czwartek, 9 sierpnia 2018

Jezus w kościele

Czym jest kościół? Oczywiście ciałem Chrystusa na ziemi. Jest też społecznością lokalną ludzi którzy przynajmniej w teorii zawierzyli mu swoje życie i chcą być jego uczniami ze wszystkich sił. Kościół w takim rozumieniu dostał od Boga misję szerzenia jego królestwa na ziemi i niszczenia dzieł diabła takich jak choroby czy bieda.

Wiele dzisiejszych kościołów lokalnych nie ma jednak dużych owoców na tym polu. Wręcz przeciwnie można powiedzieć że niczym się nie różnią od świeckich organizacji czy klubów wzajemnej adoracji do miłego spędzenia czasu. 

Salomon powiedział kiedyś: "To, co było, znowu będzie, a co się stało, znowu się stanie: nie ma nic nowego pod słońcem” (koh 1:9)

Jezus objawiający się Ap. Janowi na wyspie Patmos u schyłku jego życia prosił go o przekazanie nam opinii Bożej na temat siedmiu kościołów lokalnych z tamtych czasów (dzisiaj już ich niestety nie ma). Jedna z opinii jest miażdżąca:

"A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. [...] Oto stoję u [twoich] drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną" - Obj 3:14-20

Jezus poprzez Ap. Jana mów te słowa do grupy ludzi w Laodycei która sama siebie nazywa kościołem, jest zimna duchowo, a ponadto sam Jezus (lub duch Jezusa) i Duch Święty są NA ZEWNĄTRZ i proszą o wejście do środka. 

Jeszcze raz: W mieście Laodycea ok 90 r. n.e. istniał KOŚCIÓŁ BEZ JEZUSA w środku! Ponadto Bóg ustami Salomona powiedział "To, co było, znowu będzie, a co się stało, znowu się stanie".

Oznacza to że skoro kiedyś był kościół "bez Jezusa" to znaczy, że dzisiaj na pewno też są kościoły "bez Jezusa".

Jak wiec wygląda kościół bez Jezusa? 
Na pewno na pierwszy rzut oka jest podobny do "normalnego". Ludzie się zbierają, modlą, czczą coś lub kogoś kogo utożsamiają z Bogiem. W takim kościele jest jakiś lider, który twierdzi, że powołał go Bóg i który teoretycznie prowadzi ludzi do Boga i który głosi Słowo Boże (pytanie tylko czy fragmentarycznie czy kompleksowo). Prawdopodobnie nie będzie się tam głosić prawdy Bożej która jest konfrontująca i zmuszająca do ciężkiej pracy, ale raczej ogłaszać i realizować cele ludzkie i cielesne. Będzie mówione to co ludzie chcą usłyszeć, aby czuć się dobrze w swojej cielesności, a sprawy ducha będą marginalizowane lub przeinaczane do aktualnych potrzeb chwili.

A zadajmy pytanie odwrotnie. Jak wygląda kościół "z Jezusem"?
Na pewno wszystko w takim kościele kręci się w około jego osoby. Jezus może swobodnie i suwerennie poruszyć się każdego dnia i realizować z kościołem swoje cele, które prawie zawsze są na przekór cielesności i wygodnemu stylowi życia. Po drugie w takim kościele będzie emanacja klimatu życia i celebracji jego zwycięstwa i osoby. Jezus będzie się czuł dobrze w takim miejscu i będzie on należycie uczczony i wywyższony za każdym razem. Nauka głoszona w takim kościele odzwierciedla to czego Jezus oczekuje od kościoła tzn aby kościół czynił ludzi zdolnymi do przeciwstawieniu się diabłu, cielesności i duchowi tego świata, aby ludzie umieli w pełni manifestować moc Bożą którą Bóg nam dał (Dz 1:8). W takim kościele sprawy ducha będą wyżej niż sprawy ciała.

Dlaczego Jezus jest na zewnątrz kościoła w Laodycei i dlaczego musi prosić jego członków o możliwość wejścia do środka?

Odpowiedź jest jest w samym pytaniu. Jezus nie jest tam mile widziany i nie jest należycie uczony. Pomyślmy czy jeśli rozmawiamy o królu i (teoretycznie) chcemy jego obecności to czy gdy zobaczymy go z daleka, że się zbliża to nie otworzylibyśmy mu drzwi na oścież i nie rozłożylibyśmy czerwonych dywanów w geście zaproszenia? Czy kazanie mu pukać do drzwi nie jest już pewną formą przekazu, że on tu nie rządzi i że przychodzi co najwyżej jako gość, a nie jako Pan?

Zastanówmy się: Czy kościół bez Jezusa może realizować Boże cele i naprawdę jest jego (Jezusa) ciałem na ziemi?

"A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone." - Łk 3:9

Przypomnijmy sobie jak zareagował Jezus, gdy zobaczył, że dom Boży jakim była świątynia Jerozolimska nie realizuje Bożych celów, a generuje jedynie cielesne zyski grzesznym ludziom? Otóż miłosierny Bóg, kochający wszystkich Jezus skręcił bicz i z użyciem przemocy gwałtownie i szybko zrobił tam porządek przywracając standard Boży kosztem wszystkiego co cielesne.

"I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał. A do sprzedawców gołębi rzekł: Zabierzcie to stąd, z domu Ojca mego nie czyńcie targowiska." - J 2:15-16

Działanie Jezusa na pewno nie było na rękę lokalnym handlarzom i wszystkim, którzy ciągnęli zyski ze stanu, który był wcześniej. Ich serca nie były zainteresowane Królestwem Bożym, ale raczej królestwem ciemności (tzw "tym światem"). 

Dzisiaj wiele kościołów tak jak kiedyś, również stało się targowiskiem i klubami adoracji humanizmu, które realizują  interesy królestwa ciemności. Gdyby tak nie było po pierwsze oznaczało by to, że Salomon (i sam Bóg) kłamali mówiąc, że "co było to i będzie". A po drugie oznaczałoby to, że wszelki grzech, choroba i cierpienie powinno już dawno zniknąć z tego świata, a przecież nie znikło.

Biorąc więc pod uwagę, że dzisiaj na ziemi są kościoły w których Jezus jest w środku (bo prawdziwego kościoła bramy piekielne nie przemogą i będzie on trwał zawsze Mt 16:18) i są "kościoły" w których Jezus jest na zewnątrz, zastanów się drogi czytelniku czy możesz powiedzieć, że kościół lokalny do którego TY chodzisz co niedziela (lub częściej) może pochwalić się tym, że JEZUS JEST W ŚRODKU. A może nawet i cała twoja denominacja nie spełnia tego kryterium? Jeśli tak jest to ratuj się drogi czytelniku i uciekaj z niego! Uciekaj do życia! Do kościoła w którym Jezus jest "w środku" i w którym ty jako uczeń Chrystusa będziesz żył.

"Uwierz w Jezusa jako Pana [swojego życia], a będziesz zbawiony, ty i twój dom" - Dz 16:31


2 komentarze:

  1. "Jest też społecznością lokalną ludzi którzy przynajmniej w teorii zawierzyli mu swoje życie i chcą być jego uczniami ze wszystkich sił." Co to znaczy w teorii zawierzyć Bogu swoje życie? Proste, ludzie, którzy w teorii zawierzają Bogu swoje życie, zgodnie z doktryną biblijną nie są członkami Kościoła.
    Czy w dzisiejszych kościołach, które nawet jakoś tam cenią Ewangelię Chrystus nie jest mile widziany? Co, jak co, ale Chrystus nie jest mile widziany raczej w meczetach lub klasztorach buddyjskich. Myślę, że Chrystus musiał pukać do kościoła w Laodycei, ponieważ jak tekst wskazuje, jego uczynki nie były właściwe. W tekście opartym na Ap 3: 14-20 szukałbym raczej analizy znaczenie, co to są uczynki letnie. To one były głównym mankamentem tego Kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten kto zawierzył swoje życie tylko w teorii faktycznie nie powinien być częścią Bożej społeczności wywołanych ale w życie uczy że w praktyce często tak jest. Tacy ludzie są jednak bardo blisko i czytując Jezusa "niewiele im już potrzeba".

    OdpowiedzUsuń

Tutaj komentujemy temat związany z postem. Jeśli chcesz mi coś powiedzieć na inny temat napisz do mnie na janeczkomariuszrobert@gmail.com