Apostoł Paweł napisał:
"Dziwię się, że tak szybko odwracacie się od Tego, który was powołał w łasce Chrystusa, ku innej ewangelii. Jednak innej nie ma! Są tylko jacyś ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć Ewangelię Chrystusa." - Gal 1:7-8
Powyższe słowa znane i komentowane szeroko wskazują pewną biblijną prawdę, którą chciałbym dzisiaj omówić. Jak wiemy diabeł stworzył podróbki wszystkiego - także tego co nazywamy Ewangelią (dobrą nowiną) tak, aby ludzie odwracali się od tej właściwej do tej "zmyślonej".
Ale zaraz. Jak mogę mówić, że diabeł stworzył inną Ewangelie skoro Paweł mówi, że innej nie ma (i nie będzie)? To proste. To co Biblia nazywa Ewangelią czyli Dobrą Nowiną o zmartwychwstaniu Chrystusa, wymianie krzyżowej i w ogóle wypełnieniu Starego Przymierza i wejście w Nowe Przymierze, że to wszystko jest JEDYNĄ Ewangelią, czyli prawdziwe dobrą nowiną. Wszystko inne co ma pozory powyższych, wcale tą dobrą nowiną nie są. Są tylko ludzie, którzy nazywają te podróbki "dobrą nowiną", a są one tak naprawdę zwykłym kłamstwem. Mówiąc krótko zwiedzeniem. Tymczasem Ewangelia (ta prawdziwa) jest tylko jedna.
Owe fałszywe/zmyślone "Ewangelie" są zaprzeczeniem tej prawdziwej. Aby wiec zobaczyć, że współcześnie w kościołach dominują właśnie one trzeba najpierw poznać i zrozumieć tą, która jest prawdziwa. Tej o której mówi Biblia, a nie ludzie w koloratkach czy garniturach za kazalnicą. Aby nie pisać miliona stron spróbujmy wyciągnąć jak najgęstszą esencje. Kiedyś na początkach mojej drogi z Bogiem pisałem o tym trochę w poście Cała Ewangelia. Dzisiaj troszkę rozwinę i uporządkuje.
A wiec po pierwsze:
"Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę; i to nie z was — Boży to dar" - Ef 2:8
Jeżeli coś jest darem to znaczy, że jest "za darmo". Jest prezentem niezasłużonym. Czymś przeciwnym do czegoś co jest zasłużone i uczciwie zapracowane. Nie jest nagrodą ani wypłatą. Jest darem. Całkowicie niezależnym od uczynków i postawy obdarowywanego.
Dar trzeba jednak przyjąć. Jeśli ktoś wręcza mi dar, a ja nie wyciągnę swojej ręki i tego czegoś nie wezmę tak, aby opuściło rękę darczyńcy i znalazło się w mojej ręce to ów dar będzie tylko opcją - dla mnie bezużyteczną. Aby więc wziąć dar od Boga potrzebna jest wiara. To jest to absolutne minimum, którego wymaga Bóg, abyśmy mogli być zbawieni.
"Wiara", ale w co? Że Bóg istnieje? No wiec niestety to jest za mało (Jk 2:19). Wiara o której jest tutaj mowa to wiara w to, że Jezus jako TWÓJ PAN umarł wraz z twoim grzechem i zmartwychwstał bez niego:
"Jeśli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem, i w swoim sercu uwierzysz, że Bóg wzbudził Go z martwych — będziesz zbawiony" - Rz 10:9
"Znacie bowiem łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, dla was stał się ubogim, abyście Jego ubóstwem stali się bogaci" - 2Kor 8:9
"Tego, który nie znał grzechu, za nas uczynił grzechem, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Boga." - 2Kor 5:21
"On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy, umarłszy dla grzechów, żyli dla sprawiedliwości; Jego ranami zostaliście uzdrowieni." - 1P 2:24
Czyli DAR, który przyjmujemy przez WIARĘ w to, że powyższe wersety są prawdą DLA MNIE i ta całość jest nazwana ŁASKĄ. Czym jest łaska to znowu można by mówić tysiące kazań i zapisywać miliony słów. Ograniczmy się więc to tego, że ŁASKA to jest decyzja Boga, aby ten bardzo wielkiej wartości dar nam wręczyć pomimo, iż nasz stan moralny i duchowy jest fatalny oraz to, że ŁASKA to uczynienie przez Boga możliwym tego, aby ten dar w ogóle móc przyjąć. Czyli stworzenie możliwości przyjęcia go. Bo co mi z tego, że dar jest przygotowany skoro ja nie jestem w stanie po niego sięgnąć lub w ogóle o nim nie wiem. Czyli bez względu na to kim i gdzie jestem oraz bez względu na to co zrobiłem (lub czego nie zrobiłem) to, że usłyszałem o tym darze dla mnie i to, że NIC nie stoi na przeszkodzie abym go przyjął to jest ŁASKA.
Powyższe jest pierwszą częścią Ewangelii czyli prawdziwej dobrej nowiny. Kto ją przyjmie ten będzie zbawiony (czyli jego imię zostanie zapisane w księdze życia Obj 3:5): uratowany od kary, z biletem w ręku gwarantującym mu wieczne życie w niebie wraz z kochającym Bogiem. Kto zaś jej NIE PRZYJMIE bo np. kocha tylko siebie i swój grzech lub dlatego, że religia wmówiła mu, że zbawienie wymaga uczynków (np sakramentów) ten bez względu na owe uczynki zbawienia nie dostąpi i czeka go śmierć w jeziorze ognia (Obj 20:15), a więc wieczne cierpienie i odłączenie od Boga.
Drugą częścią ewangelii, którą pomija się w wielu kościołach jest fakt, że już tu na ziemi podczas ziemskiego życia możemy czerpać błogosławieństwo i siłę z mocy Bożej, która jest dostępna dla każdej zbawionej osoby (tej która przyjmie pierwszą cześć Ewangelii).
O tych korzyściach pisałem m.in. tutaj, tutaj i tutaj,
"[...] Bóg wskrzesił Jezusa spośród umarłych i posadził po swojej prawicy w niebiosach, nad wszelką władzą, zwierzchnością, mocą i panowaniem, i nad każdym imieniem, które można wymienić [...] wskrzesił [też] nas razem z Chrystusem i posadził w niebiańskich miejscach w Chrystusie Jezusie" - Ef 1:20-21; 2:6
"Jeśli wytrwamy [w wierze], to razem z [Jezusem] będziemy panować [ponad mocą diabła]" - 2Tym 2:12a
"Oto daję wam władzę, abyście deptali węże i skorpiony, i nad wszystką mocą wroga; i nic wam nie zaszkodzi" - Łk 10:19
Na tym jednak Dobra Nowina się nadal nie kończy. Nazwijmy to trzecią częścią Ewangelii.
"Chrystus wykupił nas od przekleństwa Prawa, stawszy się za nas przekleństwem” - Gal 3:13a
Dobra Nowina polega na tym, że jesteśmy wolni od Prawa. Rozwińmy to. Słowem "Prawo" Biblia nazywa zestaw nakazów i zakazów jakie Bóg dał poprzez Mojżesza dla narodu wybranego - swojego ludu, a poprzez nich całej ludzkości. Ponownie, aby uniknąć miliona słów skupmy się na esencji.
"...grzechu bym nie poznał, gdyby nie Prawo; bo i o pożądaniu bym nie wiedział, gdyby Prawo nie mówiło: Nie będziesz pożądał.” - Rz 7:7b
Celem prawa jest pokazanie/ujawnienie grzechu. Choć sama definicja grzechu to "minięcie się z Bożą wolą" to abym mógł zobaczyć grzech - rozpoznać go - muszę znać Boża wolę. Muszę to mieć czarno na białym, abym zobaczył wyraźnie.
Przykładowo: Jeśli jest napisane "nie kradnij", a ja kradnę to jest to grzech. Jeśli jednak nie ma nigdzie zapisu "nie śpiewaj" to czy śpiewanie jest grzechem? Skąd mam wiedzieć co jest grzechem gdyby nie było zestawu zakazów i nakazów, które wyznaczają mi ścieżkę, którą mam iść?
Osobnym wątkiem jest kto te zasady wyznacza. Diabeł wmawia nam abyśmy sami sobie byli kompasem moralnym i abyśmy sobie sami tzn w oderwaniu od Boga (tak jakby nie istniał) zdefiniowali prawo (albo jego brak), ale to nie o tym teraz.
Dlaczego wiec Ap. Paweł pisze o przekleństwie Prawa? - Dlatego, że jeśli ktoś jest pod Prawem tzn żyje według prawa otrzymuje nagrodę lub karę według prawa a prawo jest BEZLITOSNE. Oto linia, jeśli ją przekroczysz umrzesz. Jeżeli zrobisz to, to i to, będziesz żył.
W największym skrócie PRAWO uczy nas jak mamy żyć. Jakie uczynki mamy wypełniać. Że zawsze jest COŚ za COŚ i że to jest sprawiedliwe.
Tymczasem Dobra Nowina brzmi: ŁASKA to DAR, nie musisz być sprawiedliwy według definicji prawa aby zostać całkowicie i maksymalnie usprawiedliwionym przed Bogiem - aby zostać usynowionym.
Nie musisz już wypełniać zapisów prawa, aby być zbawionym, usprawiedliwionym, usynowionym i obdarowanym wszystkim co najlepsze od Boga.
„My zaś głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów zgorszenie, a dla pogan głupstwo" - 1Kor 1:23
Dla religijnych ludzi otrzymanie zbawienia za darmo (przez wiarę), a nie z uczynków prawa jest SKANDALEM. Prawda Ewangelii zawsze albo otwiera w twoim sercu wdzięczność i ją przyjmujesz, albo otwiera w twoim sercu wściekłość i agresje i ją odrzucasz: "Jak to bez uczynków? Jak to za darmo? Przecież ja się tak staram, a on jest niegodny". Przypomina wam to coś?
"Wtedy [starszy syn] rozgniewał się i nie chciał wejść. Jego ojciec wyszedł więc i zaczął go prosić. A on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego nakazu, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, żebym się zabawił z moimi przyjaciółmi. Gdy zaś przyszedł ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę" - Łk 15:28-30
Pisałem o tym w poście trzeci syn. Życie pod prawem oznacza, że nieustannie jestem oskarżany o niedoskonałość i że nieustannie oskarżam o tą niedoskonałość innych. Oznacza, że ja na nic nie zasługuje (bo przecież wiem, że uchybiam prawu) i że inni również nie zasługują. Im bardziej żyje według prawa tym bardziej moje serce jest narażone na gorycz i odrzucenie bo przecież "nie ma dla mnie ratunku skoro nie daje rady przestrzegać prawa". Łatwo wiec wpaść albo w agresje i nienawiść: "wszyscy muszą się jeszcze bardziej starać, aż do krwi", albo w wyparcie: "Mam w nosie takiego Boga i jego prawo - już lepiej choć przez chwile być szczęśliwym, a potem umrzeć w ramionach diabła zwłaszcza, że podobno piekła nie ma wiec niewiele ryzykuje". Prawo wpędza wiec ludzi w cierpienie. I to właśnie dlatego (miedzy innymi) przyszedł Chrystus i nas od tego wyzwolił.
"Chrystus wykupił nas od przekleństwa Prawa, stawszy się za nas przekleństwem” - Gal 3:13a
"Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod Prawem, lecz pod łaską.” - Rz 6:14
"Jeśli jesteście prowadzeni przez Ducha, nie jesteście pod Prawem. Jawne są zaś uczynki ciała, którymi są: nierząd, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zazdrość, gniew, kłótnie, rozłamy, herezje, zawiść, pijaństwo, hulanki i tym podobne; [...] Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie; przeciwko takim nie ma Prawa." - Gal 5:18-23
A wiec podsumujmy: Nie muszę już wypełniać nakazów i zakazów Boga..... ale mogę bo chcę !
„Wszystko mi wolno, lecz nie wszystko jest pożyteczne; wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się zniewolić niczemu.” - 1Kor 6:12
Ewangelia otwiera drogę do pojednania się z Bogiem. Do połączenia się z jego miłością. Do usynowienia. Do odnowienia relacji opartej na miłości, akceptacji, połączenia - do tego wszystkiego czego każdy człowiek w głębi duszy najbardziej pragnie. Gdy już to mamy - relacje z Ojcem, który kocha nas, a my jego, jak moglibyśmy świadomie grzeszyć - tzn robić mu przykrość?
Prawdziwa miłość wyklucza świadomy grzech, a jednocześnie otwiera nas na łaskę dla innych. Skoro bowiem okazano łaskę mi, dlaczego miałbym jej odmówić komuś innemu? Skoro ja jestem syty miłością to mam siłę i zasoby (np. cierpliwość), aby kochać innych nawet tych, których kochać jest ciężko. Tak więc kocham ich nie dlatego, że "zasługują według prawa", ale dlatego, że "ja jestem umiłowany i mogę się tym za darmo dzielić dalej". Oto jest PRAWDA Ewangelii.
Kto chodzi w łasce ten kocha, a dzięki temu łatwo wybacza ewentualny grzech (sobie i innym). Kto chodzi pod prawem ten wszędzie widzi grzech (nawet tam gdzie go nie ma) i wprowadza tyranie, aby z nim walczyć bo myśli, że tylko tak zasłuży na Bożą miłość.
Podsumowując:
Czyli mogę grzeszyć i nadal być świętym i sprawiedliwym (mieć dostęp do Ojca i bilet do nieba)? TAK.
Czy poniosę konsekwencje (tu i teraz) w wymiarze naturalnym za swój grzech? TAK.
Czy mogę grzeszyć i jednocześnie być blisko serca Ojca oraz w zanurzeniu w moc Ducha Świętego? NIE.
Czy wiec warto jest grzeszyć, aby mieć chwilowe przyjemności, ale dużą stratę? NIE !
Tak wiec Prawo jest jak mapa - uczy nas co jest dobre i wskazuje którędy iść gdy się zgubimy. Miłość jest zaś drogą, którą mamy iść, aby dojść do upragnionego celu.
Jezus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem; nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie.” (J 14:6)
„Tak więc Prawo stało się naszym wychowawcą prowadzącym do Chrystusa, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary.” - Gal 3:24
„Końcem bowiem Prawa jest Chrystus ku usprawiedliwieniu każdego, kto wierzy.” - Rz 10:4
✞
Na zakończenie jeszcze o tych kościołach pod prawem. Niestety nie każdy chrześcijanin od razu po nowo narodzeniu przyjmuje prawdę Ewangelii w całości tak jak zaplanował Bóg. Diabeł troszczy się o to aby wielu z nich NIGDY nie posiadło tej wiedzy. Ludzi ci jako nowo radzeni i chodzący w częściowym poznaniu Ewangelii robią co mogą jak "ich prowadzi Bóg" i wydają częściowy owoc który jest dobry. Niektórzy z nich zostają nauczycielami i pasterzami i niestety propagują swój błąd (dlatego Ap. Jakub powiedział w Jk 3:1, aby niewielu z nas było nauczycielami).
Czy kościoły, które założą tacy ludzie - żyjący pod prawem - są niebezpieczne? TAK i NIE. Żyć pełnią Ewangelii jest wielokrotnie lepiej niż tylko częścią, ale z drugiej strony gdy w twoim mieście nie ma innego kościoła, który uczy przynajmniej części Ewangelii (bo nie oszukujmy się większość tzw. kościołów w Polsce i na świecie to z Ewangelią ma wspólnego zupełnie NIC) to lepiej dla ciebie być w takim kościele i nie umrzeć w samotności wydanym na pastwę nienawidzącego cię diabła.
Ap. Paweł pisząc do ludzi rozproszonych po świecie, którzy stali przed problemem tego czy Ewangelia ŁASKI jest jedna czy jest ich wiele (np. ta wciąż pod prawem) odpowiedział uspokajająco: "Innej [Ewangelii] nie ma! Są tylko jacyś ludzie, którzy was niepokoją." (Gal 1:7). Jeśli wiec wiemy jaka jest prawda najgorsze co nam grozi to zaniepokojenie zaserwowane nam przez ludzi, którzy nazywają się liderami kościoła. Czy to jest komfortowe? Raczej nie.
"Jeśli możesz stać się wolnym, raczej z tego skorzystaj.” - 1Kor 7:21
Jeśli jednak masz wybór kościoła to wybierz lepszy. Nie patrz na więzy duszy. Badż wolny i wzrastaj bo to jest korzystniejsze. Dam ci tutaj swój własny przykład.
✞
