Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czasy ostateczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czasy ostateczne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2020

O czasach Noego słów troche wiecej....

Ostatnio napisałem dwa teksty (Babel i języki oraz Potop i zwierzęta) dotykające czasów życia Noego. Nie ukrywam, że słowa Jezusa z Mt 24:37 są dla mnie niesamowitą inspiracją i bardzo pociągają mnie do ich zgłębiania. Dzisiaj chciałbym rozwinąć kilka wątków, które pominąłem w obu wspomnianych tekstach.

"Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego." - Mt 24:37

Noe - kadr z animacji pod tytułem Księga Ksiąg
Po pierwsze zastanówmy się, co tak naprawdę według Biblii wydarzyło się "za dni Noego". Noe jako jeden z nielicznych ludzi z kart biblii był nazwany przyjacielem Boga (Rdz 6:9). Był też w pierwszej trójce najdłużej żyjących ludzi na ziemi - przeżył 950 lat (ciekawa grafika na ten temat znajduje się tutaj). Po nim ludzie żyli już zdecydowanie krócej. Wymieńmy najważniejsze fakty z jego życia w kolejności mniej więcej chronologicznej:

1. Zepsucie rodzaju ludzkiego - wszech-dominacja grzechu - Rdz 6:5
2. Wizytacja upadłych aniołów i zradzenie Nefilim - Rdz 6:4
3. Nakaz budowy arki na suchym lądzie, zapowiedź potopu i wydrwienie przez mu współczesnych - Rdz 6:13-22
4. Globalny potop i śmierć prawie wszystkich ludzi i zwierząt lądowych na całej planecie
5. Zawarcie z przymierza Boga z człowiekiem - obietnica niepowtórzenia globalnego potopu
    - Rdz 10:10-11
6. Kompletna zmiana klimatu planety - pierwszy deszcz w historii
7. Przyzwolenie przez Boga na mięsożerność ludzi - Rdz 10:3
8. Odbudowa cywilizacji z ośmiorga ludzi
9. Ponowny bunt ludzi i rozpoczęcie budowy wieży Babel - Rdz 11:4
10. Pomieszanie języków i "rozproszenie" ludzi oraz zwierząt po całej planecie (wraz z modyfikacją ich DNA) - Rdz 11:8 (zobacz komentarz w Babel i języki)
11. Kult politeistyczny, powołanie Teracha do osiedlenia się z Kaananie.
12. Bunt Teracha, przejęcie i dokończenie powołania przez Abrama.

Całkiem sporo jak na życie jednego człowieka. Aby omówić te punkty podzielmy je sobie na trzy etapy. Pierwszy to życie przed potopem. Drugi to życie po potopie, ale przed rozproszeniem. Trzeci to życie po rozproszeniu.
 
Pierwszy okres życia Noego to czasy, w których pamięć o Edenie była wciąż żywa, jednocześnie był to czas, w którym diabeł myślał, że może dokonać bezkarnie wszystkiego. Grzech szerzył się powszechnie. Nie było żadnych zasad i ograniczeń nadanych przez Boga ludziom z wyjątkiem spożywania tylko roślin oraz nie wyrządzania nikomu cierpienia w  tym zabijania. Jedynym nakazem było zaś rozprzestrzenianie się, rozmnażanie i czynienie ziemi poddanej sobie.
Bardzo mało znamy szczegółów z tych czasów, ale wiele możemy wywnioskować z kontekstu całej biblii. Na przykład ogrom grzechu widać w wersecie Rdz 6:9 w kontekście Mt 11:11.

"Noe był człowiekiem sprawiedliwym. Na tle swojego pokolenia był nieskazitelny. Noe przyjaźnił się z Bogiem." - Rdz 6:9
"Zapewniam was: Spośród tych, którzy wyszli z łona kobiet, nie było większego niż Jan Chrzciciel, ale najmniejszy w Królestwie Niebios jest większy niż on" - Mt 11:11

Jezus opisał Jana jako kogoś znakomitszego niż Noe, a znamy przecież wady i grzechy Jana. Noe na pewno także miał podobne wady, a Jezus sugerował, że miał ich nawet więcej. Pomimo to na tle swojego pokolenia biblia mówi o nim jako  "nieskazitelnym". Był za pewne światłem w morzu ciemności, grzechu, samolubstwa, pychy, bałwochwalstwa, mordu, czarów i nieposłuszeństwa.
To właśnie w tych czasach rodzili się Nefilici obdarzeni nie tylko mocą fizyczną, ale i duchową, a ponadto wiedzą "nie z tego świata". Wiedza Nefilitów popchnęła świat do wysokiego rozwoju technologicznego, ale i do jeszcze większego zepsucia.

"Bóg patrzył na ziemię i widział jej zepsucie, ponieważ wszystko, co żyło, postępowało niegodziwie."- Rdz 6:12

Sformułowanie "wszystko, co żyło" oznacza, że nie chodzi tylko o ludzi. Część lub nawet większość zwierząt były za pewne "zmutowane" - zmienione i zniszczone przez to, co zrobił im kompletnie zdeprawowany człowiek wsparty potężnymi duchowymi mocami ciemności oraz wiedzą, której konsekwencji użycia nie umiał ogarnąć (została mu ona objawiona zbyt szybko). Jeżeli niczym szczególnym dla Faraona była przemiana drewnianych lasek w węże (Wj 7:11), to za pewne czymś typowym, choć może bardziej zaawansowanym, była zamiana jaszczurek w wielkie krwiożercze, uzębione i kolczaste maszyny do zabijania, których szczątki dzisiaj nazywamy dinozaurami. Ponadto równolegle do działań człowieka mógł też zachodzić inny proces odpowiedzialny za pojawianie się na ziemi tych istot. Nie można wykluczyć, że istoty te rodziły się podobnie do sposobu, w jakim rodzili się Nefilici. Skoro zbuntowani "synowie Boży" (tzn. upadli aniołowie) obcowali cieleśnie z ludźmi, to dlaczego nie mieliby tego robić ze zwierzętami? Dla diabła pedofilia, zoofilia, nekrofilia to przecież "chleb powszedni". Zwierzęta także musiały być oczyszczone, nie tylko ludzie. Spójrzmy w tym kontekście na werset Rdz 7:2. Równie dobrze mógłby on brzmieć tak:

[Bóg mówi do Noego:] "Spośród wszystkich zwierząt czystych weź ze sobą po siedem, samca i samicę, a ze zwierząt nieczystych weź tylko po parze, [a zwierząt zmutowanych nie zabieraj w cale]" - Rdz 7:12

Zwróćmy uwagę, że w czasach Noego ludzie nie wiedzieli jeszcze, co to są zwierzęta czyste i nieczyste. Formanie Bóg wyjaśnił to dopiero dużo później, gdy dyktował Mojżeszowi zasady dla narodu wybranego. Noe musiał wiec usłyszeć od Boga tę definicję wcześniej. Zwierzęta zmutowane tych definicji nie spełniały, a wiec na arkę Noego nie zostały zabrane i w konsekwencji wyginęły.

To nie wyklucza tego, że część zwierząt, które dzisiaj nazywamy dinozaurami weszły jednak na arkę, gdyż spełniały definicje czyste/nieczyste. Jak już mówiłem w poprzednich tekstach, zostały on jednak zabite przez ludzi i nie przetrwały do dzisiejszych czasów.

Noe jednak znał wszystkie te zwierzęta. Żył pośród tych mutantów, Nefilitów, grzechu, deprawacji, rozdmuchanej ponad czas technologicznie cywilizacji ponad 500 lat. Wystarczająco dużo, aby poznać jak bardzo była zła. Moim zdaniem w czasie potopu, gdy oglądał zagładę tego wszystkiego, prawdopodobnie nie było mu nawet smutno.

Po potopie Noe musiał zmierzyć się z kolejnym gigantycznym wyzwaniem, jakie postawił mu Bóg - odbudową cywilizacji ludzkiej. Noe w pewnym momencie stanął w roli i miejscu podobnym do Adama - na niedużym obszarze nowej, pięknej i czystej ziemi, której nie znał, bo całkowicie się ona zmieniła po potopie, otoczony wszystkimi lądowymi zwierzętami na ziemi był odpowiedzialny za to, co stanie się dalej. Musiał dopilnować, aby nowa ziemia i nowa cywilizacja była inna od tej, którą znał z sprzed potopu. Wiedział już z kim walczy i znał cenę pomyłki.

Jak wiemy nie udało mu się to. Prawdopodobnie bardzo szybko po zejściu z Arki pojawiła się jakaś forma grzechu u jednej z 8 osób chodzących na ziemi. Potem było już tylko gorzej. Noe zapewne próbował ostrzegać ludzi przed powrotem do politeizmu i grzechu do końca swych dni, ale był za pewnie w odosobnieniu. Wielkim ciosem było dla niego ponowne spotkanie Nefilitów. Zło zaczęło się odradzać.

Moim zdaniem to właśnie uczucie utraconej szansy na powrót do ziemi bez grzechu był przyczyną załamania się Noego i jego upicie się (Rdz 9:21). Dziś wiemy, że tylko Jezus swoim pierwszym i drugim przyjściem mógł przywrócić stan ziemi bez grzechu. Noe tego wówczas nie wiedział.

Rodzi się więc pytanie: Po co był potop? Biblia udziela wiele odpowiedzi na to pytanie. Wymieńmy teraz tylko dwa. Po pierwsze po to, aby usunąć mutantów - zwierzęcych oraz ludzkich. Po drugie Bóg pokazał w ten sposób człowiekowi, że zabicie grzesznika nie usuwa grzechu. Była to też okazja do ustanowienia nowych zasad np. tego, że od teraz zwierzęta miały się człowieka bać (Rdz 9:2), oraz że człowiek będzie mógł jeść ich mięso bez grzechu.

Jest jeszcze jedna wyjątkowość Noego, która upodabnia go do Adama. Tylko oni dwaj w historii ludzkości stanęli przed tak wielkim zadaniem jakim jest założenie nowej cywilizacji bez wsparcia starszych od siebie ludzi - rodziców czy kogokolwiek innego. 

Jego pradziadek Henoch został zabrany przez Boga jeszcze zanim Noe się narodził. Z czterema pozostałymi żyjącymi przodkami nie miał za pewnie, aż takiej relacji. Ojca i dziadka stracił w przed dzień potopu. Być może nawet w samym potopie. O ile Metuszalach już swoje przeżył (969 lat) i być może po prostu przyszedł jego czas, to śmierć jego ojca wygląda na tle mu współczesnych jako przedwczesna. Zaryzykuje tezę, że ojciec Noego Lamech był zbuntowany i obrażony na Boga. Gdy urodził mu się Noe Lamech życzył sobie aby jego syn był pociechą w ziemi, którą Bóg przeklną. Dla mnie przyjaciel Boga by tak nie powiedział, raczej ktoś komu ziemia nie błogosławi i któremu we wszystkim jest pod górkę. Jak wiemy nie z winy Boga.

"Lamech miał sto osiemdziesiąt dwa lata, kiedy urodził mu się syn. Nadał mu on imię Noe, mówiąc: Ten nam będzie pociechą w naszej pracy i w trudzie naszych rąk na tej ziemi, którą PAN przeklął" - Rdz 5:28-29

Noe wchodząc do arki wyłącznie z żoną, synami i ich żonami musiał porzucić zbuntowanego ojca, wiedząc że umrze w potopie. Nawet jeżeli Lamech umarł z innego powodu niż potop, Noe na arce był wolny od więzów rodzinnych, a w nowym świecie był zdany tylko na Boga i siebie.

Dalszych dziejów Noego biblia już nie opisuje, pomimo tego, że po potopie Noe żył jeszcze 350 lat i dożył narodzin Abrahama. Co robił w tym czasie i gdzie żył, pozostaje wiec tylko kwestą domysłów. Podzielę się z wami tym, co mogło się z nim dziać.

Żaden człowiek przed Noem i po nim myślę, że również nie miał okazji oglądać tak wielu niezwykłych rzeczy.  Nikt przed nim nie doświadczył też tak szybkiego przyrostu naturalnego. Abram był bowiem potomkiem w 10 pokoleniu.

Z pośród osób, na które Noe mógł mieć bezpośredni wpływ na szczególną uwagę zasługuje Peleg.


"[...] imię jednego Peleg, gdyż za jego czasów ludzkość się podzieliła [...]" - Rdz 10:25 (EIB)

Inne tłumaczenie mówi: "Peleg, gdyż za jego czasów podzielili się mieszkańcy ziemi". Wzmianka o tym w rodowodzie musiała oznaczać coś niezwykle ważnego. Moim zdaniem to był czas budowy wieży Babel, którą Noe własnymi oczami oglądał i cudownego "rozproszenia", które miało wtedy miejsce. W którym dokładnie roku życia Pelega została wzniesiona wieża Babel nie wiemy. Wiemy jednak że za jego życia Pelega świat wszedł fazę, którą znamy do dzisiaj - zasiedlona cała planeta, podział ludzi na rasy, mięsożerne zwierzęta, mnogość gatunków itd. (zobacz komentarz w Babel i języki). Noe to wszystko oglądał.

Gdy narodził się Peleg, Noe miał ok. 700 lat, czyli było to już ok. 100 lat po potopie. Wszyscy ludzie na planecie żyli stłoczeni w jednym obszarze. Peleg był dopiero 5 pokoleniem od Noego, wiec szansa na ich bezpośrednią rozmowę i przekazanie opowieści o starym świecie była spora. Za Pelega długość życia bardzo znacząco się skróciła i Noe również to widział - że kolejni jego wnukowie są coraz słabsi. 


Wielką zagadką, pozostaje najbardziej interesujący okres życia Noego, czyli czas po rozproszeniu -  ostatnie ok. 150-250 lat. Czy pamięć Noego się zmieniła podczas rozproszenia ludzi tak jak sugerowałem, że stało się innym ludziom? Czy został uwolniony od przeszłości - widoku ginącego stoczonego grzechem świata, który pomimo wszystko się odrodził ponownie do zła? Tego nie wiemy.
Nie wiemy nawet tego, czy do ostatnich chwil życia wytrwał w wierności Panu, bowiem wielu biblijnych bohaterów dobrze zaczynało, ale źle kończyło.

Ja sądzę, że Noe do ostatnich dni pamiętał wszystko. Nawet to, że przed Pelegiem wszyscy żyli razem w jednym kraju. Wierzę, że Bóg z racji tego, że Noe był jego przyjacielem nie zmienił jego pamięci podczas rozproszenia, tak jak zmienił ją jego synom i innym ludziom. Wierzę też, że Noe zachował wierność Panu do końca oraz, że z woli Boga przekazał swoją historię, i wiedzę o starym świecie wybranemu przez Boga Terachowi i jego synowi Abramowi. Być może dla nich był to pierwszy raz gdy usłyszeli o jedynym Bogu JHWH, stworzycielu nieba i ziemi.

Na Terachu za pewne nie zrobiło to wrażenia bo jak wiemy Terach do samego końca swojego życia nie opuścił Charanu i bożków które były tam czczone. Na Abramie zaś przykład życia Noego stał się kamieniem milowym w jego życiu. Uważam, że to właśnie dzięki Noemu Abram poznał Boga w sposób na tyle niereligijny, że jako jeden z nielicznych sam wkrótce został wliczony w poczet przyjaciół Boga. Rozstanie Noego z Lamechem jego ojcem było zaś da Abrama świadectwem, które pomogło mu porzucić swojego ojca, którego uznał za martwego w duchu (jako zadeklarowanego bałwochwalcę) oraz cały znany sobie grzeszny "świat" i zacząć całkowicie nowy ród w teorii mający być blisko Boga, tak jak Noe ok. 300 lat wcześniej. Abram był świadom cenności wiedzy, którą dostał od Noego i zatroszczył się o to aby jego potomkowie pamiętali to przez pokolenia, aż do czasu gdy Mojżesz uwiecznił ją na zwojach Tory, które czytamy dzisiaj my.

Dziedzictwo Noego ugruntowało obecny nam świat. Moim zdaniem wszystkie monoteistyczne religie świata zwane dzisiaj Abrahamowymi, mają swój początek nie od Abrahama, ale tak naprawdę od Noego. Czyż nie jest to piękne zakończenie misji życia? Moim zdaniem, życia tak niezwykłego, że życie żadnego innego człowiek nie może się z nim równać.

 

"Albowiem jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego." - Mt 24:37

Wiec jak to będzie z tym przyjściem syna człowieczego? Czego możemy się spodziewać w czasie przyjścia Jezusa po raz drugi? Prześledźmy skrótowo wydarzenia opisane przez Jezusa oraz Ap. Jana w księdze objawienia jako analogi punktów z życia Noego, które opisałem powyżej.

1. Będzie panować zło, zepsucie, grzech, czary, egoizm, nieposłuszeństwo Bogu i jawny bunt,
2. Rozpoczną się wizytacje upadłych aniołów lub jak to nazwał Jezus, fałszywych mesjaszy i antychrystów oraz owoców ich działania na ziemi. 
3. Odnowienie (obudzenie) prawdziwego kościoła - miejsca schronienia dla wybranych Bożych - a następnie pochwycenie go "na obłoki" - miejsca bezpiecznego przed zbliżającą się zagładą.
4. Globalna katastrofa spowodowana nie wodą, ale ogniem - rozpoczęcie plag opisanych w księdze objawienia i 7 lat wielkiego ucisku,
5. Drugie przyjcie Jezusa jako Pana na ziemi wraz z służącym mu kościołem - ustanowienie nowych zasad funkcjonowania na ziemi (koniec panowania diabła),
6. Wdrażanie nowych zasad funkcjonowania świata - lud Boży panuje zmieniając gospodarkę, politykę, kulturę, naukę i wszystko na całej ziemi.
7. Jezus jako najwyższy sędzia, panujący z Jerozolimy - stolicy nowego świata, pozwala ludziom iść drogą, którą chcą iść - tzn. nie zmusza ich do nawrócenia się na chrześcijaństwo. Wielu pozostaje, wiec nadal w grzechu i skrytym buncie.
8. Jezusem wraz z Kościołem buduje nowe wspaniałe tysiącletnie królestwo,
9. Wypuszczenie diabła z więzienia i ponowny bunt ludzi przeciwko Jezusowi - gromadzenie się armii wrogów Pana w około Jerozolimy,
10. Definitywne rozwiązanie "problemu grzechu" - Bitwa ostateczna i zniszczenie przeciwników Bożych ("przeniesienie" ich do jeziora ognia),

A potem już nie trzeba powoływać nowego Abrahama, bo będzie nowe niebo i nowa ziemia, a lud Boży będzie z Jezusem na wieki.

"Ja, Jezus, posłałem mojego anioła [(gr.) aggelon tzn. zwiastuna, posłańca], aby o tym wszystkim złożył wam świadectwo skierowane do kościołów. [...]." - Obj 22:16

 






poniedziałek, 1 września 2014

Ten kto zwycięży....

"Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Ten kto zwycięży:
  • Będzie mógł spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym – Obj 2:7
  • Nie dozna szkody od drugiej śmierci – Obj 2:11
  • Dostanie nieco z manny ukrytej i biały kamyk, a na tym kamyku będzie wypisane jego nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje – Obj 2:17
  • Dostanie władzę nad narodami – Obj  2:26
  • Zostanie przyobleczony w szaty białe, i Jezus nie wymaże imienia jego z księgi żywota, i wyzna jego imię przed swoim Ojcem i przed jego aniołami – Obj 3:5
  • Tego Jezus uczyni filarem w świątyni jego Boga i już z niej nie wyjdzie, i wypisze na nim imię Boga, oraz swoje nowe imię i nazwę Bożego miasta (Nowego Jeruzalem) – Obj 3:12
  • Dostąpi pozwolenia od Jezusa aby zasiąść z nim na jego tronie, tak jak on dostał pozwolenia aby zasiąść wraz z Ojcem na jego tronie – Obj 3:21 
  • Dostapi darmo dostępu do źródła wody żywota i Jezus będzie mu Bogiem, a on będzie mu synem – Obj 21:7

 
Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” – 1Kor 15:57

Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” - 1J 5:4

wtorek, 2 sierpnia 2011

Wiara w Chrystusa

Rozwijając temat z postu Moc wiary w Prawdę, chciałbym dzisiaj powiedzieć coś więcej na temat konsekwencji wyboru takiego, a nie innego obiektu wiary.

Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” - Kol 2:8

Zacznijmy od zdefiniowana, czym w ogóle jest wiara chrześcijańska (w odróżnieniu od wiary w ogóle z Hbr 11:1). Jak pisałem w poście Wojownicy Chrystusa chrześcijaństwo to wiara w Chrystusa i nie da się oddzielić jednego od drugiego. To właśnie obiekt naszej wiary odróżnia nas chrześcijan od wszystkich innych wyznań i wierzeń ludzkich. Ale czy znamy wystarczająco dobrze obiekt naszej wiary?

O Jezusie można pisać bardzo dużo i nie jest to miejsce teraz. Dzisiaj chciałem zwrócić uwagę na samą wiarę w niego. Jeśli uważacie się za chrześcijan, to zadam wam pytanie: Co to dla was znaczy: „Wierzę w Chrystusa” ?

Odpowiadając za siebie, przytoczę przykład: Gdy siedzę teraz przy komputerze, mam wiarę w to, że krzesło, na którym siedzę, utrzyma mnie. Wierzę w siłę i wytrzymałość krzesła. Gdyby nie ta wiara to miałbym ciągły niepokój i lęk, że moja egzystencja (siedzenia) jest zagrożona i muszę się o nią zatroszczyć. Myśli o tym wpędziłyby mnie w nerwicę i nic bym nie napisał i nic nie osiągnął, mon stop walcząc z kolejnymi krzesłami w poszukiwaniu takiego, które jest „godne wiary”. Znajome prawda?

Jeśli więc wierzę w Jezusa, to znaczy, że wierzę w to co, on powiedział o sobie, że umarł za mój grzech i pojednał mnie z ojcem. Na mocy tej wiary w niego nie muszę już czuć się potępiony i nie muszę już martwić się o swoje życie wieczne.

A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania” - 2Kor 5:18

I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy, wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża” - Kol 2:13-14

Jeśli wierzę w Jezusa, to znaczy, że wierzę, że pokonał diabła i siły ciemności nie mogą mi już nic zrobić. Na mocy tej wiary w niego nie muszę już bać się ataków diabelskich na mnie w środku nocy lub dnia.

Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła” - Obj 1:18

[Jezus] rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi” - Kol 2:15
Wiemy, że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże [wierzącego] i zły nie może go tknąć” - 1J 5:18

Jeśli wierzę w Jezusa, to znaczy, że wierzę, że nigdy już nie będę sam, że moje choroby zostaną uzdrowione oraz że przyszłość mojego życia tu na ziemi jest świetlana. Na mocy tej wiary w niego nie będę popadał w depresje czy użalanie się. Będę się radował każdą chwilą, którą mam od niego i tym, co mam.

Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” - Iz 53:5

Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce” - J 10:11
Moimi owcami jesteście, owcami mojego pastwiska, a Ja jestem waszym Bogiem” - Ez 34:31


Jeśli wierzę w Jezusa, to znaczy, że wierzę, że mam moc pokonać wszelką ciemność i siły zła, które mają nadejść w dniu sądu, który musi nadejść (Mt 24:6). Na mocy tej wiary w niego nie ulegam presji antychrysta, aby zmienić stronę ze zwycięskiej na przegraną i utopić się w pożądliwości grzechu. (Polecam zobaczyć post Zwycięstwo Pana)

Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią” - Flp 2:9-10

Myślicie, że wyolbrzymiam? Oglądałem wczoraj film, który pokazywał słabość Jezusa i jego ciała na ziemi (tj kościoła) w obliczu przyjścia antychrysta. Film ten to oczywista propaganda satanistów. Naszą odpowiedzią na ten atak musi być prawda! A więc spójrz we własne serce i zadaj sobie pytanie: Czy Ewangelia Chrystusowa może zawieść? Czy Chrystus daremno umarł? Ja was zapewniam, że nie daremno!

Zamiast tracić czas na zastanawianie się nad tym czy mam zwycięstwo w Chrystusie, czy nie większy pożytek dla królestwa Bożego będzie, jeśli uwierzysz i zacznij egzekwować swoją wiarę w Jezusa Pantokratora i zwycięzcę.

Ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” - J 16:33

 ✞

PS: A dla tych którzy nadal mają jakieś intelektualne wątpliwości, polecam książę Josha McDowell'a „Przewodnik apologetyczny”.

sobota, 12 lutego 2011

Trąby Joela

Jednym z głównym zajęć, jakim zajmują się nauczyciele w IHOP, jest zgłębianie biblii odnośnie do czasów ostatecznych. Jednym z koronnych wykładów, jaki prezentują na ten temat, pochodzi właśnie z księgi Joela.

„... ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków” - J 3:19-20

Ludzie na całym świecie zatwardzają swoje serca na światło, tkwiąc w grzechu a jednoczesne w strachu i lęku przed potępieniem. Często ten strach jest dla nich nieświadomy, ale w praktyce determinuje prawie każdy ich ruch. Ludzie próbują się zabezpieczać, wydając ogromne ilości środków, wciąż tkwiąc w grzechu. Zrobią wszystko z wyjątkiem przyjścia do Boga, aby zyskać ułudę bezpieczeństwa, która wydaje się im lepsza niż rezygnacja z ulubionych grzechów i przyjęcie światła, którego po prostu nie znają. Gdyby znali, wiedzieliby, że wybranie światła opłaca się jednak bardziej. Ułuda jednak nie wystarcza, aby czuć się bezpiecznie. Cytując Neila T. Andersona z książki „Zwycięstwo nad Ciemnością”, ludzie na całym świecie boją się wszystkiego z wyjątkiem Boga! Strach ten (strach przed karą), nie ma nic wspólnego z bojaźnią Bożą, którą jest okazanie szacunku i respektu.

Konsekwencją zatwardzania serca jest obrastanie w skorupę, przez którą Bóg chcąc nas uratować, musi się przebić. Im grubsza ta skorupa tym mocniej On musi w nią uderzyć. Bóg już nie raz „karał” Izraela za zatwardziałość suszami (np. Jer 14:2-8), najazdami militarnymi czy innymi klęskami. Jednak to wszystko jest niczym w stosunku do czasów ostatecznych, które biblia zapowiada, że mają nadejść. Szacując, że będą one niedługo można powiedzieć, że według biblii w ciągu 3,5 roku zginie 2,5 mld ludzi! Prawdziwa masakra.
Wiecie, dlaczego Bóg postarał się, abyśmy wiedzieli o zbliżającej się tak wielkiej masakrze ?

Bojaźń Pana jest początkiem poznania” - Prz 1:7

Czytając biblie można zauważyć, że Bóg za każdym razem, zanim wylał swój gniew na ziemie, po pierwsze ostrzegał i to bardzo długo, a po drugie zawsze dawał jakieś wyjście w celu uniknięcia tego gniewu. Nigdy nie zostawił nas bez szans! Jak wierzą nauczyciele z IHOP, księga Joela jest właśnie takich ponadczasowym ostrzeżeniem dla nas dzisiaj.
Jest tam mowa o zbliżającym się kataklizmie jako kara za odstępstwo Izraela. Symbolem tego zbliżającego się kataklizmu (inwazji militarnej) jest sygnał trąby. Trąby w czasach biblijnych używano w dwóch przypadkach. W czasie zbiórki na wojnę lub w czasie ogłaszania czegoś bardzo ważnego (np. przemówień Mojżesza)

Zatrąbcie na rogu na Syjonie! Krzyczcie na mojej świętej górze! Niech zadrżą wszyscy mieszkańcy ziemi, gdyż nadchodzi dzień Pana, gdyż jest bliski!” - Joe 2:1

Ta trąba ma nas przerazić! Nastraszyć. Zmobilizować. Ma nam uświadomić, że wróg jest u bram i że musimy zacząć coś robić. Zerwać się ze swoich wygodnych posadek i przejrzeć na oczy, że sytuacja jest tragiczna.

Przy okazji zwróćcie uwagę, że w Joe 2:11 oraz Joe 2:25 jest powiedziane bardzo wyraźnie, że armią, która ukarze Izraela, jest armia Pana, a nie armia diabła (Zobacz artykuł Suwerenność Boga)

Dzisiaj też słyszymy pierwszą trąbę Joela, są nią wszelkie informacje na temat czasów ostatecznych. Filmy, książki, artykuły. Zwróćcie uwagę, że gdy ludzie czytają o tym, ich serca wpadają w strach! Nawet my zbawieni z łaski chrześcijanie też odczuwamy drżenie serc. I to właśnie jest Boży cel! Z jednej strony ostrzec niewierzących a z drugiej pobudzić wierzących do działania. Przykład Bożej Trąby znajdziecie w poście Jak bardzo kocha cię Bóg ?

Reakcje na dźwięk trąby (ostrzeżenia) mogą być zasadniczo tylko dwie:
  • Uciszanie trąby, „Ukamienowanie” proroka. Pozostawanie w okłamywaniu się, że będzie dobrze i dalsze trwanie w grzechu.
  • Nawrócenie się. Tzn szukanie drogi ucieczki, którą jest Jezus Chrystus z Nazaretu.
Zobaczcie, że po takim teście tzn reakcji na dźwięk trąby osądzenie tego człowieka na sądzie będzie bardzo łatwe.

Ok. Jeśli będziemy już postawieni na równe nogi oraz mieli świadomość tego, co się dzieje to, co mamy robić dalej? Joel mówi, aby zatrąbić w drugą trąbę:


Zatrąbcie na rogu na Syjonie, ogłoście święty post, zwołajcie zgromadzenie! Zgromadźcie lud, poświęćcie zebranie, zbierzcie starszych, zgromadźcie dzieci i niemowlęta! Niech oblubieniec wyjdzie ze swej komory, a oblubienica ze swej komnaty!” - Joe 2:15-16


Treść drugiej trąby wygląda jak instrukcja przetrwania kary Bożej. Jest ona podobna do wypowiedzi Jezusa z Mat 25. Tam też jest mowa o tym, co mają zrobić prawdziwi wybrani Boży, aby spotkało ich wybawienie i wieczność z Bogiem.
Zobaczcie, że druga trąba jest skierowana ewidentnie do ludzi wierzących, aby nawrócili się „jeszcze bardziej”. Tzn, aby wyszli ze swojego letniego, niedzielnego chrześcijaństwa i aby stali się gorliwi. Tak jakby krzyczała: "Obudźcie się i działajcie!"
Zauważcie, że zanim nastąpi zatrąbienie na drugiej trąbie, muszą pojawić się ci, którzy realnie tego zapragną. Ten warunek ukryty jest w tajemniczym „być może” z wersetu 14:

Kto wie, może pożałuje i zlituje się, i pozostawi błogosławieństwo, abyście mogli składać ofiarę z pokarmów i płynów Panu, waszemu Bogu” - Joe 2:14

Według interpretacji z IHOP Bóg chce powiedzieć: Jeśli będzie mnie gorliwie szukać i spełnicie poniższe instrukcje, to wtedy moja kara ominie was. Liderzy IHOP wierzą, iż poprzez budowanie domów modlitwy i wołanie (płacz kapłanów v17) dniem i nocą spełniają właśnie nakaz drugiej trąby.

Ponadto dla tych którzy się dostosują do wezwania obu trąb, tzn. spełnią listę poleceń (patrz też Dz 1:2) przewidziana jest nagroda:

I wynagrodzę wam szkody lat, których plony pożarła szarańcza, konik polny, larwa i gąsienica, moje wielkie wojsko, które na was wyprawiłem” - Joe 2:25

A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia.” - Joe 3:1

czwartek, 20 stycznia 2011

Co z tym końcem ?

Pisałem już o tym nie raz, na łamach tego bloga, że jako chrześcijanie jesteśmy bezpieczni (Nie bójcie się oraz Bezpieczeństwo Bogu) Dzisiaj chciałem przekazać wam Boży pokój, który przekracza wszelkie poznanie (Flp 4:7) którego doświadczyłem, gdy rozpocząłem zgłębianie tematu czasów ostatecznych. Paradoksalne prawda? Czytając księgę Apokalipsy, uspokoiłem się :)

Temu że chrześcijanie boją się czasów ostatecznych winne jest oczywiście kłamstwo diabła. Mógłbym tu zrobić długi referat teologiczny na ten temat, ale wydaje mi się, że długie posty nie spełniają głównej roli, jaką sobie postawiłem tworząc tego bloga, tzn. zachęcać.

A więc jeśli przyjrzymy się faktom, to w księdze Objawienia znajdują tylko 4 wzmianki o cierpieniu chrześcijan w porównaniu do bardzo dużej ilości informacji o przyszłej chwalę, jaką ci chrześcijanie będą mieć w wieczności. Dla przykładu zobaczmy pierwszy rozdział tej księgi, który objawia majestat Jezusa Pantokratora (kazanie na ten temat - 32 min)

Głowa zaś jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna, a oczy jego jak płomień ognisty” - Obj 1:14

Czwarty rozdział objawia majestat nieba:

Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie,[...] I zaraz popadłem w zachwycenie. A oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś” - Obj 4:1-2

Piąty rozdział objawiający powód do wielkiej radości

I płakałem bardzo, że nie znalazł się nikt godny otworzyć księgę ani do niej wejrzeć. A jeden ze starców rzecze do mnie: Nie płacz! Zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawidowy i może otworzyć księgę, i zerwać siedem jej pieczęci” - Obj 5:4-5

I można by tak dalej stąd uważam, że lepsza jest nazwa księgi jako OBJAWIENIE niż Apokalipsa. Apokalipsa kojący bowiem z wielkim cierpieniem i końcem tego grzesznego świata. Pytanie czy nas chrześcijan to martwi ?

W roku 999 n.e. panował powszechny grzech i zepsucie moralne (całkiem jak teraz). Zasadniczo nikt nie miał wątpliwości, że pójdzie do piekła. Ponieważ ówcześni teologowie interpretowali słowa z biblii o tysiąc letnim królestwie jako czas do powrotu Jezusa i końca tego grzesznego świata ludzie popadli w tak wielką panikę, iż wielu chłopów w Europie nie zasiało pól, aby jeszcze zdążyć „nachapać” się grzesznego życia (że już nie wspomnę o masowych samobójstwach itd.) Gdy jednak dnia 1 stycznia roku 1000 n.e. ludzie obudzili się, a świat istniał nadal, wszyscy zaczęli świętować zwycięstwo grzesznego sposoby życia nad naukami kościoła. Tak powstała tradycja sylwestra (od imienia ówcześnie urzędującego papieża). Karnawał noworoczny ma więc tradycję antychrześcijańską, co jest powodem, dla którego prawdziwi uczniowie Chrystusa spędzają ten czas przed Bożym tronem niż na świętowaniu razem ze światem.

Wracając do tematu: Musimy uświadomić sobie trzy rzeczy i trwać w nich jako prawda z Bożego słowa. Po pierwsze: Koniec świata dla nas chrześcijan oznacza początek, oznacza to, na co czekamy - spotkanie z Ojcem, który jest miłością twarzą w twarz.

Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem” - Flp 1:21
Zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” - Flp 3:13-14

Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany” - 1Kor 13:12

Po drugie: Koniec świata oznacza KONIEC SYSTEMU tego świata który stoworzył diabeł tzn. koniec ery grzechu i panowania diabła nad duszami ludzi(bezprawnego skądinąd). Oznacza koniec szans na grzeszne zachowania. Koniec możliwości wyskoczenia gdzieś na bok na jakieś nieformalne związki czy omijanie prawa. Czy nas chrześcijan to martwi ?

Ja osobiście uważam, że wielu chrześcijan wybierając Jezusa za swojego pasterza, zostawia sobie w głębi serca pewnego rodzaju furtkę zabezpieczającą nas na wypadek, gdyby Bóg zawiódł (co jest niemożliwością) tak jak zrobili to Ananiasz i Safira (Dz 5:1-10) i właśnie lęk przed utratą tej furtki sprawia w nas lęk przed końcem świata.
Wyzwól się od furtek. Zaufaj panu z całego swojego serca a oczekiwanie „sądu nad grzesznikami” będzie dla ciebie jak oczekiwanie przed wejściem na scenę gdzie zaraz otrzymasz Oskara.

Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego” - Mat 25:21

Po trzecie w przeciwieństwie do tego, co starają się wmówić fałszywi prorocy w celu wywołania ogólnej paniki i chaosu (usprawiedliwiającego według wielu ich grzech tak jak w roku 999) koniec świata nie nadejdzie jutro, ani w 2012, gdyż Biblia mówi wyraźnie, że przed dniem Pana musi wypełnić się wiele proroctw, które na dzisiaj są raczej odległe np. odbudowanie świątyni w Jerozolimie.

Jako chrześcijanie powinniśmy przede wszystkim zacząć od Biblii, a nie od wróżek (np. Nostradamusa) czy nawet kaznodziejów bacząc, czy nie są przypadkiem fałszywymi prorokami, przed którymi ostrzega nas Jezus. Niestety dobry chrześcijan to taki, który zawsze ma pewną dozę ograniczenia zaufania do swojego pastora, księdza czy innego nauczyciela.

I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu” - Mat 24:11

Przyznaje, że temat czasów ostateczny nie jest łatwy, jednak dla wierzącego nie ma rzeczy niemożliwej (Mk 9:23). Musimy podjąć ten wysiłek i prosić Boga, aby przez Ducha Świętego objawiał nam ten temat, w przeciwnym razie pomrzemy w psychozie strachu i kłamstwa. A mamy być przecież światłością i solą ziemi i nieść ewangelie pokoju. Aby ja nieść, najpierw sami musimy ją znać i nią żyć prawda ? :)

Jako dobry początek polecam stronę http://www.zarazwracam.org/.

Na koniec podsumowanie: Czasy ostatecznie niewątpliwie zaczęły się i dzień Pana zbliża się. Ucisk jest coraz większy, a czasu na nawracanie naszych przyjaciół jest coraz mniej. Bóg jednak zachęca nas, abyśmy nie bali się tak jak świat, ani ucisków, ani cierpienia, ani innych bólów porodowych jak trzęsienia ziemi, tajfuny, powodzie czy inne klęski.

Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się znaków niebieskich, chociaż narody się ich lękają” - Jer 10:2

Dlaczego mamy się nie bać?  Dla tych którym nie wystarcza odpowiedź, że wszechmocny Bóg Ojciec się o nas zatroszczy, abyśmy nie musieli się bać, polecam post "Diabeł na smyczy" oraz Zwycięstwo Pana.