piątek, 6 października 2017

Jeden pośrednik

"Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus" - 1Tym 2:5

Co znaczy słowo pośrednik? Słownik języka polskiego definiuje to słowo jako osobę załatwiająca jakieś sprawy pomiędzy dwoma stronami które mogą być w konflikcie lub czegoś od siebie chcieć. W tym przypadku stronami są człowiek i Bóg. 

Pośrednik jest kanałem łączności pomiędzy stronami gdy istnieje pomiędzy nimi duży dystans (na skutek grzechu i nieodrodzonej jeszcze natury u tych którzy nie zdążyli jeszcze przyjąć zbawienia). Gdy Bóg jest daleko człowiek aby się z nim skontaktować potrzebuje pośrednika.

Dla mnie lepszym słowem jest "mediator" gdyż pośrednik ma skojarzenia handlowe a mediator wypełnia też inną bardzo ważną rolę. Jezus jako mediator nie tylko zanosi nasze prośby do Boga oraz objawia nam wolę Ojca ale przede wszystkim udostępnia nam zbawienie (uniknięcie Bożego gniewu za nasze grzechy) w jego krwi przelanej na krzyżu dla każdego kto wyzna go swoim Panem (Rz 10:9).

I tu mamy bardzo ważną uwagę którą podkreśla Ap. Paweł a wielu dzisiaj próbuje ją wypaczać. Pośredników pomiędzy człowiekiem a Bogiem jest..... TYLKO JEDEN !

Nie wielu, ale jeden. Tylko jeden i aż jeden bo jeden w zupełności wystarcza. Zresztą kto inny oprócz Jezusa mógłby ponieść tak wielką cenę aby nim być? Nikt z wyjątkiem Jezusa nie był bezgrzeszny (Rz 3:23), nikt wiec nie wypełnił zakonu i nikt nie był bez winy aby móc umrzeć za kogoś innego. Tylko Jezus. A gdy umarł już za wszystkich (1P 2:24), zmartwychwstał teraz wstawia się za nami. Sam Syn. On wstawia się za nami. Po co wiec ktoś inny, skoro to Jezusa Bóg wywyższył ponad wszelkie inne imię (Flp 2:29) ?

"Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami." - Rz 8:34

 A co z Marią jego matką ? Ona sama powiedziała: "Co wam [on] powie, czyńcie!" (J 2:5) Maria gdy już urodziła i wychowała Jezusa tak samo jak każda inna kobieta w Izraelu i nie tylko potrzebowała zbawiciela którym okazał się jej własny syn. To nie ona umarła na krzyżu za nas wszystkich bo posiadała własną winę która ktoś wcześniej musiałby zdjąć (w przypadku Jezusa usprawiedliwił go zakon). Są jednak "tacy" którzy mówią dziś, że załatwią u Boga coś zamiast Jezusa lub za jego plecami, a wiec wbrew jemu i wbrew woli Boga który ustanowił na pośrednika TYLKO JEZUSA.

Zastanówmy się kto uwielbia czynić zawsze wbrew woli Boga i na szkodę dla ludzi? Tak jest nim szatan i jego sługi chcące chwały zarezerwowanej wyłącznie dla Boga. Ten to szatan wmawia ludziom aby szukać innych pośredników i podszywa się pod Marię i innych zasłużonych Bożych ludzi (2Kor 11:14), aby tylko uszczknąć coś dla ciebie z chwały ale i zaszkodzić ludziom i Bogu.

Czy damy się na to złapać czy może będziemy wierni Bogu i jego Słowu, które mówi:

"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie." - J 14:6
 ✞


sobota, 5 grudnia 2015

Portal Cel i Szkoła Bożych Liderów

Ostatnio mało pisze gdyż skupiam się na dziełach trochę większych niż prowadzenie bloga (o których mam nadzieję w krótce was poinformować). Nie mniej zdarzają mi sie artykuły na stronie portalu CEL.

Polecam felieton artykułów ŚWIAT OKIEM FIZYKA oraz artykuł ŚWIAT DUCHOWY TO NIE ZABAWA mojego autorstwa na tym portalu.

Korzystając z okazji zapraszam także do zapoznania się z ogłoszniem trzeciej edycji SZKOŁY BOŻYCH LIDERÓW której jestem aktualnie uczestnikiem. Powiem krótko - każda cena jest warta aby przejść tą szkołę i móc poszerzyć się pod każdym względem od wiedzy Biblijnej, historycznej po duchową i to w praktyce. Polecam.

Już niedługo napiszę na ten temat coś wiecej....


niedziela, 20 września 2015

O miłości do imigrantów

Dzisiaj zamieszczam fagment głoszenia jakie odbyło się u mnie w domu z okazji cotygodniowej grupy domowej Kościoła Chwały (kto z Ochoty to zapraszam).

Temat niezwykle ważny w obliczu obecnych wydarzeń w Europie.

https://drive.google.com/file/d/0B_6q8iRh40DwTHBhT0REX3UzUWM/view?usp=sharing

✞

wtorek, 14 lipca 2015

Boży Generałowie - Recenzja

Właśnie jestem po lekturze wydanej przez wydawnictwo Nadzieja dla Przyszłości książki Roberta Liardona „Boży Generałowie - sukcesy i porażki”.


Książkę uważam za genialną. Naprawdę widać, że autor poświecił całe swoje życie, aby wypełnić Boże powołanie dla swojego życia - gromadzenia faktów związanych ze słynnymi w Ameryce Bożymi sługami, którzy osiągnęli coś wiec niż inni.
Książka, choć omawia tylko 12 ze współczesnych (pierwsza połowa XX w.) Bohaterów Wiary i tak liczy sobie 430 stron. Omówienie wszystkich wielkich i zasłużonych dla Boga wymagałoby pewnie, ok dziesięć razy tyle wiec owe 430 jest dobrym kompromisem. W języku angielskim ukazały się kontynuacje prezentujące kolejnych wielkich, ale w języku polskim aktualnie mamy tylko tą - sztandarową pozycję.

Książka omawia nie tylko życia prywatne ludzi oraz ich służbę od kuchni. W pewnym sensie omawia też spory kawałek nieznanej polakom historii chrześcijaństwa. Genezy, wybuchu, rozkwitu i zmierzchu przebudzenia zielonoświątkowego i odnowienie działania Ducha Świętego w ciele Chrystusa, z którego owoców możemy korzystać do dzisiaj. Myślę, że każdy, kto chce choć trochę zrozumieć plany Boże dla świata oraz tego, co Bóg robi dzisiaj, ta lektora jest obowiązkowa. Czytając tę książkę, naprawdę otwierają się oczy, że Bóg jest wielki, nigdy nie śpi i nieustannie chce błogosławić ludzi. Jedyne co go ogranicza to brak robotników na żniwo.

Książka, choć nie jest podręcznikiem, a raczej wciągającą opowieścią z obfitą ilością fotografii ułatwiającą czytelnikowi wejść w klimat opisywanych czasów, buduje wiarę bardziej niż nie jedno kazanie czy głoszenie. Czytając, co Bóg faktycznie przez tych ludzi dokonał, co stronę pojawiało mi się w głowie zdanie „Panie! Chce tego tutaj!”. Wskrzeszenia, uzdrowienia, dopasowujące się buty na komendę, pojawiające się ze znikąd pieniądze jako nagroda opuszczenia kraju na wiarę, umierające bakterie na rękach, konfrontowanie szatańskich planów dzięki duchowemu wejrzeniu, podnoszenie się z alkoholizmu, depresji, biedy aż do służby będącej sięgnąć tysiące, a nawet miliony, to wszystko tylko ułamek tego, co przedstawia ta książką. A przecież opiera się ona na faktach łatwych do weryfikacji, gdyż postacie te są przecież autentyczne.

Autor nie wybiela opisywanych bohaterów. Wręcz przeciwnie bezlitośnie punktuje ich potknięcia i upadki w celu wyciągnięcia z nich przestrogi dla nowych pokoleń. Tytuł „sukcesy i porażki” doskonale opisuje zawartość książki. Uważam, że z opisanymi tu sytuacjami będzie w stanie uosobić się każdy, kto, choć raz spróbował kiedyś podjąć się pracy dla Pana. Autor tak samo, jak i ja, stawia tezę, że omówieni przez niego ludzie nie byli wcale jakoś specjalnie wyjątkowi, wręcz przeciwnie. Dzięki tej książce widzimy, że każdy z nas może stać się Bożym Generałem i że nie jest to aż tak trudne i niezwykłe jak diabeł chciałby, abyśmy myśleli. Jest co prawda pewna cena do zapłacenia i wiele pułapek, ale dzięki takim książkom jak ta nam, którzy kontynuujemy sztafetę, będzie dużo łatwiej.

Podsumowując – Boży Generałowie to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Boga lepiej niż tylko z obrazka i kilku fajerwerków w kościele.

✞

sobota, 14 lutego 2015

Francine Rivers - Rachab

Dziś druga z pięciu książek "Rodowodu Łaski" Francine Rivers.

Rachab. Prostytutka z Jerycha. Druga kobieta wymieniona w rodowodzie Jezusa. I kolejna, która nie była Izraelitką. Co było takiego w niej, że znalazła się w linii Jezusa?

Kiedy Izraelici w końcu po 40 latach wędrówki po pustyni stanęli u brzegu Jordanu, pierwszym miastem jakie zobaczyli było Jerycho - miasto o potężnych murach, wydające się wszytskim nie do zdobycia. Pamiętajmy że Izraelici nie mieli przecież żadnych machin oblężniczych. Jozue zachęcony przez Boga że nic dla niego nie będzie niemożliwe, wysyła dwóch szpiegów, aby zbadali miasto, poznali ludzi, obejrzeli umocnienia i znaleźli jego słaby punkt. I tu pojawia się nasza bohaterka.
Jej dom był zbudowany tuż przy murach miejskich dzięki czemu widziała kto wchodzi i kto wychodzi miasta. Jak to się stało, że szpiedzy weszli do jej domu? Przecież według Prawa nierządnice się kamienowało, więc była dla nich nieczysta. Może nie wiedzieli kim jest? Ale jak nie rozpoznać kobiety, która ubiera się jak prostytutka, pachnie jak prostytutka i tak się zachowuje?

Tu wchodzi na scenę Francine. Autorka buduje całą historię, pokazuje co było takiego w Rachab, że spotkanie ze szpiegami w ogóle się wydarzyło. A poza tym, kto widział przyjmować szpiegów do swojego domu i ukrywać ich przed królem? Pamiętajmy, że Rachab okłamuje posłanników króla, ratuje szpiegów i nie dość, że pomaga im uciec, to jeszcze podpowiada, jak uniknąć pogoni!  Czy tak czyni ktoś, kto czuje się obywatelem miasta, ktoś kto jest patriotą? Oczywiście, że nie! Tylko dlaczego ona zrobiła to, co zrobiła?
Rachab była wyjątkowa wśród mieszkańców Jerycha. Uwierzyła w to, co mówiono o Izraelitach. Że ich Bóg wyprowadził ludzi z Egiptu, że pokonali królów Amoryckich po drugiej stronie Jordanu. Uwierzyła, że Bóg Izraela jest silniejszy niż wszystkie bożki Jerycha. Rachab zaufała Izraelitom i powierzyła im życie swoje i swojej rodziny licząc na to, że dzięki temu się jej zycie zostanie uratowane przez gniewem jedynego Boga.

Historia Rachab jest barwna, jak jej życie. Pojawia się miłość i odwaga. Każda kobieta może dostrzec w Rachab kawałek siebie. Tej zagubionej kobiety, która ma dość swojego losu i zaczyna walczyć o nową jakość w swoim życiu, a za odwagę i determinację zostaje nagrodzona.

Ta historia pokazała mi, że jestem taką kobietą jak Rachab. Mam swoje wady i zalety. I skoro ona nie znając Nowego Przymierza, stała się godna znalezienia się w genealogii Jezusa, to o ileż bardziej ja żyjąc w czasie Nowego Przymierza, mając nieograniczony dostęp do łaski Bożej, mogę być kobietą taką jak ona: pełną wiary, nadziei, odwagi, która porzuca stare, aby wejść w nowe, lepsze rzeczy. I nie ogląda się za siebie.

Rachab została matką Booza, a ten jak wiemy został mężem Rut...

✞

środa, 11 lutego 2015

Francine Rivers - Tamar

W ciągu ostatnich 5 miesięcy przeczytałam jakieś 11 książek. Oprócz jednej, która zahaczała o kulinaria, i którą dostałam na gwiazdkę, cała reszta to książki które są jak najbardziej w klimacie tego bloga. Oznacza to, że zaczynam cykl recenzji kobiecym okiem serii "Rodowód Łaski" Francine Rivers przedstawiający pięć kobiet wymienionych w rodowodowodzie Jezusa podanym w  Ewangeli Mateusza w pierwszym rozdziale.

Pierwszą z nich była Tamar.

Szybkie przypomnienie. Juda, brat Józefa (tego, co go bracia sprzedali jako niewolnika do Egiptu) wyrusza z domu swego ojca Jakuba do pewnego miasta kananejskiego. Tam bierze sobie za żonę Kananejkę i ma z nią 3 synów. Tamar która jest mieszkanką tamtego narodu zostaje poślubiona najstarszemu z nich, a kiedy ten umiera, kolejnemu. Kiedy jej drugi mąż także umiera (to trzeba mieć szczęście, że umiera ci dwóch mężów pod rząd) Juda nie chce wydać ją za trzeciego najmłodszego syna Szelę (na jego miejscu chyba też miałabym obawy) choć według prawa  powinien. Ale dość historii. Tę każdy może przeczytać w 38 rozdziale księgi rodzaju.                               

Co jest wyjątkowego w historii, którą maluje przed naszymi oczami Francine? Autorka przedstawia wiele rzeczy, które na pierwszy rzut oka są nieoczywiste. Dlaczego Juda uciekł od ojca? Może nie mógł patrzeć na ból ojca, który stracił ukochanego syna Józefa? Może dręczyły go wyrzuty sumienia? Dlaczego Juda wybrał na żonę Kananejkę? Przecież Jakub, Izaak i Abraham wybierali kobiety z tej samej rodziny. A on wybrał pogankę. Czy to mogło mieć wpływ na jego rodzinę, na wychowanie jego synów? To wiele pytań na sam początek historii. Autorka odpowiada na nie z dużą celnością, a jej odpowiedzi pasują do reszty biblijnej historii. Motywacje bohaterów, ich myśli wprowadzają nas w wartką akcję. To książka, przy której nie można się nudzić. Przeczytanie jej zajeło mi jeden przedłużony wieczór, ale ja szybko czytam, więc wam może zająć to chwilę dłużej. 

W książce biblijne postacie ożywają. Tamar staje się kobietą z krwi i kości. Kimś, kto ma uczucia i myśli. To odważna dziewczyna, która bierze to, co jej się zgodnie z Prawem należy. Jest tak odważna, że wybiera bardzo ryzykowne rozwiązanie. Mimo to wychodzi zwycięska, bo Bóg honoruje odwagę, Prawo i prawość. Tamar jest prawą kobietą, nie robi nic, co byłoby nie w porządku w stosunku do  własnej rodziny, a także tej, do której weszła przez małżeństwo. Każda kobieta może spojrzeć na siebie przez pryzmat tej kobiety i sprawdzić, jak wygląda na tle Bożej kobiety. Tamar musiała być wyjątkowa, skoro jako poganka zostaje włączona do rodowodu Jezusa i wymieniona w nim jako jedna z pięciu. Przekonaj się sam, czy na to miejsce zasłużyła.


Następna wymieniną przez Ewangelistę kobietą była zaś Rachab...

✞

poniedziałek, 1 września 2014

Ten kto zwycięży....

"Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Ten kto zwycięży:
  • Będzie mógł spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym – Obj 2:7
  • Nie dozna szkody od drugiej śmierci – Obj 2:11
  • Dostanie nieco z manny ukrytej i biały kamyk, a na tym kamyku będzie wypisane jego nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje – Obj 2:17
  • Dostanie władzę nad narodami – Obj  2:26
  • Zostanie przyobleczony w szaty białe, i Jezus nie wymaże imienia jego z księgi żywota, i wyzna jego imię przed swoim Ojcem i przed jego aniołami – Obj 3:5
  • Tego Jezus uczyni filarem w świątyni jego Boga i już z niej nie wyjdzie, i wypisze na nim imię Boga, oraz swoje nowe imię i nazwę Bożego miasta (Nowego Jeruzalem) – Obj 3:12
  • Dostąpi pozwolenia od Jezusa aby zasiąść z nim na jego tronie, tak jak on dostał pozwolenia aby zasiąść wraz z Ojcem na jego tronie – Obj 3:21 
  • Dostapi darmo dostępu do źródła wody żywota i Jezus będzie mu Bogiem, a on będzie mu synem – Obj 21:7
✞
 
„Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” – 1Kor 15:57

„Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” - 1J 5:4

✞

piątek, 17 stycznia 2014

Słowa mają moc


Greckie słowo "Ρήμα" (czytaj REMA) oznacza dosłownie "słowo sprawcze" lub słowo zmieniające rzeczywistość w sposób natychmiastowy. W kręgach charyzmatycznych często tłumaczone jest w jako "słowo żywe" czyli dostarczające objawienie.
Słowo to w NT pojawia się według Wielkiego Słownika dokładnie 68 razy, z czego większość dotyczy opisu słów wypowiedzianych przez Jezusa w formie nauk i przypowieści do ludzi.

Jednym z dobrych przykładów Ρήμα w użyciu jest czterokrotnie powtórzona przez Ewangelistów historia zaparcia się Piotra. Biblia podaje:

"Wtedy Jezus mu odpowiedział: Zapewniam cię, dziś, tej nocy, zanim kogut dwukrotnie zapieje, trzykrotnie się Mnie wyprzesz."- Mk 14:30
"Ale on tym bardziej zapewniał: Nawet gdybym miał z Tobą umrzeć, nie wyprę się Ciebie. Podobnie utrzymywali wszyscy." - Mk 14:31

"I potem, po raz drugi, zapiał kogut. Wówczas Piotr przypomniał sobie słowo, które skierował do niego Jezus: Zanim kogut dwukrotnie zapieje, trzykrotnie się Mnie wyprzesz. I wybuchnął płaczem." - Mk 14:72

Słowa wypowiedziane przez Jezusa były oczywiście proroctwem jednakże w wersecie 72 wszyscy czterej ewangeliści nazywają wypowiedź Jezusa do Piotra jako Ρήμα czyli słowo sprawcze. Innym przykładem jest znana historia o drzewie figowym, któremu Jezus nakazał uschnąć, rozkazy do demonów o zakazie gnębienia ludzi i nakazie wyjścia z nich, uciszenie burzy na morzu i wiele innych.

"Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem." - Iz 55:11

Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę, że tak samo, jak z tymi przykładami tak samo jest z KAŻDYM słowem "Ρήμα" wypowiedzianym przez Pana, a więc i z tym o naszym zbawieniu, uwolnieniu od grzechu, przyszłym zmartwychwstaniu, a także o doczesnym uzdrowieniu naszych ciał przez krew jego syna (Iz 53:5)

Po drugie musimy zdać sobie sprawę, że my również jako spadkobiercy mocy Jezusa w postaci jego ducha w nas, mamy moc (i prawo) do wypowiadania słów Ρήμα. Daje nam to zdolność do budowania królestwa Bożego na ziemi oraz niszczenia królestwa szatana jednak obciążone jest dużą odpowiedzialnością! Pan przestrzega nas:

"A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego Ρήμα, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu." - Mt 12:36

Jak widać, Jezus stawia sprawę dość ostro. Nic dziwnego, albowiem czyni to w trosce o wszystkich (no może z wyjątkiem diabła). Każda bezużyteczna czy dosł. "o złym owocu" dla królestwa Ρήμα z godnie z Iz 55:11 musi wydać jakiś inny owoc, czyli najprawdopodobniej na rzecz królestwa diabła.
Myślicie że jest to łatwe? Wcale nie! Była to nawet jedna z trzech prób jaką Jezus musiał przejść podczas kuszenia na pustyni. Po 40 dniach poszczenia naprawdę każdemu chciałoby się złamać post i "skorzystać z mocy" przemieniając te kamienie w chleb. Jezus tego dnia nauczył się jednak kontrolować tę moc i nie nadużywać autorytetu jaki dał mu Bóg.

Niestety ludzie rzadko przechodzą tego typu próby, wypowiadają Ρήμα, które niszczy innych ludzi i buduje królestwo diabła. Skomentował to sam Jezus:

"Ja zaś mówię wam, że każdy, kto się gniewa na brata swego [bez powodu], będzie oddany sądowi, a kto by powiedział {bez powodu} swemu bratu [w pogardzie]: „[Twoja głowa] jest pusta”, będzie oddany sanhedrynowi, a kto by powiedział: „Idiota”, będzie oddany w gehennę ognia" - Mt 5:22 (dosł)

Użyte przez Jezusa frazy to właśnie przykłady "Ρήμα". Czy zdarza się wam mówić do innych: "Jesteś głupi", "Masz krzywe nogi" albo "Nie uda mi się to" (ogłaszając przez to niewiarę) ? To są właśnie bezużyteczne "Ρήμα" i to przed wypowiadaniem takich rzeczy przestrzega nas Jezus. A co ze słowami wypowiadanymi przez niewierzących takimi jak "A niech go diabli wezmą!"? To też jest Ρήμα i działa ona równie dobrze.

Wracając do przykładu z Piotrem widać, że na nic zdało mu się zaprzeczanie treści słowa wyzwolonego przez Jezusa. Słowo Ρήμα wypowiedziane z wiarą stanie się na 100% no chyba, że ktoś wypowie Ρήμα o odwrotnym skutku z większą wiarą. Czy można jednak powiedzieć Ρήμα z wiarą większą niż Bóg? NIE, tego nie można (Uff. Tron Boga jest bezpieczny). Można za to powiedzieć Ρήμα niezgodne z Bożą wolą i niestety będzie ono działać tu na ziemi, ale także i w niebie i pod ziemią (co jest powodem tego, że na ziemi jest tak dużo zniszczenia i chaosu).
Gdy więc zdarzy ci się wypowiedzieć Ρήμα które nie ma dobrego owocu to po prostu wypowiedź Ρήμα odwrotne i napraw to, co zniszczyłeś w sferze ducha. Ponadto, gdy usłyszysz, że ktoś wypowiada Ρήμα którego celem jest zniszczenie, ty jako wierzący wypowiedz Ρήμα budujące z większą wiarą niż człowiek, który to wyzwolił (okaż sprzeciw na zagrabianie przez diabła kolejnych dusz i szczęścia innych). Jeśli jesteśmy "wierzący" powinno być nam chyba z automatu łatwiej niż typowym ludziom, którzy pogrążeni są w ateistycznym racjonalizmie.  Gdybyśmy zawsze tak robili, świat byłby rajem (a na pewno byłby u dużo bliższy). Zachęcam więc używajmy jak najwięcej takich zwrotów jak "Błogosławię cię", "Jesteś dobrym człowiekiem", "Jesteś mądry i zdolny" także w kontekście do siebie np "Uda mi się!"

Jakub w swoim liście powszechnym podkreśla to jeszcze raz:

"[Językiem] wysławiamy Pana i Ojca i [tym samym językiem] przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak, bracia moi, być nie powinno." - Jk 3:9-10

Co prawda Jakub w wersecie 3:2 używa słowa "Λόγος" (czytaj LOGOS) oznaczającego dosłownie "słowo trwające" lub naukę i przykazania, jednak w sensie ogólnym wypowiadane Λόγος także ma moc sprawczą, co udowodnił Jezus w dyskusji z szatanem w Mt 4:3-10.

A wiecie, że nasza rola nie ogranicza się tylko do "sprzątania po niewierzących"? To że możemy wypowiadać Ρήμα oznacza, że możemy też błogosławić ludzi, kraj, zwierzęta i wszystko to, co chcemy, czyniąc sobie ziemie poddaną (1Moj 1:28). Możemy też błogosławić samych siebie i też będzie to wyzwolona Ρήμα czego już nie mówią podręczniki psychologi od autoafirmacji.
 
Uważajmy jednak, aby w euforii o mocy słowa, którą mamy nie zapominać, że choć słowa Ρήμα mają moc sprawczą, to tym co sprawia, że możemy wszystko, jest WIARA. Nie da się powiedzieć Ρήμα bez wiary (lub gdy niewiara jest bardzo duża). Pamiętać trzeba, że w gniewie też działa nasza wiara w słowa, które wypowiadamy, choć my nie zawsze jesteśmy tego świadomi.

"Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście [za pomocą Ρήμα] tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie" - Mt 17:20 

Jeszcze jedna historia. Tym razem o centurionie, który zasłyną z wielkiej wiary. 

"[Setnik zaś] rzekł: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój."- Mt 8:8
"Rzekł Jezus do setnika: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie! I został uzdrowiony sługa w tej godzinie." - Mt 8:13

Z powyższych wersetów dowiadujemy się, że centurion prosi Jezusa o wyzwolenie słowa i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że centurion prosi o Λόγος czyli o naukę, a nie o Ρήμα.
Gdy zastanawiałem się, dlaczego centurion nie poprosił o "Ρήμα" doszedłem do wniosku, że to nie "Ρήμα" Jezusa uzdrowiła sługę, ale czysta wiara centuriona połączona z działaniem (w tym przypadku posłanie po Jezusa i przełamanie tabu, że Rzymski dowódca może potrzebować żydowskiego rabina). Jezus odpowiedział na tą wiarę (jak zawsze zresztą). Dał mu więc nie tylko Λόγος które chciał, ale i Ρήμα choć nie z własnej wiary, ale z jego wiary. Oznacza to że równie dobrze centurion mógł sam wyzwolić "Ρήμα" bo miał dość wiary. Potrzebował jedynie nauki, jak to się robi (i że w ogóle można) i dlatego prosił o Λόγος.
Temat wiary i uzdrowienia daleko jednak wykracza po za to, co chciałem dzisiaj powiedzieć, więc na razie na tym zakończę. 

Na koniec, jeszcze jedna mała uwaga. Ρήμα musi brzmieć, a więc być wypowiadana ustami na głos. Niestety, jeśli jest ona w naszych myślach, jest tak samo bezużyteczna niczym czołg w hangarze.

"Ustami swymi opowiadam Wszystkie wskazania ust twoich." - Ps 119:13
"Wysławiać będę Pana wielce ustami moimi, A wobec wielu chwalić go będę" - Ps 109:30

✞