środa, 13 czerwca 2018

Francine Rivers - Sylas - Synowie pocieszenia cz 5

Po przeczytaniu pierwszej części z serii "Synowie pocieszenia" autorstwa Francine Rivers Duch wyraźnie wskazał mi abym w następnej kolejności przeczytał część piątą przedstawiającą Sylasa towarzysza Apostoła Pawła.

Autorska już na wstępie bardzo mocno podkreśla, że przedstawiona w książce historia jest tylko jej subiektywną propozycją wydarzeń, które opisują biblijne listy Ap. Pawła, Dzieje Apostolskie, a także po części Ewangelie. Wielkim wyzwaniem jest połączyć w całość wzmianki historyczne w źródłach biblijnych i pozabiblijnych, aby poukładać je w jedną całość, a jeszcze większym jest dodanie do nich esencji wypełniających tak aby tworzyć jedną całość nadającą się na powieść. Zadanie to jest tym bardziej trudne że dotyczy ono okresu kluczowego w dziejach rodzącego się chrześcijaństwa i nawet najdrobniejsze sprawy z tego czasu bardzo silnie rzutują na dzisiejszy ich odbiór, który zupełnie inaczej widzą różne grupy chrześcijan. Dla przykładu można podać katolików którzy odrzucają to, że Ap. Piotr miał żonę kończąc na protestantach, którzy twierdzą, że Ap. Piotra nigdy nie było w Rzymie. Ponadto mnie osobiście razi uległość Francine wobec tezy jakoby Ap. Paweł miał mieć problemy z widzeniem.

Trudności te wskazują, że w zasadzie niemożliwe jest aby teologicznie dopasować się do wszystkich. Czytając Sylasa widziałem bardzo silne starania autorki aby być "poprawnym politycznie" co dla mnie osobiście odbija się na minus. Niestety pomimo to denominacja przed zielonoświądkowa z której wywodzi się Francine odbija duży wpływ na to jakie biblijne fakty przedstawia książka, a jakie fakty pomija. Dla przykładu dla mnie zabrakło w niej aspektu duchowości. W książce nie ma ani słowa o modlitwie innymi językami! Nawet pięćdziesiątnica przedstawiona jest bardziej cieleśnie niż duchowo. Ap. Paweł, który sam o sobie powiedział, że modli się na językach więcej niż inni (1kor 14:18) przedstawiony w książce jest jako ktoś kto modli się tylko zrozumiałym językiem i wcale nie tak dużo. Moim zdaniem autorka nie rozumie duchowych aspektów chrześcijaństwa i dlatego też książka skrupulatnie pomija wszystkie te aspekty życia i nauczania Pawła, które dotyczą tych aspektów. W zasadzie na podstawie tej książki można by odnieść wrażenie, że rozdział 14 z pierwszego listu do koryntian nie istnieje. Jest to moim zdaniem ogromna wada tej książki i niestety eliminuje ją jako książkę dla młodych jeszcze nie dojrzałych w poznaniu więżących, aby im po prostu nie wykrzywiać poznania.

Kolejnym aspektem jest namaszczenie Francine do bycia ewangelistą. Niestety Ewangeliści mają tendencje do zaniedbywania budowy struktur i tego wszystkiego czym zajmują się apostołowie - budowania kościoła. Moim zdaniem Francine nie tylko nierozumie Nowo Testamentowej roli apostołów, ale także podświadomie podkopuje ich pracę. Niestety odbija się to w książce podczas portretowania bohaterów, którzy w zdecydowanej większości w rzeczywistości reprezentowali typ namaszczenia apostolskiego, a Francine przedstawia ich jako apostołów tylko z nazwy, a w praktyce nadając im cechy typowe dla rasowych ewangelistów. A przecież to nikt inny jak Ap. Paweł odebrał od Jezusa "tajemnice odwieczną" tzn. czym jest KOŚCIÓŁ oraz jak ma on wyglądać i jaka jest jego rola na ziemi. O tym w książce niestety ani słowa, co jest wielką stratą.

Autorka przez tę książkę próbuje nam powiedzieć, że do zwycięskiego życia z Bogiem wystarczy tylko wiara, którą w zasadzie myli z nadzieją. Gdzieniegdzie jej bohaterowie cytują Biblię, ale moim zdaniem brzmi to trochę jak "nowa łata do starego bukłaka". Po prostu widać, że są to wstawki pisane z "innego ducha" przez innego autora. Według Francine samo ufanie w rychłe przyjście Jezusa i w to, że Jezus przecież zmartwychwstał grzebiąc nasze grzechy wystarczy, aby przełamać omawiane w książce problemy takie jak depresja, klimat duszewności, presje tego świata itd.... Cóż, Ja mam co do tego inne zdanie i tego też zabrakło mi w tej książce - motywowania do życia życiem zwycięskim i opartym o ducha, a nie duszę i jej słabości. No, ale czy można mieć wszystko na raz?

Mimo tych wad książkę czyta się bardzo dobrze: miękko i przyjemnie. Nie jest to książka typu kazanie lub wykład Pisma po którym można być przeładowanym lub skonfrontowanym, ale jak już mówiłem jest to powieść z drobnym akcentem romansu. Za każdym razem po przeczytaniu rozdziału czułem się przyjemnie rozluźniony, zaciekawiony dalszej akcji, a także cudownie podniesiony na duchu i zachęcony do głębszego zainteresowania sprawami królestwa Bożego zamiast na cielesnym życiu doczesnym. To się Francine naprawdę udało, że czytając jej książki przybliża się Królestwo do serca człowieka.

Książka bardzo skutecznie zachęca nas do głoszenia ewangelii. Nie poprzez nakaz, ale poprzez nieustanne konfrontowanie się z przykładem bohaterów książki: Ewangelisty Pawła (jak to dziwnie brzmi) i jego gorliwości w nieustępowaniu, aby pozyskać jak najwięcej dusz, oraz Ewangelisty Piotra, który nauczał przykładem swojej złamanej dla Chrystusa duszy. Choć książka ta nie jest podręcznikiem jak być ewangelistą w zasadzie zawiera wszystko co w takim podręczniku być powinno: przykłady, wyzwania, trudności, praktyczne rozwiązania..... Cytując fragment rozważań wewnętrznych Sylasa, które włożyła mu w usta Francine (ewangelistka) na temat oporu wobec Dobrej Nowiny:

"Ileż to razy byłem świadkiem, jak na Dobrą Nowinę reagowano z gniewem i pogardą? Większość ludzi nie chciała słuchać słów prawdy, a tym bardziej w nie wierzyć. Przyjąć dar Chrystusa oznaczało przyznać, że wszystko na czym opierało się dotąd swoje życie nic nie dało. Oznaczało poddanie się przez człowieka potędze większej niż on sam. Niewielu chciało poddać się czemukolwiek poza własnymi żądzami. Jakże często trwamy w próżności, wciąż próbując odnaleźć własną drogę podczas gdy jest tylko jedna prawdziwa droga."

Autorka przenosząc nas w czasy drugiej połowy I wieku prezentuje rozprzestrzenianie się Królestwa Bożego i dobrej Nowiny w niespotykany dzisiaj sposób. Dosłownie jako żęcie dojrzałego ziarna które tylko czeka aż ktoś im przyniesie choćby ziarenko Dobrej Nowiny. Gdziekolwiek pojawią się apostołowie od razu znajdują się wpływowi i ważni ludzie podstawieni przez Boga, którzy momentalnie i bardzo gorliwie (nie to co dzisiaj) nawracają się i prawie następnego dnia są gotowi iść i nieść Ewangelię dalej, nie mówiąc już o gotowości poświęcenia dla Jezusa WSZYSTKIEGO. Czytając te historie wiedząc, że są przecież autentyczne zadawałem sobie pytanie: Dlaczego dzisiaj nie jest to tak proste jak kiedyś? A może jest, tylko ja tego jeszcze nie odkryłem. Dlaczego dzisiaj ludzie nie wytrzeszczają oczu gdy mówi się im zmartwychwstaniu i ratunku od potępienia w bezpłatnej ofercie Jezusa Chrystusa? Odpowiedz niestety jest smutna.... z powodu zaszczepienia ich serc przez religię, ale o tym innym razem.
Podsumowując książka ta jest warta przeczytania jako odprężenie od ciężkich teologicznie lektur, ale trzeba mieć świadomość jej bardzo istotnych wad, które mogą zniekształcać nasz odbiór Pisma i traktować jej treść tak jak sugeruje sama autorka - przez pryzmat Biblii.





środa, 30 maja 2018

Francine Rivers - Kaleb - Synowie pocieszenia cz 1

Seria "Synowie pocieszenia" autorstwa Francine Rivers to seria pięciu książek przedstawiająca pięciu Biblijnych mężów Bożych. Seria jest analogiczna do "Rodowodu Łaski" gdzie autorka przedstawia pięć kobiet które jako jedyne zostały wymienione imiennie w rodowodzie Jezusa Chrystusa.
W serii "męskiej" autorka prezentuje bohaterów których Biblia nie stawia jako głównych bohaterów, a raczej w ich cieniu, a którzy mimo to zmienili wieczność. Niewprawni czytelnicy Słowa mogą przez to nie dojrzeć głębi znaczenia tych bohaterów. Francine podnosi więc ten fakt i oddaje im tym samym należny im hołd.

Pierwsza książka z serii przedstawia więc postać - Kaleba syna Jefunnego. Autorka w typowy dla siebie sposób wypełnia przestrzeń pomiędzy biblijnymi faktami na temat opisywanego bohatera domysłami i beletrystyczną fabułą nadając książce niesamowity klimat, który przenosi czytelnika w czasy począwszy od Egipskich plag z księgi Wyjścia, aż do początków księgi Sędziów.

Cała akcja książki opisywana jest oczami Kaleba. Autorka ani na chwile nie oddala czytelnika od głównego bohatera co sprawia, że niejako utożsamiamy się z nim i poznajemy jego bogate życie wewnętrzne, najdrobniejsze nawet potyczki w sercu czy codzienne wybory - iść za Bogiem czy za niewiarą innych.

Kaleb okazuje się być człowiekiem wielkiej wiary. Wiary, która daleko wyprzedza pokolenie w którym przyszło mu żyć. Wiary której potrzebuje każdy z nas - uczniów Jezusa. Przykłady wyzwań jakimi musiał podołać Kaleb przez całe swoje życie takie jak odrzucenie, ryzyko narażenia się, przełamanie słabości czy poskromienie własnego temperamentu pozwalają nam wznieść się nam samym na poziom, który podoba się Bogu.

Moim zdaniem najlepszą cechą tej książki jest zaprezentowanie w niej standardu Bożego i jego wymagań względem każdego z nas. Gdy ją czytałem książka ta konfrontowała mój letni styl życia i pokazała, że radykalność dla Boga nie jest, aż tak trudna jak by się wydawało. 

Skoro Kaleb w czasach Starego Przymierza potrafił to ja który mam Ducha Świętego w sobie tym bardziej potrafię !

 



wtorek, 7 listopada 2017

Kim jest Jezus ?

"Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?   

 A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków.

On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie?" -  Mt 16:14-15

Gdy narodziłem się na nowo i miałem dziecięce poznanie Jezusa mogłem powiedzieć tylko kilka teologicznych frazesów, których znajomość nie jest tożsama z ich zrozumieniem takich jak to że:


  • Jezus jest Bogiem, PANEM i zbawicielem świata (J 4:42),
  • Jezus jest moim osobistym zbawicielem przez którego mam dostęp do Ojca (Ef 2:18),
  • Jezus jest przyjacielem i starszym bratem (J 15:14),
  • Jezus jest "Drogą, Prawdą i Życiem" (J 14:6),
  • Jezus jest wcielonym Słowem Boga (J 1:16), 
  • Jezus jest pierworodnym wszelkiego stworzenia i obrazem samego Boga (Kol 1:15)
  • Jezus jest filarem który podtrzymuje WSZYSTKO swoją mocą (Hbr 1:3) 
  • Jezus jest JEDYNYM pośrednikiem miedzy nami a Bogiem (1Tym 2:5)
Dzisiaj po 8 latach poznawania Jezusa ciągle na nowo mogę powiedzieć także że:
  • Jezus jest pełen łaski i który wybacza KAŻDY grzech oraz czyni sprawiedliwym nawet grzeszników (J 1:14, Rz 8:30),
  • Jezus jest Pantokratorem - władcą wszystkiego i należy mu się szacunek (Obj 1:8), 
  • Jezus jest jak muskularny gladiator, który gromi siły ciemności, które mnie wiążą i atakują,
  • Jezus jest obrońcą, który zawsze jest ze mną i nigdy nie jestem sam nawet w ciemnej ulicy z bandziorami,
  • Jezus jest hojny i obdarza tu i teraz darami (bogactwem i mocą) każdego kto się do niego przyznaje przed ludźmi, którzy go nie nawiedzą, oraz tych którzy są mu posłuszni ponad własny egoizm i wygodę,
  • Jezus jest gwarantem bezpiecznej przyszłości w czasach, które jej nie dają,
  • Jezus jest cierpliwy i czeka spokojnie, aż ludzie przyjdą do niego nawet wtedy gdy diabeł zagarnia rękawami ludzie dla siebie,
  • Jezus jest mądrzejszy niż my i to on wie lepiej jak powinna działać rodzina, małżeństwo, finanse, kościół i wszystko to co (on) stworzył i zaplanował aby było i działało,
  • Jezus jest głową kościoła, który jest jego ciałem i który wykonuje w jego miejsce misje pojednania ludzi z Bogiem na ziemi oraz misje "niszczenia dzieł diabła", a także nauczania o prawdzie aż do czasu aż Jezus przyjdzie ponownie ! (Kol 1:18, 1J 3:8, 2Kor 5:20)
  • Jezus jest pełen miłości i wiary ! (1Tym 1:14) 

Czy dla ciebie dzisiaj Jezus też jest tym wszystkim czy może jest dla ciebie tylko pionkiem w ręku swojej matki albo martwym wiszącym na drzewie biedakiem?

"A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego."- Mt 16:16


Zobacz też posty:
"Krzyż wolności" , "Miłość Jezusa" , "Dar" oraz "Zwycięstwo w Chrystusie"



"A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź!" - Obj 22:17

Panie czekamy na ciebie Panie ! Przyjdź i zrób porządek z tym światem !

 

piątek, 6 października 2017

Jeden pośrednik

"Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus" - 1Tym 2:5

Co znaczy słowo pośrednik? Słownik języka polskiego definiuje to słowo jako osobę załatwiająca jakieś sprawy pomiędzy dwoma stronami które mogą być w konflikcie lub czegoś od siebie chcieć. W tym przypadku stronami są człowiek i Bóg. 

Pośrednik jest kanałem łączności pomiędzy stronami gdy istnieje pomiędzy nimi duży dystans (na skutek grzechu i nieodrodzonej jeszcze natury u tych którzy nie zdążyli jeszcze przyjąć zbawienia). Gdy Bóg jest daleko człowiek aby się z nim skontaktować potrzebuje pośrednika.

Dla mnie lepszym słowem jest "mediator" gdyż pośrednik ma skojarzenia handlowe a mediator wypełnia też inną bardzo ważną rolę. Jezus jako mediator nie tylko zanosi nasze prośby do Boga oraz objawia nam wolę Ojca ale przede wszystkim udostępnia nam zbawienie (uniknięcie Bożego gniewu za nasze grzechy) w jego krwi przelanej na krzyżu dla każdego kto wyzna go swoim Panem (Rz 10:9).

I tu mamy bardzo ważną uwagę którą podkreśla Ap. Paweł a wielu dzisiaj próbuje ją wypaczać. Pośredników pomiędzy człowiekiem a Bogiem jest..... TYLKO JEDEN !

Nie wielu, ale jeden. Tylko jeden i aż jeden bo jeden w zupełności wystarcza. Zresztą kto inny oprócz Jezusa mógłby ponieść tak wielką cenę aby nim być? Nikt z wyjątkiem Jezusa nie był bezgrzeszny (Rz 3:23), nikt wiec nie wypełnił zakonu i nikt nie był bez winy aby móc umrzeć za kogoś innego. Tylko Jezus. A gdy umarł już za wszystkich (1P 2:24), zmartwychwstał teraz wstawia się za nami. Sam Syn. On wstawia się za nami. Po co wiec ktoś inny, skoro to Jezusa Bóg wywyższył ponad wszelkie inne imię (Flp 2:29) ?

"Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami." - Rz 8:34

 A co z Marią jego matką ? Ona sama powiedziała: "Co wam [on] powie, czyńcie!" (J 2:5) Maria gdy już urodziła i wychowała Jezusa tak samo jak każda inna kobieta w Izraelu i nie tylko potrzebowała zbawiciela którym okazał się jej własny syn. To nie ona umarła na krzyżu za nas wszystkich bo posiadała własną winę która ktoś wcześniej musiałby zdjąć (w przypadku Jezusa usprawiedliwił go zakon). Są jednak "tacy" którzy mówią dziś, że załatwią u Boga coś zamiast Jezusa lub za jego plecami, a wiec wbrew jemu i wbrew woli Boga który ustanowił na pośrednika TYLKO JEZUSA.

Zastanówmy się kto uwielbia czynić zawsze wbrew woli Boga i na szkodę dla ludzi? Tak jest nim szatan i jego sługi chcące chwały zarezerwowanej wyłącznie dla Boga. Ten to szatan wmawia ludziom aby szukać innych pośredników i podszywa się pod Marię i innych zasłużonych Bożych ludzi (2Kor 11:14), aby tylko uszczknąć coś dla ciebie z chwały ale i zaszkodzić ludziom i Bogu.

Czy damy się na to złapać czy może będziemy wierni Bogu i jego Słowu, które mówi:

"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie." - J 14:6
 ✞


sobota, 5 grudnia 2015

Portal Cel i Szkoła Bożych Liderów

Ostatnio mało pisze gdyż skupiam się na dziełach trochę większych niż prowadzenie bloga (o których mam nadzieję w krótce was poinformować). Nie mniej zdarzają mi sie artykuły na stronie portalu CEL.

Polecam felieton artykułów ŚWIAT OKIEM FIZYKA oraz artykuł ŚWIAT DUCHOWY TO NIE ZABAWA mojego autorstwa na tym portalu.

Korzystając z okazji zapraszam także do zapoznania się z ogłoszniem trzeciej edycji SZKOŁY BOŻYCH LIDERÓW której jestem aktualnie uczestnikiem. Powiem krótko - każda cena jest warta aby przejść tą szkołę i móc poszerzyć się pod każdym względem od wiedzy Biblijnej, historycznej po duchową i to w praktyce. Polecam.

Już niedługo napiszę na ten temat coś wiecej....


niedziela, 20 września 2015

O miłości do imigrantów

Dzisiaj zamieszczam fagment głoszenia jakie odbyło się u mnie w domu z okazji cotygodniowej grupy domowej Kościoła Chwały (kto z Ochoty to zapraszam).

Temat niezwykle ważny w obliczu obecnych wydarzeń w Europie.

https://drive.google.com/file/d/0B_6q8iRh40DwTHBhT0REX3UzUWM/view?usp=sharing

wtorek, 14 lipca 2015

Boży Generałowie - Recenzja

Właśnie jestem po lekturze wydanej przez wydawnictwo Nadzieja dla Przyszłości książki Roberta Liardona „Boży Generałowie - sukcesy i porażki”.


Książkę uważam za genialną. Naprawdę widać, że autor poświecił całe swoje życie, aby wypełnić Boże powołanie dla swojego życia - gromadzenia faktów związanych ze słynnymi w Ameryce Bożymi sługami, którzy osiągnęli coś wiec niż inni.
Książka, choć omawia tylko 12 ze współczesnych (pierwsza połowa XX w.) Bohaterów Wiary i tak liczy sobie 430 stron. Omówienie wszystkich wielkich i zasłużonych dla Boga wymagałoby pewnie, ok dziesięć razy tyle wiec owe 430 jest dobrym kompromisem. W języku angielskim ukazały się kontynuacje prezentujące kolejnych wielkich, ale w języku polskim aktualnie mamy tylko tą - sztandarową pozycję.

Książka omawia nie tylko życia prywatne ludzi oraz ich służbę od kuchni. W pewnym sensie omawia też spory kawałek nieznanej polakom historii chrześcijaństwa. Genezy, wybuchu, rozkwitu i zmierzchu przebudzenia zielonoświątkowego i odnowienie działania Ducha Świętego w ciele Chrystusa, z którego owoców możemy korzystać do dzisiaj. Myślę, że każdy, kto chce choć trochę zrozumieć plany Boże dla świata oraz tego, co Bóg robi dzisiaj, ta lektora jest obowiązkowa. Czytając tę książkę, naprawdę otwierają się oczy, że Bóg jest wielki, nigdy nie śpi i nieustannie chce błogosławić ludzi. Jedyne co go ogranicza to brak robotników na żniwo.

Książka, choć nie jest podręcznikiem, a raczej wciągającą opowieścią z obfitą ilością fotografii ułatwiającą czytelnikowi wejść w klimat opisywanych czasów, buduje wiarę bardziej niż nie jedno kazanie czy głoszenie. Czytając, co Bóg faktycznie przez tych ludzi dokonał, co stronę pojawiało mi się w głowie zdanie „Panie! Chce tego tutaj!”. Wskrzeszenia, uzdrowienia, dopasowujące się buty na komendę, pojawiające się ze znikąd pieniądze jako nagroda opuszczenia kraju na wiarę, umierające bakterie na rękach, konfrontowanie szatańskich planów dzięki duchowemu wejrzeniu, podnoszenie się z alkoholizmu, depresji, biedy aż do służby będącej sięgnąć tysiące, a nawet miliony, to wszystko tylko ułamek tego, co przedstawia ta książką. A przecież opiera się ona na faktach łatwych do weryfikacji, gdyż postacie te są przecież autentyczne.

Autor nie wybiela opisywanych bohaterów. Wręcz przeciwnie bezlitośnie punktuje ich potknięcia i upadki w celu wyciągnięcia z nich przestrogi dla nowych pokoleń. Tytuł „sukcesy i porażki” doskonale opisuje zawartość książki. Uważam, że z opisanymi tu sytuacjami będzie w stanie uosobić się każdy, kto, choć raz spróbował kiedyś podjąć się pracy dla Pana. Autor tak samo, jak i ja, stawia tezę, że omówieni przez niego ludzie nie byli wcale jakoś specjalnie wyjątkowi, wręcz przeciwnie. Dzięki tej książce widzimy, że każdy z nas może stać się Bożym Generałem i że nie jest to aż tak trudne i niezwykłe jak diabeł chciałby, abyśmy myśleli. Jest co prawda pewna cena do zapłacenia i wiele pułapek, ale dzięki takim książkom jak ta nam, którzy kontynuujemy sztafetę, będzie dużo łatwiej.

Podsumowując – Boży Generałowie to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Boga lepiej niż tylko z obrazka i kilku fajerwerków w kościele.

sobota, 14 lutego 2015

Francine Rivers - Rachab

Dziś druga z pięciu książek "Rodowodu Łaski" Francine Rivers.

Rachab. Prostytutka z Jerycha. Druga kobieta wymieniona w rodowodzie Jezusa. I kolejna, która nie była Izraelitką. Co było takiego w niej, że znalazła się w linii Jezusa?

Kiedy Izraelici w końcu po 40 latach wędrówki po pustyni stanęli u brzegu Jordanu, pierwszym miastem jakie zobaczyli było Jerycho - miasto o potężnych murach, wydające się wszytskim nie do zdobycia. Pamiętajmy że Izraelici nie mieli przecież żadnych machin oblężniczych. Jozue zachęcony przez Boga że nic dla niego nie będzie niemożliwe, wysyła dwóch szpiegów, aby zbadali miasto, poznali ludzi, obejrzeli umocnienia i znaleźli jego słaby punkt. I tu pojawia się nasza bohaterka.
Jej dom był zbudowany tuż przy murach miejskich dzięki czemu widziała kto wchodzi i kto wychodzi miasta. Jak to się stało, że szpiedzy weszli do jej domu? Przecież według Prawa nierządnice się kamienowało, więc była dla nich nieczysta. Może nie wiedzieli kim jest? Ale jak nie rozpoznać kobiety, która ubiera się jak prostytutka, pachnie jak prostytutka i tak się zachowuje?

Tu wchodzi na scenę Francine. Autorka buduje całą historię, pokazuje co było takiego w Rachab, że spotkanie ze szpiegami w ogóle się wydarzyło. A poza tym, kto widział przyjmować szpiegów do swojego domu i ukrywać ich przed królem? Pamiętajmy, że Rachab okłamuje posłanników króla, ratuje szpiegów i nie dość, że pomaga im uciec, to jeszcze podpowiada, jak uniknąć pogoni!  Czy tak czyni ktoś, kto czuje się obywatelem miasta, ktoś kto jest patriotą? Oczywiście, że nie! Tylko dlaczego ona zrobiła to, co zrobiła?
Rachab była wyjątkowa wśród mieszkańców Jerycha. Uwierzyła w to, co mówiono o Izraelitach. Że ich Bóg wyprowadził ludzi z Egiptu, że pokonali królów Amoryckich po drugiej stronie Jordanu. Uwierzyła, że Bóg Izraela jest silniejszy niż wszystkie bożki Jerycha. Rachab zaufała Izraelitom i powierzyła im życie swoje i swojej rodziny licząc na to, że dzięki temu się jej zycie zostanie uratowane przez gniewem jedynego Boga.

Historia Rachab jest barwna, jak jej życie. Pojawia się miłość i odwaga. Każda kobieta może dostrzec w Rachab kawałek siebie. Tej zagubionej kobiety, która ma dość swojego losu i zaczyna walczyć o nową jakość w swoim życiu, a za odwagę i determinację zostaje nagrodzona.

Ta historia pokazała mi, że jestem taką kobietą jak Rachab. Mam swoje wady i zalety. I skoro ona nie znając Nowego Przymierza, stała się godna znalezienia się w genealogii Jezusa, to o ileż bardziej ja żyjąc w czasie Nowego Przymierza, mając nieograniczony dostęp do łaski Bożej, mogę być kobietą taką jak ona: pełną wiary, nadziei, odwagi, która porzuca stare, aby wejść w nowe, lepsze rzeczy. I nie ogląda się za siebie.

Rachab została matką Booza, a ten jak wiemy został mężem Rut...