czwartek, 3 marca 2011

Czy jesteś jak motyl ?

Dzisiaj opowiem wam znalezioną w internecie historie:

"Jednego dnia, mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu; Człowiek usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez ten malutki otwór. I wtedy motyl jakby się zatrzymał. Tak jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił. Więc człowiek postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł dalej bez problemu. Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła.
Człowiek kontynuował obserwacje, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć. Tak się nie stało! 
Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczony-mi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać. Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł. Motyl byłby w stanie latać, gdyby tylko pokonał opór kokonu.
Czasem walka to to, czego nam w życiu potrzeba. Gdyby Bóg pozwolił nam iść przez życie bez  jakichkolwiek problemów to mogłoby to z nas zrobić słabeuszy. Nie bylibyśmy wtedy tak silni jak moglibyśmy być walcząc i nie bylibyśmy zdolni do latania"

Gdy prosisz o siłę, nie dziw się, że Bóg daje ci w odpowiedzi sztangę. Gdy prosisz o odwagę On daje ci sytuację gdzie twój strach wyłania się. Gdy prosisz go o pracę on daje okazję która wymaga ryzyka itd.
Bóg nie jest maszynką do spełniania życzeń. On jest bardziej zainteresowany naszym wzrostem i wiecznymi konsekwencjami niż naszą aktualną sytuacją choć i ta też nie jest dla niego nieobojętna.

Jeśli więc przechodzisz trudny czas to podziękuj Bogu za to czego ta sytuacja cię uczy i co w tobie kształć. (Zobacz post Jak glina w piecu)

"Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków."- Jk 1:2-4

piątek, 25 lutego 2011

Przez Wiarę

„Albowiem nie wstydzę się dobrej nowiny, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego wierzącego, najpierw Żydowi, potem Grekowi, bowiem usprawiedliwienie Boga w niej jest objawione, z wiary ku wierze, jak napisano: A usprawiedliwiony z wiary żyć będzie” - Rz 1:16-17 (dosł)

„Z powodu wiary żyjemy, nie z powodu tego, co widzimy” - 2Kor 5:7 (paraf. dosł)

Na mocy powyższych słów można powiedzieć, że ewangelia jest zbawiającą (tzn. usprawiedliwiającą) mocą Boga dla każdego wierzącego. Tzn. jeśli wierzysz w ewangelie, będziesz żył. Jednak to nowe życie będzie oczywiście inne. Jedną z wielu różnic poza przemianą serca itp. jest nowy warunek kontynuowania tego życia.
Ciało jak i człowiek opierający się na ciele (mówimy człowiek cielesny) do życia potrzebuje (w dużym uproszczeniu) powietrza, wody i jedzenia. Duchowa natura człowieka cielesnego jest martwa i nie potrzebuje do życia nic oprócz wskrzeszenia. Nowo narodzony człowiek dalej musi karmić swoje ciało, ale oprócz tego musi też karmić swoją wskrzeszoną duchową część, która potrzebować będzie jedzenia, którym jest słowo Boże (Biblia), oraz powietrza, którą jest wiara.

„Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają” - Hbr 11:6

Wielu z nas wierzy w istnienie Boga jednak co z drugą częścią tego warunku? Czy wierzymy, że Bóg jest dobrym Bogiem, który nas wyczekuje w miłości i że ma dla nas obfite błogosławieństwo ?
„Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli mu: Tak jest, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niechaj się wam stanie” - Mt 9:28-29

A wy? Czy wierzycie, że Jezus, ten sam wczoraj i dziś, ma moc i chęć uczynić wam to o co go prosicie ? Nie chodzi mi, aby w tym momencie skupiać się na teologi proszenia z wiarą, ale aby zadać pytanie: W co wierzycie? W co ja wierzę ? Jaki jest mój Bóg ?

Odpowiedzi na te pytania są kluczowe. Jezus mówi, że stanie mi się według mojej wiary. Innymi słowy, jeśli jestem pesymistą i wierzę w same problemy, to doświadczam samych problemów (przyciągam je) jeśli natomiast jestem optymistą i wierzę, że wszystko mi się uda to „przyciągam” to że udaje mi się. Nawet psychologia potwierdza, że autosugestia w działaniu to znacznie ponad połowa przyczyny sukcesu/porażki.

„Przed czym drży bezbożny, to spada nań, lecz czego pragną sprawiedliwi, to im bywa dane” - Prz 10:24

A więc w co wierzę? Jaką wiarą karmię codziennie swoje duchowe ciało ?

„Bóg nasz jest w niebie, Czyni wszystko, co zechce” - Ps 115:3
„I wysłuchał Pan prośby Eliasza i wróciła dusza tego dziecka do niego, i ożyło.” - 1Krl 17:22
„Pan zaś sprowadził gwałtowny wiatr wschodni wiejący przez całą noc i cofnął morze, i zamienił w suchy ląd. Wody się rozstąpiły” - 2Moj 14:21

O wszechmocy Boga mógłbym przepisywać całą Biblię, szkoda jednak na to czasu, gdyż każdy czytelnik może we własnym zakresie znaleźć te dzieła Boże, które wywołują w nim największy zachwyt poprzez studium biblijne. Wynika z nich jednak jedno i to samo: Że Bóg jest Wielkim Bogiem i żaden nasz problem nie jest dla niego za duży, a wiemy też, że nie jest i za mały, aby mógł nam okazać troskę, jeśli do niego przyjdziemy przed tron łaski (Hbr 4:16)

A więc zadaj sobie pytanie: Jak wielki jest twój Bóg ? Czy twój Bóg potrafi rozwiązać twoje problemy ? Czy twój Bóg chce rozwiązać twoje problemy ?

Nie mogę odpowiedzieć za ciebie, ale mogę za siebie. A więc mój Bóg jest Bogiem który:
  • Jest większy niż wszechświat, a jednak jest obecny w delikatnym powiewie (1Krl 19:12-13)
  • Potrafi wskrzeszać to, co umarłe i zbawiać to, co zginęło (Mt 18:11)
  • Jest mną zainteresowany (Ps 32:8)
  • Wybacza (Hbr 8:13)
  • Troszczy się o moje bezpieczeństwo (Mt 10:29-32; Prz 10:3)
  • Można mu zaufać, że wszystko dobrze uczyni (Prz 3:5-6)
  • Można oddać mu swoje problemy i On je naprawi (Mt 14:30-31)
  • Daje odpoczynek i ukojenie, bo jego zadania dla mnie są łatwe (Mt 11:28-30)
  • Daje mi życie wieczne i obietnice bycia na wieczność z nim (patrz post Cała Ewangelia)
Oczywiście ta lista nie wyczerpuje cech Boga, w którego wierzę, jednak z uwagi na długość tego posta wypisałem tylko te, które są ważne, aby pamiętać o nich w życiu codziennym.


„[Ojciec chłopca] …jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam. A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: 'Jeżeli coś możesz', to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego. Zaraz zawołał ojciec chłopca: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu” - Mk 9:22-24

Jeśli będziesz wierzył, wszystko jest możliwe dla ciebie. Jeśli wierzysz choć trochę, to możesz prosić o więcej wiary, aby mogło cię spotkać i to, co wymaga więcej wiary. Wniosek z tego jest taki, że Bóg może wykorzystać nawet najmniejszą cząstkę twojej wiary, jeśli ją masz, jeśli przychodzisz z tym do niego.

W liście do Hebrajczyków (według biblii warszawskiej) jest 20 razy użyty zwrot „przez wiarę” (w oryginale „Dzięki wierze”). Rozdział 11 jest rozdziałem wychwalający Bożych bohaterów pokazujący, że wszystko, co osiągnęli, zawdzięczają właściwie tylko swojej wierze (i oczywiście Bożej łasce)

„... którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom, zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podniesieni zostali z bezsiły, stali się silni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska. Kobiety otrzymały z powrotem swoich zmarłych przez wskrzeszenie […] byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani. Ci, których świat nie był godny, tułali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. I ci wszyscy poświadczeni przez wiarę nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, ponieważ Bóg co do nas lepsze coś przewidział, aby nie zostali uczynieni doskonałymi bez nas” - Hbr 11:33-40 (paraf dosł)

Dziś mówimy do naszych dzieci, że jeśli będą jadły dużo warzyw i witamin to będą silne tak samo Jezus powiedział do swoich dzieci, że jeśli będziemy mieli wiarę, to będziemy czynić cuda i żyć jak wyżej wymienieni bohaterowie wiary:

„Zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie” - Mt 17:20

„Tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam” - Mt 11:24

Na koniec świadectwo z mojego życia: Ostatnio jestem doświadczany jak glina w piecu: Nie mam mieszkania, nie mam zdrowia, nie mam pieniędzy, mam za to długi, problemy i cierpienia. Mógłbym powiedzieć, jak Job, że przyjdzie mi niedługo niechybnie umrzeć. Dzięki Bogu na ratunek przyszło mi słowo Boże: „usprawiedliwiony z wiary żyć będzie”. Zacząłem żyć wiarą w lepsze jutro na przekór faktom mnie otaczającym. Zacząłem uwielbiać Boga pomimo fizycznego cierpienia płaczu. I wiecie co? Moje problemy nie znikły, ale znikło moje ich odczuwanie. Tak jakby zmalały do nic nieznaczących błahostek. Teraz wiem, że aby przeżyć ten czas, muszę karmić się wiarą. Wiarą w to że po każdej nocy przychodzi poranek. Wiarą w Boga, który trzyma w swoich mocarnych rękach mój los i Boga, który nagradza tych, którzy go szukają (Hbr 11:6)

„Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja i miłość. Te trzy.” - 1Kor 13:13

„Nie bój się, tylko wierz !" - Mk 5:36

 A co daje żywa wiara i czym ona jest, uzupełniłem w poście: Moc wiary w prawdę.Polecam.

sobota, 12 lutego 2011

Jak bardzo kocha cię Bóg ?

Na tytułowe pytanie, które postawiłem w poście Boża Miłość, można odpowiedzieć w sposób inny niż pisałem wtedy. A mianowicie:

"Albowiem tak Bóg umiłował świat (czyli ciebie), że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony." - J 3:16-17

"...w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej." - Flp 2:6-8

"...Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę" - Hbr 12:2

"Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni" - Iz 53:5

"Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego"- Hbr 5:8-9



Pamiętaj to czego On doświadczył, miało spotkać ciebie!

Jezus dobrowolnie oddał swoje życie za ciebie, abyś ty mógł być włączony do Bożej rodziny i żyć wiecznie w raju !

Czy te obrazu wywołują w tobie szok i drżenie serca? To, co odczuwasz, jest właśnie efektem Trąby Joela, o której pisałem tutaj i jest jak najbardziej pozytywne.
"Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, który go wzbudził z martwych. I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy, wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża" - Kol 2:12-13

"Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą." - 1Kor 1:18

Ja osobiście bardzo lubię co najmniej raz w roku obejrzeć sobie film Pasja. Gdy patrze przez palce na masakryczne, nieocenzurowane drastyczne zdjęcia i wyobrażam sobie: "To mogłem być ja" wtedy serce moje drży świętą wdzięcznością, z której jak wierzę, wypływa moc Boża, o której pisał Ap. Paweł w 1Kor 1:18


Po dalszą porcje rozważań na ten temat zapraszam do posta: Co dla ciebie zrobił Jezus ?

Trąby Joela

Jednym z głównym zajęć, jakim zajmują się nauczyciele w IHOP, jest zgłębianie biblii odnośnie do czasów ostatecznych. Jednym z koronnych wykładów, jaki prezentują na ten temat, pochodzi właśnie z księgi Joela.

„... ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków” - J 3:19-20

Ludzie na całym świecie zatwardzają swoje serca na światło, tkwiąc w grzechu a jednoczesne w strachu i lęku przed potępieniem. Często ten strach jest dla nich nieświadomy, ale w praktyce determinuje prawie każdy ich ruch. Ludzie próbują się zabezpieczać, wydając ogromne ilości środków, wciąż tkwiąc w grzechu. Zrobią wszystko z wyjątkiem przyjścia do Boga, aby zyskać ułudę bezpieczeństwa, która wydaje się im lepsza niż rezygnacja z ulubionych grzechów i przyjęcie światła, którego po prostu nie znają. Gdyby znali, wiedzieliby, że wybranie światła opłaca się jednak bardziej. Ułuda jednak nie wystarcza, aby czuć się bezpiecznie. Cytując Neila T. Andersona z książki „Zwycięstwo nad Ciemnością”, ludzie na całym świecie boją się wszystkiego z wyjątkiem Boga! Strach ten (strach przed karą), nie ma nic wspólnego z bojaźnią Bożą, którą jest okazanie szacunku i respektu.

Konsekwencją zatwardzania serca jest obrastanie w skorupę, przez którą Bóg chcąc nas uratować, musi się przebić. Im grubsza ta skorupa tym mocniej On musi w nią uderzyć. Bóg już nie raz „karał” Izraela za zatwardziałość suszami (np. Jer 14:2-8), najazdami militarnymi czy innymi klęskami. Jednak to wszystko jest niczym w stosunku do czasów ostatecznych, które biblia zapowiada, że mają nadejść. Szacując, że będą one niedługo można powiedzieć, że według biblii w ciągu 3,5 roku zginie 2,5 mld ludzi! Prawdziwa masakra.
Wiecie, dlaczego Bóg postarał się, abyśmy wiedzieli o zbliżającej się tak wielkiej masakrze ?

„Bojaźń Pana jest początkiem poznania” - Prz 1:7

Czytając biblie można zauważyć, że Bóg za każdym razem, zanim wylał swój gniew na ziemie, po pierwsze ostrzegał i to bardzo długo, a po drugie zawsze dawał jakieś wyjście w celu uniknięcia tego gniewu. Nigdy nie zostawił nas bez szans! Jak wierzą nauczyciele z IHOP, księga Joela jest właśnie takich ponadczasowym ostrzeżeniem dla nas dzisiaj.
Jest tam mowa o zbliżającym się kataklizmie jako kara za odstępstwo Izraela. Symbolem tego zbliżającego się kataklizmu (inwazji militarnej) jest sygnał trąby. Trąby w czasach biblijnych używano w dwóch przypadkach. W czasie zbiórki na wojnę lub w czasie ogłaszania czegoś bardzo ważnego (np. przemówień Mojżesza)

„Zatrąbcie na rogu na Syjonie! Krzyczcie na mojej świętej górze! Niech zadrżą wszyscy mieszkańcy ziemi, gdyż nadchodzi dzień Pana, gdyż jest bliski!” - Joe 2:1

Ta trąba ma nas przerazić! Nastraszyć. Zmobilizować. Ma nam uświadomić, że wróg jest u bram i że musimy zacząć coś robić. Zerwać się ze swoich wygodnych posadek i przejrzeć na oczy, że sytuacja jest tragiczna.

Przy okazji zwróćcie uwagę, że w Joe 2:11 oraz Joe 2:25 jest powiedziane bardzo wyraźnie, że armią, która ukarze Izraela, jest armia Pana, a nie armia diabła (Zobacz artykuł Suwerenność Boga)

Dzisiaj też słyszymy pierwszą trąbę Joela, są nią wszelkie informacje na temat czasów ostatecznych. Filmy, książki, artykuły. Zwróćcie uwagę, że gdy ludzie czytają o tym, ich serca wpadają w strach! Nawet my zbawieni z łaski chrześcijanie też odczuwamy drżenie serc. I to właśnie jest Boży cel! Z jednej strony ostrzec niewierzących a z drugiej pobudzić wierzących do działania. Przykład Bożej Trąby znajdziecie w poście Jak bardzo kocha cię Bóg ?

Reakcje na dźwięk trąby (ostrzeżenia) mogą być zasadniczo tylko dwie:
  • Uciszanie trąby, „Ukamienowanie” proroka. Pozostawanie w okłamywaniu się, że będzie dobrze i dalsze trwanie w grzechu.
  • Nawrócenie się. Tzn szukanie drogi ucieczki, którą jest Jezus Chrystus z Nazaretu.
Zobaczcie, że po takim teście tzn reakcji na dźwięk trąby osądzenie tego człowieka na sądzie będzie bardzo łatwe.

Ok. Jeśli będziemy już postawieni na równe nogi oraz mieli świadomość tego, co się dzieje to, co mamy robić dalej? Joel mówi, aby zatrąbić w drugą trąbę:


„Zatrąbcie na rogu na Syjonie, ogłoście święty post, zwołajcie zgromadzenie! Zgromadźcie lud, poświęćcie zebranie, zbierzcie starszych, zgromadźcie dzieci i niemowlęta! Niech oblubieniec wyjdzie ze swej komory, a oblubienica ze swej komnaty!” - Joe 2:15-16


Treść drugiej trąby wygląda jak instrukcja przetrwania kary Bożej. Jest ona podobna do wypowiedzi Jezusa z Mat 25. Tam też jest mowa o tym, co mają zrobić prawdziwi wybrani Boży, aby spotkało ich wybawienie i wieczność z Bogiem.
Zobaczcie, że druga trąba jest skierowana ewidentnie do ludzi wierzących, aby nawrócili się „jeszcze bardziej”. Tzn, aby wyszli ze swojego letniego, niedzielnego chrześcijaństwa i aby stali się gorliwi. Tak jakby krzyczała: "Obudźcie się i działajcie!"
Zauważcie, że zanim nastąpi zatrąbienie na drugiej trąbie, muszą pojawić się ci, którzy realnie tego zapragną. Ten warunek ukryty jest w tajemniczym „być może” z wersetu 14:

„Kto wie, może pożałuje i zlituje się, i pozostawi błogosławieństwo, abyście mogli składać ofiarę z pokarmów i płynów Panu, waszemu Bogu” - Joe 2:14

Według interpretacji z IHOP Bóg chce powiedzieć: Jeśli będzie mnie gorliwie szukać i spełnicie poniższe instrukcje, to wtedy moja kara ominie was. Liderzy IHOP wierzą, iż poprzez budowanie domów modlitwy i wołanie (płacz kapłanów v17) dniem i nocą spełniają właśnie nakaz drugiej trąby.

Ponadto dla tych którzy się dostosują do wezwania obu trąb, tzn. spełnią listę poleceń (patrz też Dz 1:2) przewidziana jest nagroda:

„I wynagrodzę wam szkody lat, których plony pożarła szarańcza, konik polny, larwa i gąsienica, moje wielkie wojsko, które na was wyprawiłem” - Joe 2:25

„A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia.” - Joe 3:1

czwartek, 20 stycznia 2011

Co z tym końcem ?

Pisałem już o tym nie raz, na łamach tego bloga, że jako chrześcijanie jesteśmy bezpieczni (Nie bójcie się oraz Bezpieczeństwo Bogu) Dzisiaj chciałem przekazać wam Boży pokój, który przekracza wszelkie poznanie (Flp 4:7) którego doświadczyłem, gdy rozpocząłem zgłębianie tematu czasów ostatecznych. Paradoksalne prawda? Czytając księgę Apokalipsy, uspokoiłem się :)

Temu że chrześcijanie boją się czasów ostatecznych winne jest oczywiście kłamstwo diabła. Mógłbym tu zrobić długi referat teologiczny na ten temat, ale wydaje mi się, że długie posty nie spełniają głównej roli, jaką sobie postawiłem tworząc tego bloga, tzn. zachęcać.

A więc jeśli przyjrzymy się faktom, to w księdze Objawienia znajdują tylko 4 wzmianki o cierpieniu chrześcijan w porównaniu do bardzo dużej ilości informacji o przyszłej chwalę, jaką ci chrześcijanie będą mieć w wieczności. Dla przykładu zobaczmy pierwszy rozdział tej księgi, który objawia majestat Jezusa Pantokratora (kazanie na ten temat - 32 min)

„Głowa zaś jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna, a oczy jego jak płomień ognisty” - Obj 1:14

Czwarty rozdział objawia majestat nieba:

„Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie,[...] I zaraz popadłem w zachwycenie. A oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś” - Obj 4:1-2

Piąty rozdział objawiający powód do wielkiej radości

„I płakałem bardzo, że nie znalazł się nikt godny otworzyć księgę ani do niej wejrzeć. A jeden ze starców rzecze do mnie: Nie płacz! Zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawidowy i może otworzyć księgę, i zerwać siedem jej pieczęci” - Obj 5:4-5

I można by tak dalej stąd uważam, że lepsza jest nazwa księgi jako OBJAWIENIE niż Apokalipsa. Apokalipsa kojący bowiem z wielkim cierpieniem i końcem tego grzesznego świata. Pytanie czy nas chrześcijan to martwi ?

W roku 999 n.e. panował powszechny grzech i zepsucie moralne (całkiem jak teraz). Zasadniczo nikt nie miał wątpliwości, że pójdzie do piekła. Ponieważ ówcześni teologowie interpretowali słowa z biblii o tysiąc letnim królestwie jako czas do powrotu Jezusa i końca tego grzesznego świata ludzie popadli w tak wielką panikę, iż wielu chłopów w Europie nie zasiało pól, aby jeszcze zdążyć „nachapać” się grzesznego życia (że już nie wspomnę o masowych samobójstwach itd.) Gdy jednak dnia 1 stycznia roku 1000 n.e. ludzie obudzili się, a świat istniał nadal, wszyscy zaczęli świętować zwycięstwo grzesznego sposoby życia nad naukami kościoła. Tak powstała tradycja sylwestra (od imienia ówcześnie urzędującego papieża). Karnawał noworoczny ma więc tradycję antychrześcijańską, co jest powodem, dla którego prawdziwi uczniowie Chrystusa spędzają ten czas przed Bożym tronem niż na świętowaniu razem ze światem.

Wracając do tematu: Musimy uświadomić sobie trzy rzeczy i trwać w nich jako prawda z Bożego słowa. Po pierwsze: Koniec świata dla nas chrześcijan oznacza początek, oznacza to, na co czekamy - spotkanie z Ojcem, który jest miłością twarzą w twarz.

„Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem” - Flp 1:21
„Zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” - Flp 3:13-14

„Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany” - 1Kor 13:12

Po drugie: Koniec świata oznacza KONIEC SYSTEMU tego świata który stoworzył diabeł tzn. koniec ery grzechu i panowania diabła nad duszami ludzi(bezprawnego skądinąd). Oznacza koniec szans na grzeszne zachowania. Koniec możliwości wyskoczenia gdzieś na bok na jakieś nieformalne związki czy omijanie prawa. Czy nas chrześcijan to martwi ?

Ja osobiście uważam, że wielu chrześcijan wybierając Jezusa za swojego pasterza, zostawia sobie w głębi serca pewnego rodzaju furtkę zabezpieczającą nas na wypadek, gdyby Bóg zawiódł (co jest niemożliwością) tak jak zrobili to Ananiasz i Safira (Dz 5:1-10) i właśnie lęk przed utratą tej furtki sprawia w nas lęk przed końcem świata.
Wyzwól się od furtek. Zaufaj panu z całego swojego serca a oczekiwanie „sądu nad grzesznikami” będzie dla ciebie jak oczekiwanie przed wejściem na scenę gdzie zaraz otrzymasz Oskara.

„Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego” - Mat 25:21

Po trzecie w przeciwieństwie do tego, co starają się wmówić fałszywi prorocy w celu wywołania ogólnej paniki i chaosu (usprawiedliwiającego według wielu ich grzech tak jak w roku 999) koniec świata nie nadejdzie jutro, ani w 2012, gdyż Biblia mówi wyraźnie, że przed dniem Pana musi wypełnić się wiele proroctw, które na dzisiaj są raczej odległe np. odbudowanie świątyni w Jerozolimie.

Jako chrześcijanie powinniśmy przede wszystkim zacząć od Biblii, a nie od wróżek (np. Nostradamusa) czy nawet kaznodziejów bacząc, czy nie są przypadkiem fałszywymi prorokami, przed którymi ostrzega nas Jezus. Niestety dobry chrześcijan to taki, który zawsze ma pewną dozę ograniczenia zaufania do swojego pastora, księdza czy innego nauczyciela.

„I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu” - Mat 24:11

Przyznaje, że temat czasów ostateczny nie jest łatwy, jednak dla wierzącego nie ma rzeczy niemożliwej (Mk 9:23). Musimy podjąć ten wysiłek i prosić Boga, aby przez Ducha Świętego objawiał nam ten temat, w przeciwnym razie pomrzemy w psychozie strachu i kłamstwa. A mamy być przecież światłością i solą ziemi i nieść ewangelie pokoju. Aby ja nieść, najpierw sami musimy ją znać i nią żyć prawda ? :)

Jako dobry początek polecam stronę http://www.zarazwracam.org/.

Na koniec podsumowanie: Czasy ostatecznie niewątpliwie zaczęły się i dzień Pana zbliża się. Ucisk jest coraz większy, a czasu na nawracanie naszych przyjaciół jest coraz mniej. Bóg jednak zachęca nas, abyśmy nie bali się tak jak świat, ani ucisków, ani cierpienia, ani innych bólów porodowych jak trzęsienia ziemi, tajfuny, powodzie czy inne klęski.

„Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się znaków niebieskich, chociaż narody się ich lękają” - Jer 10:2

Dlaczego mamy się nie bać?  Dla tych którym nie wystarcza odpowiedź, że wszechmocny Bóg Ojciec się o nas zatroszczy, abyśmy nie musieli się bać, polecam post "Diabeł na smyczy" oraz Zwycięstwo Pana.

środa, 12 stycznia 2011

Cała Ewangelia

Ten post będzie niezwykły. Zazwyczaj ewangelię opowiada się ludziom niezbawionym idącym do piekła. Dzisiaj, na przekór, opowiem ewangelie wam - uczniom Chrystusa. Wierze, że odmieni to wasze życie tak samo, jak odmienia życia niewierzących.
Na podstawie książki Neila T. Andersona „Zwycięstwo nad ciemnością”.

Treść Ewangelii daje się sprowadzić do 4 punktów, które możecie zobaczyć po prawej stronie mojego bloga (nie chodzi tu o 4 prawa duchowego życia, choć są podobne) Większość chrześcijan słyszało, że Jezus Chrystus jest mesjaszem, który umarł za ich grzechy, że jeżeli przyjmą Go ich grzechy zostaną przebaczone i pójdą do nieba po śmierci. To jednak jest tylko połowa Ewangelii.

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć....” - Rz 6:23a

Rozwiązaniem kwestii grzechu i naszej duchowej śmierci jest śmierć Jezusa na krzyżu i otwarcie nam drogi do nieba. To jest pierwsza część Ewangelii.

„...lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” - Rz 6:23b

Zmartwychwstanie z Chrystusem do życia wiecznego (zmartwychwstanie naszego martwego ducha) to druga część Ewangelii.

Jaka jest różnica między chrześcijaninem, który przyjął pół ewangelii, a chrześcijaninem, który przyjął całą ewangelię ? Taka sama jak między zbawionym grzesznikiem a odkupionym świętym.

Żyjąc w pełnej ewangelii, tzn. mając świadomość, Kim jestem w Chrystusie, nasze życie może aspirować do życia Piotra z Dz 5:15 tzn. w pełni owocu ducha świętego i radości Pana, nawet tutaj na ziemi i w tym ciele.

Pamiętaj: twoje życie wieczne zaczyna się z chwilą przyjęcia ewangelii, a nie z chwilą fizycznej śmierci. Nie czekaj do końca ziemskiego życia na trwanie w radości Pana. Żyj nią już dzisiaj.

„A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. Kto ma Syna ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” - 1J 5:11-12

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zaadoptowane dzieci Boga


Dzisiaj rozmawiałem z jednym z moich przyjaciół i natchnęła mnie taka myśl. Przywołując temat zaczęty w poście Męska Odpowiedzialność cz1 o klątwie pokoleniowej, wiemy, że my jako synowie i córki z pokolenia naszych ojców i matek dziedziczymy ich schedę. Dziedziczymy wszystko! Rzeczy materialne, emocjonalne, a zwłaszcza duchowe.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, co będziecie dziedziczyć po swoich rodzicach? Bogactwa czy długi ? W świetle prawa można zawsze nie przyjąć spadku i dług nas omija, lecz w przypadku dziedziczenia emocjonalnego i duchowego nikt się nas nie pyta o zdanie czy chcemy ten spadek przyjąć, czy nie. On na nas spada przez tylne drzwi. Stąd przysłowie, jaki ojciec taki syn – klątwa (lub błogosławieństwo) pokoleniowe.

Niechcianym dziedzictwem emocjonalnym może być jak w przytaczanym przykładzie z poprzedniego posta charakter kłamcy (Abrahama), może też być nią niezaspokojona żądza władzy lub pieniędzy naszych ojców/matek albo ich „wrodzony” pesymizm. Duchowym dziedzictwem mogą być wszelakiego rodzaju klątwy demoniczne jak alkoholizm, nienawiść do jakieś wybranej grupy ludzi, choroby tzn. genetyczne jak rak itd... Czy rozpoznajecie już może, co do waszego życia przesiąkło z życia waszych rodziców ? Chcielibyście być od tego wolni i żyć według nowego rozdania ?

Uwolnić się od dziedzictwa duchowo-emocjonalnego jest naprawdę trudno. Sam się z tym zmagam i mam pewne doświadczenia. Na razie doszedłem do etapu psychiatrów i egzorcystów. Czy to jest skuteczne? Cóż, Bóg może użyć różnych metod i ludzi, ale zawsze na końcu chwała i tak musi należeć się jemu.
Ostatecznie wolność od tego (nie zawsze chcianego) dziedzictwa jest tylko w jeden sposób – radykalne odcięcie i totalna przemiana serca i umysłu, którą może uczynić tylko Bóg. Jak jednak odciąć się i wciąż trwać w V przykazaniu oraz innych wersetach biblii odnośnie szacunku do rodziny?

„A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego” - 1Tym 5:8

Gdy poszukiwałem w sercu i umyśle odpowiedzi na to pytanie, nagle przyszło duchowe olśnienie: Przecież ja jestem adoptowany! Bóg mój jedyny Ojciec i stworzyciel w swojej woli umieścił mnie pod opiekę do ziemskiej rodziny pewnego mężczyzny i kobiety, których On uznał za najlepszych dla mnie (w swojej suwerennej i genialnej woli), w myśl tego, co dla mnie przewidział, abym osiągnął, gdy dorosnę. Jestem więc pod opieką rodziców, którzy w sensie duchowym nie są nimi, bo duchowym Ojcem (i matką) jest tylko Bóg. Pamiętacie z powieści o Harrym Poterze, on również jako czarodziej został podrzucony do ziemskiej rodziny nie-czarodziejów i gdy dorósł, musiał wrócić do swoich prawdziwych korzeni. W naszym przypadku są to Boże korzenie dziedziców królestwa Bożego.

Często mówi się, że to Bóg nas adoptował (pewnie sam tak kiedyś pisałem) jednak dzisiaj, gdy to przemyślałem, nie zgadzam się z tym. Bóg jest naszym Ojcem i stworzycielem. Nie adoptował nas, ale nas zrodził. Jest więc naszym pierwszym Ojcem, o co sam się upomina:

„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” - Mat 23:9

Jeśli więc On jest naszym ojcem czemu nas „porzucił” na „pastwę” ziemskich rodziców? Po pierwsze Bóg nigdy nie porzuca (Hbr 13:5) tylko dał nas naszym rodzicom w przechowanie.

„Oto dzieci są darem Pana, Podarunkiem jest owoc łona” - Ps 127:3

Po drugie w przeciwieństwie do analogii z przytoczonej powieści, Bóg zrobił to nie z powodu własnej słabości, ale ponieważ chciał nas w ten sposób przygotować do wieczności z nim, nauczyć wielu rzeczy, a także użyć do swoich celów przynoszących mu chwałę. Bóg przecież wszytsko czyni z powodu miłości.


Adoptowane dzieci mają szacunek do swoich przybranych rodziców (z wdzięczności za wychowanie) jednak prawdziwym, wyższym szacunkiem będą (albo powinni) darzyć swoich biologicznych rodziców (którzy ich „stworzyli”) i jest to usprawiedliwione. Tak samo i my, jeśli będziemy mieli szacunek do ziemskich rodziców jako do rodziców przybranych, będziemy usprawiedliwieni za ewentualne odwrócenie się od nich, gdy okaże się, że ich dziedzictwo jest dla nas wysoce szkodliwe. Nawet jednak po tym odwróceniu, przez wzgląd na szacunek możemy (a nawet powinniśmy) już jako wolni i niezależni ludzie starać się wynagrodzić trud, jaki nasi ziemscy opiekunowie włożyli w wychowanie nas. Pomagając im, żyjmy już jednak własnym dziedzictwem synów i córek Boga Żywego.

Tak więc jeszcze raz: Gdy przesiąkniemy świadomością, że jesteśmy dziedzicami królestwa Bożego, wtedy dziedzictwo ziemskie nie będzie nas już dotyczyć. Będziemy mogli w sensie duchowym zrzec się go (choć niestety często będzie to oznaczało również zrzeczenie się tej materialnej części) i żyć z nowym dziedzictwem Chrystusa. Pytanie co jest dla nas bardziej interesujące i wartościowsze ?

„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie” - 1P 5:10

Dzięki Bogu nie wszyscy muszą stawać przed takim ciężkim wyborem, bo w wielu przypadkach klątwa pokoleniowa jest błogosławieństwem pokoleniowym. W takich przypadkach możemy przyjąć dziedzictwo naszych przybranych ziemskich rodziców zarówno materialne i jak i duchowe, a nad emocjonalnym zawsze warto trochę popracować, bo ludzi idealnych to ja jeszcze nie widziałem :)

czwartek, 6 stycznia 2011

Powrót do godności

Ostatnio jak pewnie zauważyliście (po ilości postów) przechodzę bardzo trudny czas. Jednak ku świadectwu powiem, że Bóg mnie nie opuścił, wręcz przeciwnie współdziała ze mną ku wyzwoleniu z trudności.
W noc sylwestrową byłem na zgromadzeniu sympatyków fundacji 24/7 i domów modlitwy i otrzymałem tam dzięki Bożej łasce dwa potężne narzędzia do walki z przeciwnościami. Dzisiaj chciałem się z wami tym podzielić, ponieważ wierzę, że nie tylko ja zmagam się z takimi problemami, a narzędzia te są bardzo uniwersalne.
 
Kluczowym zdaniem jest Powrót do Godności Dziedzica, ale też powrót do godności w ogóle.

Rozpatrując sytuację syna marnotrawnego (Łk 15:11-24) gdy już roztrwonił i zużył profity z grzechu, jakiego się dopuścił względem ojca, możemy dostrzec, iż zrobił on właśnie to, co i my musimy zrobić: WEJRZEĆ W SIEBIE i stanąć w prawdzie.

„A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę” - Łk 15:17

„Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie” - Łk 15:18

Prawda, którą dostrzegł ten syn o tym, iż ma do kogo pójść po pomoc, niezależnie od wielkości jego upadku, otworzyła drzwi do uzdrowienia!

A jak zareagował Ojciec ? Wszyscy to znamy: wybiegł do oczekiwanego przez siebie syna i wybaczył mu natychmiast. Mało tego, że mu wybaczył, ale dosłownie wskrzesił go z martwych (stanu złamania ducha), do godności jaką miał od początku.

„Ojciec zaś rzekł: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi” - Łk 15:22

Tu mała dygresja:

Szata jest symbolem odzwierciedlającego czystość naszego życia. Biblia mówi o starym życiu, abyśmy mieli je w odrazie, przywdziewając nowe życie obmyte krwią Chrystusa.

„ ...mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało” - Jud 1:23

„Któż to są ci przyodziani w szaty białe i skąd przyszli? [...] To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka” - Obj 7:13-14

Pierścień jest symbolem władzy. Posiadają go ludzie odpowiedzialni do decydowania o sprawach ważnych cieszących się zaufaniem i poważaniem wśród innych. Jezus dał nam taki pierścień:

„Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie” - Mat 18:18

Sandały są symbolem synostwa. Statusu społecznego. W tamtych czasach sandały nosili tylko ludzie ważni lub bogaci. Zdecydowanie odróżniało ich to od reszty społeczeństwa.

„Nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego” - Rz 12:2

Przemienienie umysłu, o którym mówi Paweł to właśnie powrót, do godności którą daje nam Bóg, gdy do niego wracamy, ale też, gdy mu pozwolimy (patrz Łk 15:15-32 historia o Starszym bracie)

Gdy więc podejmiesz decyzje o tym aby zawrócić ze ścieżki tkwienia w potępieniu i przyjdziesz do Ojca wtedy:

„I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię.” - Obj 21:5

„I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy” - Kol 2:13

Prawda jest taka, że Nie jesteśmy już niewolnikami grzechu! Jesteśmy wyzwoleni przez krew Jezusa i nie ma już dla nas żadnego potępienia.

„Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” - Rz 8:1

Odklej się od grzechu, z którym nauczyłeś się żyć ! Nie daj sobie wmówić, że tak już zawsze musi być!

„Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?” - Rz 6:1-2

Diabeł chce nas okraść z godności, abyśmy wstydzili się przyjść do ojca. Wmawia nam kłamstwa o naszej beznadziejności. On chce, abyśmy użalili się nad sobą i stracili wszelką nadzieje.

Są chwilę, że dobrze jest się użalić nad sobą i wylać wszelkie smutki przed Boży tron (patrz 1Sam 1:10-15) jednak jeśli trwamy w permanentnym użalaniu się nad sobą (jak ja ostatnio), wtedy gorszymy ludzi dookoła siebie i zrażamy ich do siebie.

Może powiem to w ten sposób, w jaki ja to zrozumiałem: Jeśli szukasz drugiej połówki swojego życia, to nie zaczynaj przedstawiania się od tego, że przyszło ci karmić się omłotem świńskim, lecz raczej pokaż swój płaszcz, pierścień i sandały, a wtedy osoba ta dostrzeże w tobie wartościowego kompana/kę do spędzenia reszty swojego życia. (Zobacz też post Dom na skale)

Zróbcie więc to, co ja: Stańcie w prawdzie, przywdziejcie wypolerowaną i piękną Bożą Zbroję, a zwłaszcza miecz ducha i walczcie o swoją godność w oczach ludzi, jak i w swoich własnych.

„Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” - Ef 6:17
 
✞