niedziela, 28 listopada 2010

Męska Odpowiedzialność - cz 1: Syn

Dzisiejszy post będzie postem ukierunkowanym do mężczyzn i rozpocznie pewną serie nauczań na moim blogu. Sądzę jednak, że kobiety również mogą zyskać coś cennego po przeczytaniu go chociażby dlatego, że będą mogły przekazać tę wiedzę swoim mężczyznom. Post ten będzie spóźnionym sprawozdaniem z nauczania pastora Tomasza Kmiecika na konferencji dla mężczyzn BUMERANG, która 15.X.10 odbyła się w Warszawie.

"Mieszkaj jako gość w tym kraju, a Ja będę z tobą i będę ci błogosławił, gdyż tobie i potomstwu twemu dam te wszystkie kraje i dochowam przysięgi, którą dałem Abrahamowi, ojcu twemu. Rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i dam potomstwu twemu wszystkie te kraje, a wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo twoje" - 1Moj 26:3-4

Powyższy werset jest chyba najlepszym dowodem na tezę, iż Bóg jest Bogiem pokoleń. I nie jest on zainteresowany tylko mną, ale i całą moją linią pokoleniową. Bóg ma plan zarówno dla mnie, jak i moich dzieci!

"Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą." - 2Moj 20:5

Jeśli będę chodził z nim i trwał w jego przykazaniach to błogosławieństwo, jakie odziedziczę, spłynie na moje dzieci, jeśli natomiast będę grzeszył przeciwko niemu, karę za to poniosą również moje dzieci. Proste. Różni ludzie różnie nazywają ten problem, ja nazywam to Klątwą Generacyjną lub Pokoleniową.

Czy to jest sprawiedliwe? Ustanowił to Bóg, który jest sprawiedliwy, a więc czemu mam wątpić w to, iż przepis ten jest sprawiedliwy i jest dla mojego dobra?

Przykładem tej klątwy jest alkoholizm, jak wiadomo, jest on dziedziczny. Inny przykład tej klątwy można przytoczyć z biblii: Abraham mąż i ojciec wiary, o którym czytamy w Nowym Testamencie same superlatywy, w oczach Boga był po prostu kłamcą. Usprawiedliwionym, ale jednak. W 1Moj 12:12 Abraham nakłania swoją żonę, aby kłamała na temat swojego stanu cywilnego, co naraziło ją o włos od wylądowania w łóżku faraona. Czemu Abraham to zrobił? Ze strachu i własnej korzyści. Nie jest moim celem krytykowanie Abrahama, który jak pisałem, został przecież przez Boga całkowicie zrehabilitowany, ale zwrócenie wam uwagi, jakie dziedzictwo przekazał swojemu synowi Izaakowi. Otóż oprócz błogosławieństwa Bożego przekazał mu również ten sam grzech bycia kłamcą! W 1Moj 26:7 Izaak kłamie w tak samo perfidny sposób, jak jego ojciec! Jaki ojciec, taki syn. I co dalej? Znowu przekazał to dziedzictwo swojemu synowi Jakubowi. Jak wiemy, Jakub był znany z oszukiwania. Najpierw oszukał swojego brata, a potem w 27 rozdziale swojego ojca! I pewnie dalej by ta patologia się szerzyła, gdyby Bóg nie zesłał na Jakuba przemiany podczas walki z nim nad rzeką. Jakub dostał nawet nowe imię, które miało przekreślić jego przeszłość generacyjną i to złe dziedzictwo.

Zastanówmy się teraz, tylko tak szczerze: Czy nasi Ojcowie byli w 100% idealnymi mężami Bożymi? Czy byli bardziej święci od Abrahama, który zaszczepił w swoim synu klątwę kłamania? Jeśli nie, a w moim przypadku właśnie tak jest, to znaczy, że i my również nosimy jakieś klątwy pokoleniowe. Być może nawet wasz ojciec był bardzo złym człowiekiem. (zobaczy przykłady Ojców w poście Bóg równych szans)

Na szczęście, nie jest ważne jak dobry czy zły był nasz ojciec, ponieważ mamy doskonałego ojca w niebie, od którego możemy brać dobre przykłady (Patrz Ef 3:15) Oznacza to, że nie ma znaczenia, w jakim bagnie być może jesteś. Znaczenie ma jedynie to, co z tym zrobisz! Klątwę generacyjną można przerwać w dowolnym momencie poprzez świadomy wybór zmiany trasy. Czasem jest to tak trudne, iż będziesz potrzebował pomocy z zewnątrz, tak jak Jakub potrzebował konfrontacji z samym Bogiem i zmiany imienia, a czasem wystarczy po prostu szczera modlitwa pokutna za siebie i za swojego ojca!
Ja np. od półtora roku chodzę na specjalną terapie i korzystam z pomocy psychologów. Byłem ok 8h w pokoju uzdrowieniowym w IHOP i szukałem oblicza Pana, albowiem najlepszym lekarstwem na klątwy generacyjne jest po prostu Słowo Boże i uzdrawiająca miłość Jezusa Chrystusa. (Zobacz post Krzyż Wolności)

Ok, ale ten post nie jest na temat jak uwolnić się od Klątw generacyjnych (troche na ten temat jest w poście Zaadoptowane dzieci Boże) lecz o Męskim Grzechu. Według badań statystycznych, na pytanie: Jaki jest twój największy grzech? 90% mężczyzn odpowiada "pożądliwość seksualna" i podobne np. pornografia. Zgadzam się, iż jest to bardzo duża słabość mężczyzn (o tym w kolejnym poście) jednak według Bożych standardów i tego, czego Bóg oczekuje od mężczyzn, istnieje grzech znacznie bardziej poważny, a świadomych go jest niespełna 1% ankietowanych mężczyzn. A chodzi o relacje z synem!

"Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana, i zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą." - Mal 3:23-24

Klątwa ziemi, o której jest mowa w powyższym wersecie to właśnie klątwa generacyjna. Będąc ściślejszym, jest to konsekwencja klątwy generacyjnej. Przyjrzyjmy się: Jeśli w oczach Boga będzie jakiś problem w relacjach Ojciec Syn, to kare za to zapłacą wszyscy poprzez klątwę dla ziemi. Czytając stary testament, można się domyślać co Bóg miał na myśli: susza, szarańcza, inwazja militarna itd. W myśl nowego testamentu można to odczytywać jako brak przebudzenia duchowego, którego wszyscy pragniemy! Brak błogosławieństwa dla pokoleń, z którego tak naprawdę okradamy się sami. Mamy przecież jasne instrukcje co mamy robić!

A przecież prawdą jest, że : Sukcesem mężczyzny jest sukces jego syna!

Panowie, jednym słowem: Jeśli zawalicie wszystko inne, ale wychowacie swoich synów na prawdziwych mężów Bożych i przełamiecie własne lęki i opory emocjonalne, aby mieć z nimi relacje serc, to Bóg wyleje błogosławieństwo na ten kraj! Wyleje ducha Eliasza, czyli ducha wiary, siły i cudów. Ducha przebudzenia! I nie mówię tutaj o zdawkowym raz w tygodniu zainteresowaniu się co słychać u syna. Być może wasi ojcowie tak was traktowali. Krótko i na smyczy. Być może oni nauczyli was oschłości, ale musicie to przełamać i zmienić kierunek tego dokąd płynie łódź waszego rodu! Jako dobry początek polecam wam razem z synami (niezależnie od wieku) obejrzeć film Bambi 2 (kto nie ma mogę mu pożyczyć DVD jeśli się zgłosi osobiście)

[Jeśli trwać będziesz w słowie moim to] "Nie poniosą śmierci ojcowie za synów ani synowie nie poniosą śmierci za ojców; każdy za swój grzech poniesie śmierć" - 5Moj 24:16


A jeśli nie masz syna albo jesteś jeszcze za młody, aby go mieć, nie myśl sobie, że ciebie omija ta odpowiedzialność. W 1Krl 19:16 czytamy o tym, iż Bóg nakazuje Eliaszowi, aby wychował i przygotował do zajęcia schedy po nim Elizeusza czyli kogoś dla Eliasza zupełnie obcego. Na tym jednak polega duchowe ojcostwo. Wychowywanie innych. Przygotowywanie. Umacnianie. Przekazywanie wartości. Karcenie i zachęcanie do świętości. Przykładem takiej pary był też Mojżesz i Jozue. Gdy ten wiedział już, że nie wejdzie do ziemi obiecanej, musiał przygotować przywódcę, który będzie znał Pana na tyle, aby udźwignąć brzemię przewodzenia całym Izraelem. Tak jak w przypadku Eliasza i Elizeusza, Bóg sam zatroszczył się oto:

"Daj rozkaz Jozuemu, wzmocnij go i dodaj mu odwagi, gdyż on przeprawi się na czele tego ludu i on im da w posiadanie tę ziemię, którą ty zobaczysz" - 5Moj 3:28

Jak czytamy z kontekstu wyprawy Izraelitów po pustyni można dostrzec, że Jozue spędzał dziesiątki godzin o boku Mojżesza, ucząc się i czerpiąc dobre wzorce. Misja była udana. Jozue był dobrym przywódcą. A wiecie czemu, Izrael już po zajęciu ziemi obiecanej odszedł od Pana? Między innymi dlatego, że Jozue tę misję zawalił i nie przygotował następcy. Nie miał duchowego syna, któremu poświęcił czas, środki, zdrowie i cierpliwość, aby go kształtować i przygotowywać do roli, przed jaką miałby stanąć! Izrael upadł, bo upadł przywódca. Upadł ojciec!

Tak samo upadnie nasz kraj (nasza rodzina) jeśli my jako przywódcy (głowa rodziny) zawalimy tą szczególną misję: Wychowania następcy w bojaźni przed Bogiem.

Nie masz syna? Znajdź sobie duchowego syna! A jeśli jesteś duchowym synem, pamiętaj, że i syn ma obowiązki wobec ojca:

"[Elizeusz] ruszył i poszedł za Eliaszem, i usługiwał mu" - 1Klr 19:21b

wtorek, 23 listopada 2010

Kim jestem w Chrystusie

"Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej" - 1P 3:15

"Weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego, weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże" - Ef 6:16-17

Czy wiecie jak ważne w obliczu życia we współczesnym zdemoralizowanym świecie jest odpowiedz na pytanie kim jesteśmy w Chrystusie? Jeśli przyjdzie wróg i zacznie okradać nas z poczucia wartości i siły wmawiając kłamstwa i klątwy, jedyne co możemy zrobić to przywdziać Bożą Zbroje i starać się trwać niezłomnie w prawdzie, bo tylko ona może nas uratować w takiej sytuacji. Właśnie dlatego chciałem podzielić się z wami czymś, co dostałem od jednej osoby w pokoju uzdrowienia podczas pobytu w IHOP. Jeśli uzdrowiło mnie, na pewno uzdrowi i was :)

JESTEM AKCEPTOWANY
  • Jestem Bożym dzieckiem - J 1:12
  • Jestem przyjacielem Jezusa - J 15:15
  • Jestem usprawiedliwiony - Rz 5:1
  • Jestem złączony z Bogiem przez ducha - 1Kor 6:17
  • Jestem własnością Boga kupioną za wielką cenę - 1Kor 6:20
  • Jestem fragmentem ciała Chrystusa - 1Kor 12:27
  • Jestem pojednany z Bogiem przez Jezusa - 2Kor 5:18
  • Jestem święty - Ef 1:1 (patrz post Wszczepieni do świętości)
  • Jestem zaadoptowany do Bożej rodziny - Ef 1:5
  • Mam dostęp do Ojca - Ef 2:18
  • Jestem odkupiony i mam odpuszczenie winy - Kol 1:14
JESTEM BEZPIECZNY (patrz też post Bezpieczeństwo w Bogu)
  • Jestem na zawsze wolny od potępienia - Rz 8:1
  • Mam pewność, że wszystko idzie ku dobremu - Rz 8:28
  • Jestem wolny od wszelkich oskarżeń przeciwko mnie - Rz 8:31-34
  • Nie mogę być oddzielony od Bożej miłości - Rz 8:35-39
  • Jestem utwierdzony i namaszczony przez Boga- 2Kor 1:21
  • Mam odcisk pieczęci Boga na sobie oraz zadatek Ducha Świętego - 2Kor 1:22
  • Mam swobodę i dostęp do Boga - Ef 3:12
  • Mam pewność, Bóg rozpoczął i skończy we mnie swoje doskonałe dzieło - Flp 1:6
  • Jestem ukryty z Jezusem w Bogu - Kol 3:3
  • "Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości" - 2Tym 1:7
  • Mogę znaleźć łaskę i miłosierdzie, gdy tylko zajdzie taka potrzeba - Hbr 4:16
  • Jestem zrodzony przez Boga i zły nie może mnie dotknąć - 1J 5:18
JESTEM WAŻNY
  • Jestem solą i światłem na ziemi - Mat 5:13-14
  • Jestem latoroślą i wydaje dobre owoce - J 15:1-5
  • Jestem wybrany do wydawania owoców - J 15:16
  • Jestem osobistym świadkiem Jezusa - Dz 1:8
  • Jestem Bożą świątynią - 1Kor 3:16
  • Jestem wyznaczony do służby pojednania - 2Kor 5:17-18
  • Jestem współpracownikiem Boga - 2Kor 6:1
  • Mam miejsce obok Jezusa w Bożym królestwie - Ef 2:6
  • Jestem stworzony do dobrych uczynków - Ef 2:10
  • "Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie" - Flp 4:16

Dawid śpiewał: "W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie" (Ps 119:11) Ja wieżę, że gdy będziemy trzymali w sercu (i w pamięci) słowo takie jak to powyżej wtedy nasza tarcza wiary będzie szczelna, diabeł bezsilny, a królestwo będzie rosnąć dzięki cudom i znakom, jakie będziemy mogli czynić (patrz J 14:12) mając siły, które traciliśmy na walkę z ciemnością według swoich starych metod.

"A teraz, dzieci, trwajcie w nim, abyśmy, gdy się objawi, mogli śmiało stanąć przed nim i nie zostali zawstydzeni przy przyjściu jego" - 1J 2:28

Polecam tez podobną listę dotyczącą działania i odnoszenia sukcesów w poście Moc wiary w prawdę.

czwartek, 18 listopada 2010

Lekarstwo na chciwość

"Niech życie wasze będzie wolne od chciwości" - Hbr 13:5a

Czytałem dzisiaj powyższy werset i zadałem sobie pytanie: Jak to jest możliwe, aby uzależniony od grzechu, niedoskonały człowiek taki jak ja mógł w ogóle pokusić się o wolność od chciwości? To jest przecież niemożliwe. Nieważne jak bardzo bym się starł i tak zawsze gdzieś na końcu pojawia się chciwość choćby najdrobniejsza. I kiedy tak rozważałem ten werset, oświeciło mnie. Rozwiązanie jest podane linijkę dalej:

"Poprzestawajcie na tym, co posiadacie" - Hbr 13:5b

Aby przestać być chciwym, trzeba zacząć żyć tym, co już masz! Tzn. radować się z tego, co mam. Gdy jestem szczęśliwy w tym, co mam teraz (choćby to było prawie nic) to wtedy nie potrzebuje już nic więcej. Przyczyną chciwości jest właśnie ta nie zaspokojona potrzeba bycia szczęśliwym, a my grzeszni i nierozumni ludzie ciągle pomimo tylu nauk i upomnień wciąż szukamy tego szczęścia w materialnych rzeczach (lub innych rzeczach) łudząc się, że one dadzą nam to szczęście, którego tak pragniemy. Niestety efekt jest taki, że gdy zdobędziemy nową "zabawkę" to już po chwili znowu przestajemy być szczęśliwi i potrzebujemy nowej lepszej zabawki, a wtedy znowu zaczynamy być chciwi, aby ją mieć. Oczywiście wiem, że generalizuje, ale mechanizm jest w każdym z nas zawsze taki sam. Co najwyżej możemy rozmawiać o skali i głębi.

A więc: "Poprzestańmy na tym, co już mamy". Łatwo się mówi, trudniej wykonuje. Na szczęście Bóg wiedział, że dla nas będzie to trudne dlatego właśnie w tym samym wersecie dodał jeszcze:

"Sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę" - Hbr 13:5c

A więc ta rzecz którą posiadamy i na której mamy i możemy poprzestać, bo jest 100% wystarczająca, jest sam Bóg który jest blisko nas i nikt i nic tego nie zmieni!
Widzicie? Kiedy uświadomimy sobie, że mamy wszechmocnego Boga po swojej stronie i w swoim życiu, to po cóż jeszcze szukać i pożądać czegokolwiek innego? Na tym właśnie polega klucz do wyzbycia się chciwości: Na zrozumieniu, że:

"Dosyć masz, gdy masz łaskę moją" - 2Kor 12:9

Więcej na ten temat w poście "Świętość z Miłości" (Już wkrótce)

poniedziałek, 15 listopada 2010

IHOP wita Polaków

Witajcie w Polsce!

Dziękuję, że wykazaliście cierpliwość dla mnie (regularnie odwiedzając mój blog - to mnie naprawdę zbudowało) abym mógł doszkolić się w kaznodziejstwie, teologi i sztuce modlitwy w tak namaszczonym miejscu jak "Międzynarodowy Dom Modlitwy w Kansas City". To co przywiozłem będę teraz systematycznie publikować na blogu w nowej etykiecie: IHOP (będę też zaznaczał w postach, że to nauczanie jest stamtąd)


W IHOP prowadzone jest styl modlitwy zwany "Harfą i Czaszą" (o którym pisałem w poście Harfiarze w wyłomie). 24 godzinne wołanie do Pana sprawia, że w powietrzu nieustannie unosi się przemieniająca serca Boża obecność. Sprawia to, że gdy wchodzisz do głównej sali modlitwy (mogącej pomieścić 860 ludzi) to masz wrażenie, że wchodzisz do innego świata - tak jakbyś opuszczał królestwo szatana i wchodzisz do ambasady nieba na ziemi. Raz, gdy wszedłem ok godziny 22, a muzycy byli w ekstremalnym namaszczeniu duchowej pieśni (o tym niedługo) to poczułem się, jakby ze sceny wiało potężnym wiatrem, aż trudno było ustać ! Po prostu wchodzisz i od razu serce zaczyna pokutować a dusza skakać z radości. Nic dziwnego, że ludzie, który przebywają tam na co dzień, są wyjątkowo obdarowani nie tylko darami ducha świętego takimi jak prorokowanie, uzdrawianie, nauczanie, ale przede wszystkim głębokim zrozumieniem istoty Boga i jego Miłości.
Międzynarodowy Dom Modlitwy jest naprawdę międzynarodowy! W czasie mojego 10 dniowego pobytu tam spotkałem reprezentantów bardzo wielu krajów nawet z dalekiej Afryki i Azji. Każdy kraj realnie współpracujący z IHOP zostaje uhonorowany flagą na tylnej ścianie oraz regularnymi modlitwami za ten kraj. Wśród nich nie zabrakło również Polski !
W trakcie mojego pobytu tam wysłuchałem 36h oficjalnych wykładów, uczestniczyłem w dziesiątkach rozmów indywidualnych z ludźmi przepełnionymi Jezusem, Byłem 3 razy w tzw Pokoju Uzdrowienia (Healing room - 2h indywidualnej modlitwy sam na sam z ludźmi z darem uzdrawiania) oraz 2 razy w Pokoju Proroków (Prophecy room - analogicznie jak w pokoju uzdrowienia) i w sumie kilkanaście godzin na samotnej modlitwie przed Panem w Pokoju Modlitwy (Prayer room)
Główną linią nauczania w IHOP jest zrozumienie Bożej Miłości i zastosowanie konsekwencji z niej płynącej w codziennym życiu oraz przygotowanie ciała Chrystusa do czasów ostatecznych jako święci zwiastuni nadejścia Pana. Oto tematy wykładów, które miałem (przez najbliższe tygodnie będę dzielić się nimi na blogu) :
  • Pięć cech zwiastuna i jego życie
  • Styl życia Jana Chrzciciela - Nazyreat
  • Styl życia Daniela
  • Trąby Joela
  • Cierpienie dla Jezusa
  • Duchowy pionier
  • Święte Wyzwanie
  • Miłość Niebiańskiego Ojca
  • Tożsamość wynikająca z miłości
  • Świętość wynikająca z miłości
  • Pierwsze przykazanie
  • Prawdziwe uwielbienie

  • Dary Ducha Świętego - uzdrawianie
  • Rebeka i Duch Święty
  • Przyprowadzanie dzieci do Jezusa
  • Kim jestem w Chrystusie
  • 100 imion Boga
Jak już pisałem, główna sala modlitwy mieści 860 osób, posiada wyznaczoną strefę dla tancerzy, miejsca dla nad aktywnych oraz bardzo spokojnych. Jednak to, co mnie urzekło, jest to, że na drzwiach wyjściowych był widoczny napis: "Globalny Pokój modlitwy". Napis ten oznacza, że nie ma znaczenia czy jesteś w pokoju modlitwy w Kansas City, czy na ulicy w Warszawie, bo cały jesteś w wielkim domu modlitwy powołanym przez Jezusa Chrystusa, w którym jak mówi biblia:
"Ogień będzie stale płonął na ołtarzu i nie wygaśnie" - 3Moj 6:13

piątek, 29 października 2010

Powrót do Pana

Ostatnimi czasy jak widzicie (po braku postów) przechodziłem ciężki czas. Aby definitywnie wrócić na stare tory, musiałem się przyznać do pewnego grzechu. Mianowicie diabeł swoimi podstępnymi sztuczkami przekonał mnie do tego, iż nieczytanie codziennie biblii oraz niepostępowanie według Bożych norm przez jeden lub dwa dni nie spowoduje nic strasznego. Otóż spowodowało. Po dwóch dniach zrobiły się dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach zaczęła się pustynia, a tam była już tylko totalna pustka. A z pustego jak mówi powiedzenie, nawet Salomon nie naleje (choć Jezus by mógł)
Próbowałem szukać substytutów. Czytanie chrześcijańskiej literatury, uczęszczanie na nabożeństwa, grupy domowe, spotkania modlitewne to wciąż za mało.... Bóg pragnie z nami relacji. Pragnie nas napełniać swoim słowem jako duchowym pokarmem. Bez jedzenia nawet najbardziej szczytne cele nie zostaną osiągnięte z braku sił.
Okazuje się, że nawet regularna i szczera modlitwa to za mało, gdyż bez trzymającej nas w ryzach objawionej przez słowo Prawdy możemy łatwo dać się zwieść i modlić się "nie w tą stronę co trzeba i nie o to, co trzeba".
"A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie [...] Nie bądźcie do nich podobni" - Mat 6:7-8

Najlepszym sposobem modlitwy jest modlitwa bezpośrednio biblią, bo gdy modlisz się o to, co jest napisane w słowie Bożym, masz 100% pewności, że jest to Boża wola. Ale o tym innym razem.
Im dalej od Pana tym bardziej sytuacją wydawała się beznadziejna. Im dłużej trwał okres nieczytania słowa, tym trudniej było się do niego zabrać i tym większa pustka rodziła się w moim sercu, a przez to słabła też moja obrona przed kłamstwami wroga. Jemu zależało, abym trwał w tym stanie i abym słabł coraz bardziej.
"Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą." - Jer 2:13
Kiedy człowiek słabnie, zaczyna szukać pomocy, a wtedy diabeł podsuwa mu duplikaty i bożki takie jak TV czy gry komputerowe (albo jeszcze gorsze rzeczy) Zamiast szukać lekarstwa i pocieszenia u Ojca szukamy na śmietnikach niczym syn marnotrawny karmiący się omłocinami w świńskim chlewie zamiast najwykwintniejszym pokarmem w domu swojego bogatego Ojca. (patrz Łk 15:16)
Kiedy jest się pustym, ciężko jest cokolwiek zrobić. Znikają wszelkie duchowe dary (po prostu nie mają paliwa do działania), znika wszelka duchowa mądrość i rozeznanie słowa Bożego. Nasz duchowy miecz jest tępy i wyszczerbiony (patrz post Boża Zbroja) tak więc nasza zdolność do duchowej walki jest znikoma. Diabeł odnosi zwycięstwo. Zostaliśmy wyeliminowani jako zagrożenie, gdyż staliśmy się bezużyteczni jako słudzy dla Pana.
Najgorsze jest to, że w takim stanie w celu ratowania swojej opinii w oczach innych ludzi często udajemy, że wciąż nasze dary działają i próbujemy działać na własną rękę. Niestety to się Bogu bardzo nie podoba. Kiedy nie ma Boga z nami (albo mówiąc ściślej, gdy nie jesteśmy go pełni, bo On zawsze jest przy nas dzięki wstawiennictwu Jezusa) to wszystko, co będziemy chcieli osiągnąć (nawet jeśli będą to rzeczy, które Bóg początkowo chciał dla nas) będzie skazane na porażkę, gdyż wróg z łatwością nas pokona, gdy tylko ruszymy się o milimetr. A piszę to niestety z własnego doświadczenia :(
W 4Moj 14:39-45 czytamy o podobnej historii gdzie Izraelici, którzy zgrzeszyli, bojąc się wejść do ziemi obiecanej, gdy już zostali upomnieni i miał rozpocząć się okres ich kary, chcieli własnymi siłami jeszcze odwrócić sytuację i jakby cofnąć czas robiąc to, o co prosił ich Bóg. Niestety wtedy już było za późno. Ich szansa minęła. Próbując działać sami (bez napełnienia Duchem Świętym) ponieśli druzgocącą klęskę! (pomimo iż robili to, co Bóg początkowo dla nich zaplanował)

Tak więc pamiętajcie: Trwajcie przy Bogu bez względu na wszystko. Trwajcie w modlitwie i trwajcie w słowie.
"Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy" - 1J 2:4-5

niedziela, 10 października 2010

Nie ufaj emocjom

Jak pisałem w poście o Gorliwości, poważnym zagrożeniem dla chrześcijan żyjących w naszych czasach jest poleganie na emocjach.

Emocja jak podaje definicja, jest to subiektywna reakcja na pewne wzorce myślowe, które kształtują się przez całe nasze życie. Ponieważ każdy ma inne wzorce (inne dzieciństwo) to każdy na różne emocje reaguje inaczej. Czyni to z emocji coś wyjątkowo nietrwałego, subiektywnego i dla większości trudno definiowalnego. O nietrwałości emocji świadczy np fakt, iż niezależnie od tego, w jakim jesteśmy stanie, wystarczy tylko puścić odpowiednią muzykę, a emocje te zmienią się nawet na skrajnie przeciwne. Emocje są zaraźliwe i zależne od wszystkiego. Totalnie nietrwałe.

Nasze życie i świat powinniśmy budować na twardym fundamencie (patrz post Dom na skale), a nie jak to niestety robimy na naszych emocjach. To jak kruchy jest świat oparty na emocjonalnych odczuciach, przedstawię wam na przykładzie dwóch świadectw z mojego życia, jakich ostatnio doświadczyłem. Ten post będzie wyjątkowo postem o moim życiu niż nauczaniu biblijnym, nie mniej jednak świadectwa też mogą być interesujące i przydatne w codziennym podążaniu za Chrystusem. A jak skomentował jeden z moich przyjaciół, mogą nawet uwiarygadniać kaznodzieje :)

Ponieważ mój kościół, Społeczność Chrześcijańska "Północ" rozrasta się i wkrótce podzieli się na dwa mniejsze w różnych lokalizacjach, każdy z członków kościoła musi zdecydować, do której połówki wkrótce będzie należeć. Kiedy ja zadałem sobie w sercu pytanie "Gdzie jest moje miejsce ?" Nie miałem wątpliwości, że chcę pozostać na Jagielońskiej. Tak czułem w sercu, i tak dotłumaczyłem sobie intelektem, że moja "kariera" na Jagielońskiej rozwija się prężnie i zwłaszcza gdy połowa starych liderów odjedzie na Gocław, zwolni się miejsce dla mnie (niesamowita pycha) Mało tego, kiedy modliłem się i to naprawdę szczerze, podczas wielu nawoływań pastorów do przyłączenia się do tych, którzy wychodzą na scenę jako pionierzy nowego kościoła, odczuwałem na poziomie emocji, że mam zostać i nie ruszać się (Poziom emocji odróżniam od poziomu duchowego kiedy nie mamy wątpliwości, że to mówi do nas Bóg lub diabeł. W tej sytuacji nie było takiej pewności). Przed Bogiem pozostała jednak moja szczera postawa "Niech się dzieje wola twoja. Oto jestem: Rób ze mną, cokolwiek chcesz". I pomimo mojego ludzkiego upierania się, aby zostać na Jagielońskiej, Bóg w niedługim czasie najpierw wyprowadził mnie na Gocław bardzo blisko nowego kościoła, a potem w dzień inauguracji budowy bez ostrzeżenia posłał moje kroki, tak abym jednak wylądował właśnie tam. Kiedy już znalazłem się w środku wtedy FAKTY (nie emocje) pokazały mi, że Bóg jednak od początku chciał, abym był na Gocławiu, a nie na Jagielońskiej. I co zostałem zwiedziony? A może moja pyszność nie pozwalała mi dojrzeć prawdy? Myślę, że winę za to ponosi właśnie opieranie się na emocjach zamiast na słowie Bożym i faktach Bożych - Bożym działaniu otwierania i zamykania drzwi.

Bóg na szczęście jest suwerenny i moje "emocjonalne chcenie", nie mogło powstrzymać jego planu.

Drugie świadectwo. Myślę, że wiernym czytelnikom mojego bloga należy się ono jako wyjaśnienie pewnego wątku miłosnego, jaki się tutaj narodził (patrz min. post Pan ostoją moją) Otóż spotkałem się z dziewczyną, którą Bóg od 2 lat położył mi na sercu. (Nie jest to miejsce, aby tłumaczyć zawiłości tej relacji, więc to pominę) Jak też wspomniani wierni czytelnicy mojego bloga mogli się domyślić (patrz post Bóg równych szans) moje dzieciństwo sprawiło, że miałem pewne problemy emocjonalne, w tym zwłaszcza problemy w relacjach z kobietami. Spotkanie to było kulminacją procesu, jaki Bóg w swojej mądrości zaplanował ku mojemu uzdrowieniu w tej sprawie. Tak jak pisałem w artykule Suwerenność Boga, On użył jej pomimo tego, iż ona o tym nie wiedziała i nie znała go (jest ateistką). I teraz najciekawsze: Przez 4 lata mojej znajomości z nią otrzymałem od Boga niesłychane wręcz ilości snów proroczych, 0bjawień duchowych, słów proroczych z biblii itp. (wszystkie te "proroctwa" konsultowałem ze starszymi kościoła i innymi braćmi). Spędziłem też setki godzin na szczerej i gorliwej modlitwę przed Bogiem, po których nie miałem wątpliwości, iż dziewczyna ta jest posłana do mnie przez niego i jego wolą jest to, abym o nią "walczył". I teraz pojawia się miejsce na nadużycie.... Co to znaczy walczył? Moje emocje mówiły jedno: JESTEM ZAKOCHANY. Duch mówił "walcz", więc dość łatwo było dorobić sobie teologie, że Bóg wybrał mi już żonę i to, że nie jest ona chrześcijanką, nie jest dla niego problemem. Spotkanie w mojej ocenie miało pokazać jej moje przemienienie duchowe, jakie zaszło we mnie od czasu pierwszego spotkania, a wtedy Bóg ostatecznie przekona ją do mnie oraz przez Ducha Świętego przekona do upamiętnia i nawrócenia. Byłem emocjonalnie pewny, że tak właśnie będzie. Miałem odwagę, wiarę i siłę. Wszystkie od Boga. Gdy jednak powiedziałem, co miałem powiedzieć, okazało się, iż nie zrobiło to na niej prawie żadnego wrażenia. Jej pycha pozostała niewzruszona i definitywnie odrzuciła Boga pomimo to, że tydzień wcześniej spowodowała wyjątkowo "miażdżący" wypadek samochodowy, w którym absolutnym cudem (łaską Pana) było to, że uniknęła śmierci własnej, jak i współpasażerów (może właśnie to Bóg miał w planie, używając mojego daru wstawienniczej modlitwy, abym przez te 2 lata modlił się za nią nieustannie) I co? Co z moimi odczuciami? Jednak nie jest dla mnie. Moje emocje znowu mnie zwiodły. Proroctwa wypełniły się, gdyż zostałem uzdrowiony poprzez tą walkę o nią. Bez tego wszystkiego nawet bym się nie starał, a bez starania nie uleczyłbym się. Teraz jednak jestem uzdrowiony i to jest FAKT.

Co te dwa FAKTY oznaczają dla mojej przyszłości? Tego jeszcze nie wiem, ale to, co chcę powiedzieć to to, że zarówno Uzdrowienie jak i Otwarcie drzwi w nowym kościele to rzeczy inne niż emocje, które są zmienne jak powiew melodii. Są czymś stałym tak jak biblia.

Nie możemy ufać emocjom, ale musimy ufać Słowu Bożemu. Świat chce nas przekonać, że jesteśmy słabi i przegrani. Słowo Boże mówi jednak, że jesteśmy zwycięzcami. Świat mówi, że musimy iść za pożądliwością oczu i chciwością chwili, a Słowo Boże mówi, że mamy być niezmienni i stali. Wytrwali w prawdzie.

Przykład: Moje emocje usprawiedliwiły przede mną fakt, iż tajemnicza koleżanka (jej imienia nie zdradzę, ale ci co mnie znają bez problemu zgadną o kim piszę) jest niewierząca, podczas gdy Słowo Boże wyraźnie mówi, iż Bóg chce, aby żoną moją została chrześcijanka.


Im bardziej nauczysz się, w przeciwieństwie do emocji, polegać na niezmiennym, wiecznym, trwałym zapieczętowanym i zabezpieczonym przez Ducha Świętego i Aniołów Piśmie Świętym tzn. Słowem Boga żywego, tym bardziej twoje życie stanie się stałe, niezmienne i zapieczętowane tak samo jak Biblia czyli Słowo według którego będziesz żył.

Aby więc stać na skale, powinniśmy kierować się w życiu trzema wyznacznikami według priorytetów:

  1. Słowo Boże - Fakty
  2. Wewnętrzne przekonanie (pewność duchowa)
  3. Okoliczności i emocje

Problem polega na tym, iż ludzie ze świata i my za nimi, mają odwrotną kolejność priorytetów i dlatego brak im w życiu skały i fundamentu.

"Przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają" - Dz 17:11

poniedziałek, 4 października 2010

Suwerenność Boga

Kiedy pisałem post, Pan ostoją moją wspominałem, iż zamierzam zrobić coś bardzo ważnego w swoim życiu prywatnym. Ostatecznie zrobię to jutro, jednak to, czym chciałem się z wami podzielić, jest to, z jaką łatwością przyszło mi uwielbienie Boga, za to, iż On przełożył to tak długo wyczekiwane przeze mnie spotkanie. Było to możliwe tylko dlatego, iż kilka dni wcześniej w swojej niesłychanej mądrości objawił mi sekret książki "Suwerenność Boga" autorstwa John'a G.Reisingera. Pełne streszczenie tego co nauczyła mnie ta książka, znajdziecie w artykule w belce na górze po prawej stronie. tzn TUTAJ. Streszczając streszczenie, najważniejsze w zrozumieniu Suwerenności Boga jest zrozumienie i przyjęcie 6 zasad:
"Albowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko; jemu niech będzie chwała na wieki. Amen" - Rz 11:36

1. Bóg ma plan
2. Bóg zawsze sprawuje kontrolę nad wszystkim
3. Każdy pracuje dla Boga (także diabeł)
4. Bóg może ukarać ludzi, których przedtem użył.
5. Diabeł jest sprawcą wszelkiego zła
6. Choroby nie są Bożą karą - są oznaką naszego grzechu.
"Albowiem Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować" - Rz 11:32
Kiedy pojmiemy suwerenność Boga, zmieni się całe nasze życie. Zmieni się nasza modlitwa, bo przestajemy „biadolić”, przestaniemy żądać, ale szczerze prosić, znając swoje miejsce w szeregu. Kiedy uznamy suwerenność Boga, nie możemy mu już rozkazywać i tłumaczyć jak On ma spełniać nasze zachcianki. Pamiętaj: Bóg DAJE to, o co go prosisz, ale robi to z miłości do ciebie, a nie dlatego, że go zmuszasz (patrz post A co, jeśli się nie spełnia) i zrobi to po swojemu jako suwerenny Bóg. Przykładowo, kiedy ja odczuwając braki w swojej męskości, prosiłem Boga o pomoc w tej sprawie, On zesłał na mnie próby i prześladowania wraz ze swoją siłą, aby je przejść, aby tę męskość we mnie rozwinąć.

Kiedy uznamy suwerenność Boga, możemy mu zaufać. Wiemy, że jest dobry, a teraz dodatkowo wiemy, że to, co On sobie obiera za cel to dzieje się i nie możemy mu w tym przeszkodzić. Ja wiele lat bałem się, że mogę poprzez swoje postępowanie i niedoskonałość zniweczyć Boży plan dla mojego życia i pozbawić się przez to błogosławieństwa. Krótko mówiąc, ograbiałem go z suwerenności. Teraz dzięki temu, co dała mi ta książka, mogę rozluźnić się i czerpać korzyść z płynącej łaski, bo wiem (tak jak Job), że cokolwiek się dzieje w moim życiu, Bóg ma to pod swoją kontrolą i nic nie wymyka mu się z rąk. Wszytko co, mi się przytrafiło i przytrafia oraz dopiero przytrafi, wszystko to jest od początku w jego planie i On w swojej mądrości dopuścił do tego z powodu miłości do mnie. Czyż to nie jest uwalniające ?

Pamiętaj, diabeł zrobi wszystko, abyś całe życie przeżył w lęku i strachu przed działaniem dla Boga oraz w niewiedzy, jaki tak naprawdę jest twój Ojciec. Mam nadzieje, że przebrniesz czytelniku przez cały artykuł, który napisałem i że choć część tej przepięknej prawdy o Bogu zostanie w twoim życiu i przyniesie owoc. Stukrotny owoc. O to modlę się za ciebie. Bądź błogosławiony uczniu Chrystusa. Amen.

niedziela, 3 października 2010

Śmierć

Dzisiaj trafiłem na pewien film z internetu i postanowiłem korzystając z mojego bloga podzielić się nim z wami. Jest to prosta informacja, którą możecie pokazać swoim niezbawionym rodzinom i przyjaciołom. Zadając im pytanie czy wiesz dokąd pójdziesz po śmierci ?
Jedynym z miejsc do których możesz trafić jest Piekło, a jak tam jest pisałem w poście o tym właśnie tytule. Upewnij się, że pójdziesz do nieba, do póki jeszcze masz czas. Jezus Chrystus czeka.... na razie.