić? O co tu chodzi?

"I rzekł Abraham do Boga: Oby tylko Ismael pozostał przy życiu przed twoim obliczem!" - Rdz 17:18

Mówiąc krótko Abraham bezczelnie dał Bogu do zrozumienia, że coś się Bogu musiało pomylić, bo przecież Abraham nie tak to sobie przez 13 lat wyobrażał i planował.

"Na to rzekł Bóg: Nie! Ale żona twoja Sara urodzi ci syna i nazwiesz go imieniem Izaak, a Ja ustanowię przymierze moje z nim jako przymierze wieczne dla jego potomstwa  po nim. Co do Ismaela, wysłuchałem cię: Oto pobłogosławię mu i rozplenię go, i rozmnożę go nad miarę. Zrodzi on dwunastu książąt, i uczynię z niego naród wielki. Ale przymierze moje ustanowię z Izaakiem, którego urodzi ci Sara o tym samym czasie w roku następnym. I przestał z nim mówić. I odszedł Bóg od Abrahama w górę." - Rdz 17:19-20

Kiedy czytam o tym wyjątkowym jak na Biblię opisie zakończenia rozmowy, wyobrażam sobie, że Bóg po prostu powiedział mu: "BEZ DYSKUSJI, będzie tak jak powiedziałem i KROPKA". Abraham choć miał na pewno mętlik w głowie był jednak posłuszny. Od tamtej pory wyczekiwał (powrotu) Pana - wiedział bowiem, że potrzebuje instrukcji i wyjaśnień, co ma teraz zrobić. Sara nie mogła już mieć dzieci, przymierze ma być zawarte tylko z jej synem, a co z Ismaelem?

Abraham wyczekiwał Pana - bardzo niecierpliwie. Skąd wiem? Gdy pewnego dnia siedział pod drzewem, zobaczył trzech mężczyzn. 99 letni staruszek wybiegł im na spotkanie i "wymusił" na nich, aby weszli do jego domu, a następnie ugościł ich po królewsku. Jednym z gości był bowiem sam Bóg.

W zamian dostał to, co chciał - szczegóły Bożego planu. Za rok będzie miał syna z Sary, a nie tak jak dotychczas z Hagar. W głowie Abrahama za pewne pojawiła się myśl: "No dobrze. Będę miał dwóch synów i obu będę kochał tak samo, Izaaka może bardziej o tyle, że da mi go Sara moja najukochańsza żona". I tak się działo. Do czasu.

"A gdy Izaak podrośl i został odstawiony od piersi, Abraham wyprawił wielką ucztę. A gdy Sara ujrzała, że syn Hagar, Egipcjanki, którego ta urodziła Abrahamowi, szydzi z jej syna Izaaka, Rzekła do Abrahama: Wypędź tę niewolnicę i jej syna, nie będzie bowiem dziedziczył syn tej niewolnicy z moim synem Izaakiem! Słowo to bardzo nie podobało się Abrahamowi ze względu na to że Ismael był też jego synem. Lecz Bóg rzekł do Abrahama: Niech ci to nie będzie przykre, co się tyczy chłopca i niewolnicy twojej. Cokolwiek ci powie Sara, posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka nazwane będzie potomstwo twoje. Jednakże i z syna niewolnicy uczynię naród, bo jest on potomkiem twoim!  Wstał więc Abraham wcześnie rano, a wziąwszy chleb i bukłak z wodą, dał Hagar, włożył to wraz z dzieckiem na jej barki i odprawił ją. A ona poszła i błąkała się po pustyni Beer-Szeby." - Rdz 21:8-14
 


Izaak miał ok 3 lat, gdy 17 letni już wtedy Ismael zaczął go "zwalczać" niczym konkurencję. Bóg nakazał wypędzić Ismaela - pierworodnego Abrahama, którego ten kochał!

Była to próba równie ciężka dla Abrahama jak ta, gdy Bóg nakazał mu później złożyć Izaaka w ofierze. W obu przypadkach Abraham został zmuszony do zaufania Bogu bardziej niż swoim emocjom i ludzkim planom. W przypadku Ismaela mógł się jednak pocieszyć drugim synem. W przypadku Izaaka ryzykował zostanie bezdzietnym, więc było to z jednej strony trudniejsze, z drugiej strony - miał już pewne doświadczenie w "traceniu synów na Boży rozkaz".

Wracając do Ismaela i Hagar. Historia zatoczyła koło. Po 17 latach Hagar znowu była na pustyni i znowu mogła wraz ze swoim synem umrzeć. Konkurowanie z Izaakiem i "błędy" Abrahama (jak się potocznie uważa) zostałyby usunięte z ziemi. Bóg jednak miał inny plan i NIE CHCIAŁ ZABIĆ ISMAELA. Jak wiemy Ismael żył i dorastał w pokoju (Rdz 21:17-21) - z dala od Abrahama i Izaaka. Ale czy na pewno?

Otóż NIE. Choć Biblia milczy na temat dalszych losów Ismaela, a tym bardziej jego relacji z ojcem i bratem, to wielu rzeczy możemy się domyślać dzięki jednemu zdaniu, które Biblia nam jednak daje:

"Abraham dożył stu siedemdziesięciu pięciu lat. I opadł z sił, i umarł w pięknej starości, sędziwy i syty dni, i został przyłączony do przodków swoich. I pochowali go jego synowie Izaak i Ismael" - Rdz 25:7-9

Po takim wersecie pojawiają się pytania: Skąd po 72 latach od wyganiania Ismael wiedział, że jego ojciec umarł? W tamtych czasach informacje nie krążyły tak szybko jak dzisiaj, wiec aby miał  szanse przybyć i uczestniczyć w pochówku musiał zostać wezwany dużo wcześniej - jeszcze za życia Abrahama. Ponadto dlaczego Izaak jako spadkobierca majątku ojca pozwolił Ismaelowi uczestniczyć w tak intymnej ceremonii rodzinnej jak pogrzeb głowy rodu?

Tego możemy się już niestety tylko domyślać. Moim zdaniem odpowiedź jest taka, że Ismael i Izaak musieli utrzymywać relacje jeszcze za życia Abrahama. Jeżeli Izaak pozwolił Ismaelowi zbliżyć się do zwłok ojca znaczyłoby, że Ismael miał u niego pewną dozę zaufania. Być może to sam Abraham nakazał przed śmiercią, aby odnaleźć i zaprosić Ismaela, aby Abraham mógł ostatni raz spojrzeć mu w oczy, ale to raczej mało prawdopodobne. Raczej sądzę, że to Izaak uszanował więzy krwi i posłał po niego odpowiednio wcześniej tak, aby Ismael zdążył przybyć, zanim ojca trzeba będzie chować w ziemi (jak wiemy nie było wtedy chłodni ani kostnic). Musiał wiec wcześniej wiedzieć, gdzie Ismael mieszka i jak długo trwałaby ewentualna podróż liczona raczej w tygodniach niż w dniach.

Ponadto zwróćmy też uwagę na to, że pozostali synowie Abrahama nie brali udziału w tym wydarzeniu. Synom nałożnic sam Abraham to uniemożliwił (Rdz 25:6), ale dlaczego synowie Ketury (Rdz 25:2) nie mogli dostąpić tego zaszczytu? A skoro oni nie mogli, choć byli synami, których nikt nie wygnał, to dlaczego mógł Ismael, który przecież został wygnany?

Moim zdaniem dlatego, że Ismael tak samo jak Izaak był w oczach Boga szczególny. Izaak odziedziczył majątek i największą cześć przymierza Bożego. To od niego wyszła linia narodu wybranego, a później sam zbawiciel całej ludzkości - Jezus Chrystus. Ismael odziedziczył jednak część obietnic Bożych, choć nie wszystkie.

Ap. Paweł będąc w natchnieniu Ducha Świętego napisał: "Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził [tzn. Ismael], prześladował urodzonego według Ducha [tzn. Izaaka], tak i teraz." (Gal 4:29).

Na czym wiec polegało owe "prześladowanie" skoro 75 letni Izaak i 87 letni Ismael potrafili razem pochować ojca stojąc obok siebie ramie w ramię w żałobie, ale i we wzajemnym pokoju? Dlaczego w księdze Rodzaju nie ma o tym mowy z wyjątkiem sceny, gdy Izaak miał trzy lata (i nie mógł on sam tego pamiętać)? Skoro Biblia wspomina takie sprawy z życia Izaaka, jak kłótnie przy studniach to tym bardziej wspomniałaby o "prześladowaniach" od starszego brata. A jednak te prześladowania były, choć o nich nie czytamy, ale aby je dostrzec potrzebne jest patrzenie w duchu, a nie w ciele.

Prześladowanie to było i jest duchowe, a nie fizyczne. W ciele miedzy Izaakiem i Ismaelem mógł panować pokój lub nawet szorstka przyjaźń - w ducha zaś była rywalizacja WIARY W OBIETNICĘ przeciwko CIELESNYM POLEGANIU NA SOBIE SAMYM. Każdy chrześcijanin przechodzi tę próbę wiele razy - trwać nadal w obietnicy Bożej czy może zrezygnować i pomóc sobie samemu wbrew woli Boga? Znacie to? Tak oto wiara jest prześladowana przez ciało. Izaak przez Ismaela.